24-25
(1-2/2014)
ogród
zoe-logiczny vs ogród koncentracyjny

Dyskusje

Przemysław Czapliński

W imię innej taksonomii bytów… O literaturze i poszerzaniu republiki z Przemysławem Czaplińskim rozmawia Redakcja

Warto przypomnieć, że konstruktorzy Zagłady wzorowali się na praktykach farm hodowlanych i metodach wypracowanych przez wielkie ubojnie. Auschwitz miał w sobie coś z fordyzmu przeniesionego z masowej hodowli i masowego uboju na taśmę przesuwającą ciała ludzi. Farmy i rzeźnie produkowały mięso, a Auschwitz produkował trupy. Więc jeśli tak mielibyśmy sobie wyobrazić środki prewencyjne wymyślane na wypadek katastrofy ekosystemu, to jest to żadne rozwiązanie. Tymczasem każde inne wymaga zakwestionowania samego porządku stanowienia porządków, wymaga zatem ingerencji w język…

Prozy i inne formy

Dorota Danielewicz-Kerska

Berlin. Przewodnik po duszy miasta (fragmenty)

Berliński dyrektor zoo początkowo nie palił się do interesu z Hagenbeckiem, przekonały go w końcu finanse. Zwierzęta przestały być popularne, a na „dzikich” przychodziły tłumy. W latach siedemdziesiątych XIX wieku pokaz Sudańczyków w Berlinie, Warszawie i Paryżu przyciągnął do każdego miejskiego zoo trzysta tysięcy osób. Kiedy prezentowani w Berlinie mieszkańcy Ziemi Ognistej zmęczeni całodzienną paradą przed publicznością wycofali się do swoich chatek, niezadowolony tłum czterdziestu tysięcy berlińczyków, rozgrzany piwem, stratował płot, połamał ławki i krzesła, domagając się „dzikusów”.

Wiersze

Dawid Staszczyk

Wiersze

Skrzyknęliśmy się niebieskie ptaki nadwiślańskich osiedli/ wśród których ucztujemy prostacko jak zwykłe kruki/ przywiodły nas tu misje terrorystyczne/ z lubością rozszarpujemy i przełykamy braci mniejszych/ wykwintne kąski gołąbki pokoju pobudzają/ żołądek i fantazję żywimy nimi swój ból i nadzieję// nad rzeką z której wyszły nasze głosy/ suszymy teraz pióra szykujemy się do lotu na południe/ stajemy się punktami ułamkami w źrenicy chłodu/ składamy dni z gładkich błyszczących nici trzymanych w dziobach latami// lataliśmy ponad czasem na cyfrowych skrzydłach/ numerów telefonicznych graliśmy w ciuciubabkę…

Szkice krytyczne

Dariusz Gzyra

Schizofrenia moralna. Norma społeczna jako choroba dziedziczna

„Być »różnym od« zaczęło znaczyć »mniejszym niż«”, uważa Rosi Braidotti, autorka Podmiotów nomadycznych, krytykując spuściznę europejskiej filozofii. To właśnie kojarzenie odmienności z dominacją stanowi prawdziwy problem, przekraczający granice gatunkowe, ale będący również praktyką opresji wobec innych (odmiennych) ludzi, a nie szowinizm gatunkowy […] To szowinizm jako taki, którego wersja oparta na przynależności gatunkowej jest tylko jedną z fatalniejszych emanacji. Innymi są rasizm, nacjonalizm, fanatyzm religijny, mizoginia i mizoandria, homofobia, handicapizm czy ageizm.

Wiersze

Tomasz Pietrzak

Wiersze

Świat odbity. Ludzie odbici we mnie/ tańczą do zdarcia pięt na pogrzebie Herszla,/ a o świcie niosą dzieci do miejskich bawialni,// gdzie główki Aaronów i lokatych Sar śnią/ o białej skórze. Świat odbity. Ludzie odbici/ we mnie wznoszą nocą modlitwy ku ludnemu// niebu i pojmują, jak daleko jest wszystko/ co ciepłe, a potem wychylają wódkę i włączają/ głośno klaksony. Eli, Eli, Eli, mój Eli – spójrz,// jak z miejskiego gardła wysuwa się jęzor/ aut pełnych leniwych nóg. Exodus! Exodus bis!/ Żydzi w niemieckich wagenwozach prują// by kupić mięso, by zjeść mięso, by posuwać/ mięso, by modlić się za mięso.

Szkice krytyczne

Rosi Braidotti

Posthumanizm krytyczny

Przeciwstawiając się ostro fundamentalistycznym odwołaniom do różnic etnicznych – białym, czarnym, serbskim, rwandyjskim, teksańskim i innym nacjonalizmom – Gilroy demaskuje to, co Deleuze i Guattari nazywają „mikrofaszyzmami”, jako epidemię naszych czasów. Punktem wyjścia etycznej transformacji czyni krytykę wszelkich kategorii nacjonalistycznych, nie zaś stwarzanie jakiejś nowej, dominującej kategorii. Siłom nacjonalizmu przeciwstawia diasporyczną mobilność i transkulturowe powiązania. Oto teoria mieszanin, hybrydalności i kosmopolityzmu, kończąca z kategorią rasy.

Wiersze

Małgorzata Lebda

Wiersze

skąd pochodzicie z jakiej próżni? chciałaby zapytać chłopców/ którzy wlewają do fosy (to w jej wodach każdej wiosny rodziły/ się śliskie płazy) ciemną krew świni skąd pochodzisz z jakiej//próżni? chciałaby zapytać ojca który w skupieniu ściąga popielatą skórę/ z królika a przecież jeszcze chwilę temu karmiła zwierzę pędami lucerny// w burzową noc śni jej się próżnia zamieszkana przez siostrę tę o której/ w tym domu cisza magdalena jest panią próżni ma bursztynowe oczy/ chłodne błyszczące łuski to do niej przychodzą cienie zwierząt tak// magdalena jest królową próżni to królestwo jest i nie jest z tego świata…

Szkice krytyczne

Monika Rogowska-Stangret

O ludzko-nie-ludzkim ciele

Podmiotowość ta wyrasta z cielesności – nie tyle z konkretnego ciała, co właśnie z cielesności wyrażającej jej powiązanie z materialnością i biologicznością świata, z którego wyłania się i który ją pochłania, w którym działa, ale któremu także ulega, któremu stawia opór i który ją jednocześnie zniewala. Takie rozumienie podmiotu umożliwia spotkanie ludzkich i nieludzkich zwierząt, roślin, świata nieorganicznego, elementów krajobrazu – wszystkie one bowiem stanowią formy podmiotowości na różne sposoby wyłaniające się z ciała świata. W takim kontekście ludzie przestają widzieć siebie jako stojących w opozycji do innych form życia…

Dyskusje

Jonathan Skinner

Spacerowanie jest ludzką ekologią par excellence. Z Jonathanem Skinnerem rozmawia Julia Fiedorczuk

E.O. Wilson starał się opisać zjawisko „biofilii”, czyli po prostu miłości do poza-ludzkiej natury. Tak już po prostu jest, że niektórzy ludzie interesują się „przyrodą”, a inni – nie, albo interesują się tylko dlatego, iż czują, że to jest ważne. Niektórzy mają „biofilię”, inni nie. Niekoniecznie uważam, że któraś z tych opcji jest „lepsza”, szczególnie, że zarówno ciekawość, jak i jej brak, występują na całej rozciągłości ideologicznego spektrum. Zresztą, „biofilia” to niekoniecznie dobry termin, ale lepszy niż „antropocentryzm”, czy cokolwiek mogłoby być jego przeciwieństwem.

Prozy i inne formy

Przemysław Owczarek

Sucza picz

Kiedy objął jej piersi, czując we wnętrzach dłoni twarde, złaknione sutki, przyspieszyła. Nagle włosy zjeżyły mu się na głowie, a zimne smagnięcie przemknęło wzdłuż kręgosłupa i niemalże zmroziło stopy. Ciało Małgorzaty zaczęło się rozmazywać. Twarz wydłużyła się w pysk, a ramiona cofnęły, zdeformowały i porosły sierścią. Trysnął nasieniem i zasłonił twarz. Zawył, gdy kły przebiły mu nadgarstek. To był skowyt bólu i ekstazy. Zeskoczyła z jego lędźwi. Kto? Ona. Wilk? …Ołak? Zakrył twarz śpiworem. Leżał sztywny, bezradny jak odłupany konar i nie mógł otworzyć oczu. Drżał nagi i gotowy do rozszarpania. Odeszła. Rozpłakał się.

Szkice krytyczne

Justyna Tymieniecka-Suchanek

Interakcja i porozumienie międzygatunkowe. Przypadek: człowiek – lew

Organizmy działają na podstawie relacji znakowych, które zamieniły na zwyczaje lub kody. Relacje znakowe zależą od doświadczenia sensu lato. Zoolog z RPA dysponuje takim właśnie kodem, dającym klucz do świata „wiedzy” dużych afrykańskich kotów i może w kolejnej swojej książce podzieli się z czytelnikami tą wiedzą. Zoosemiotyka jest bowiem niczym innym, jak nauką o tym, co wiedzą zwierzęta. Doświadczenia organizmu, osadzone w relacjach znakowych, są też relacjami modelowymi. W tym konkretnym znaczeniu Kull uogólnia pojęcie „wiedzy”…

Wiersze

Robert Ryba Rybicki

Wiersze

Psiakrew!/ Kurwicy serca!/ Nerw kulszowy/ jak jasny gwint!/ Prawdziwy wilk/ wdarł sie na targ!/ FOR/ a tausend years/ zalozymy czasopismo/ KARRAMBA/ opublikujemy/ wywiady z pieskami i myszkami/ in dog language/ and mouse language/ pi pi pi/ hau hau/ KARRAMBA/ will be a last word/ on a planet/ plenty of plants/ language of plants/ language of bacterias/ BACTERIAN// najwyzszy/ stan umysłu/ to keine Ahnung// Professor von Absurd/ w kachloku wyobrazni/ wszystkie biblioteki spalił/ kamienne inskrypcje skruszył/ i z resztek zrobił/ piaskownice/ do której zaraczkował/ gaworzac radosnie/ na nosie kreciły się wskazowki zegara/ jak dziewczece wlosy…

Recenzje

Zuzanna Kołupajło

Wolno nam idzie

W Tańczących niedźwiedziach została jednak pochwycona bardzo istotna rzecz – zapewne zarówno dzięki empatii autora, jak też współczesnym dyskursom: ekologicznemu, posthumanistycznemu, ekokrytycznemu. Chodzi o relacyjność, którą w tym kontekście dobrze opatrzyć słowem dosadniejszym – współzależność. To ta współzależność, o której – zwłaszcza w czasach hegemonii indywidualizmu – zapominać jest dość łatwo i która chyba najmocniej zwodzi w tekście. Czytelniczki/czytelnicy mogą choćby na chwilę stanąć po stronie niedźwiedników, skoro ci […] deklarują w świetle fleszów i wśród twarzy ludzkich dostojników swoją miłość…

Felietony

Halina Kaczmarczyk

O wilku mowa

Harmonia ekologiczna, jak się łatwo domyślić, nie powróciła – za dużo cywilizacja napsuła, aby straty wyrównać – ale utworzył się bojowy trójkąt między naukowcem, farmerem a predatorem. W jego środku stoi i przeżuwa paszę niemająca nic do gadania krowa. W wilku obudzono ponownie instynkt polowania, a że na preriach wypasały się wówczas stada nieruchawego bydła, powstały warunki niemal restauracyjne. Farmerzy piszą do rządów municypalnych i federalnych o stratach. Naukowcy zza komputerowych ekranów bronią interesu drapieżnika, dokumentując, że na tysiące sztuk rogacizny pasącej się wolno giną pojedyncze zwierzęta…

Wiersze

Rafał Rutkowski

Wiersze

settembrini strzelił palcem niestety trafił/ w ścianę łączącą katastrofę z łąką i ląd/ się rozstąpił przy policzkowaniu młodych/ jeszcze iskier supernowych z salem// wszedłem do klasera kanceruję znaczki/ biegnę w ciężkich butach pamiątce z wermachtu/ trzymając się za zęba a koleżankę za oko/ żeby nie wypadło i nie było psychoz// bezprzewodowe myszy już dogania kocur/ zmienia przeznaczenie wywołuje wojnę/ z igłą nitka uprawia nagi lunch na mojej/ osobistej szybce od telewizora czemu tak// przepastnie się we mnie wpatruje współczesny/ bachus wychudzony na kokainie z zębem/ jednym tylko w swojej młodej twarzy…

Wiersze

Elżbieta Lipińska

Wiersze

Trafiasz na niego przypadkiem, może ktoś ci go polecił?/ To nieważne, ważne, że przykuwa uwagę. Postanawiasz spenetrować/ go dokładnie. Linia brzegowa, pozornie nieskomplikowana,/ okazuje się poszarpana, ujawnia tak nieoczekiwane widoki,/ że po pewnym czasie zaczynasz podejrzewać je o autokreację./ A jednak nie, są prawdziwe, tyle że każdy profil okazuje się inny.// Zwiedzasz więc, zwiedzasz i nagle trafiasz na krater./ Z drugim brzegiem łączy go tylko cienka, mocna linka./ Na przejście krateru trzeba dużo czasu i siły./ O jego zawartości badacze milczą.// Kiedy osiągasz drugi brzeg, odkrywasz nowe,/ fascynujące krajobrazy…

Szkice krytyczne

Julia Fiedorczuk

Cyborg w ogrodzie. Uwagi
o ekokrytyce

Žižek uważa ponadto, że w działaniach, a jeszcze bardziej w wypowiedziach ekologów przejawia się ich obsesyjna gospodarka libidalna. Ekologowie podejmują obsesyjne działania, żeby zamaskować fakt, że „Inny nie istnieje”, że nie istnieje, i nigdy nie istniała, zbalansowana, harmonijnie funkcjonująca „natura”, którą człowiek uszkodził swoimi interwencjami i którą należy nareperować. Zdaniem autora Patrząc z ukosa, ekologia dzisiaj to przede wszystkim ekologia strachu, która wkrótce stanie się podstawową składową ideologii kapitalistycznej, a to za sprawą swojej reakcyjności…

Prozy i inne formy

Joanna Kocik

Czas

W ogródku prababki z Gałązków Dąbkowej, między krzakami porzeczek a kurnikiem stała studnia, przez którą można było zobaczyć przeszłość. Albo przyszłość. Oczywiście nie zawsze, tylko w chwilach pomyślnej koniunkcji gwiazd, kiedy na przykład Merkury, Wenus i Jowisz ustawiały się w jednej linii albo kiedy po prześcieradle nieba leciały w sierpniu wióry Perseidów. Sprzyjającym czasem były zrównania dnia z nocą i przesilenia, ale pewnej recepty nie było. Pozostawały próby i błędy, i nadzieja, że się uda. Studnię czasu odkryła przypadkiem prababka, kiedy poszła zaczerpnąć wody i zamiast czarnej połyskliwej jak lakierowana skóra…

Szkice krytyczne

Joanna Bednarek

Antykapitalizm, queer i nadchodzący kres rodziny

Osiemnastowieczny wynalazek „instynktu macierzyńskiego” i związana z nim naturalizacja macierzyństwa, biopolityka roztaczająca opiekę nad populacją za pośrednictwem medycyny i nowych dyscyplin w rodzaju demografii czy ekonomii politycznej, dziewiętnastowieczny darwinizm społeczny – za wszystkimi tymi problematycznymi zjawiskami kryje się podstawowy gest polegający na przywołaniu natury jako gwaranta porządku i właściwych wzorców oraz zachowań. To w obrębie tego paradygmatu pojawiły się płeć i rasa jako kategorie naturalne. Każde społeczeństwo wykorzystuje bowiem system oznaczeń…

Prozy i inne formy

Krystian Kujawa

Prozy

Zda życie się dziwem/ - Siedzi we mnie najpewniej nasz zawiązujący się współczłowiek jeszcze wielkości bobu./ + Bobas? No wiem, od trzech miechów się nadyma, bo przyznam, że wtedy szkoda mi było floty na gumkę/ - Czyli wiesz, że już na starcie jest za późno/ + Klawo ujęte, moja Drogo, mawia się też, że trudniej założyć dom niż kondom,/ - Istotnie, pamiętam jak tamtej nocy przyniosłeś podejrzanie za dużo cukierków, i wciskałeś, że na wszystko styknęło, a ja głupia nago wchłonęłam cię płodna,/ + Mówisz, że wchłonęłaś ciepło dna? Może ono jest źródłem tej konwekcji, która w górę pcha lekko popadłych w najgłębsze rowy oceaniczne…

Wiersze

Kamila Janiak

Wiersze

siedzimy na ganku, ganku w drewnie i w lesie,/ naokoło wiją się latające nasiona, słońce i owady,/ przyjeżdżają goście, wchodzą do swoich kontenerów,/ a ja i moje dzieci pleciemy pamiątki,// małe rustykalne szubieniczki z napisem lato 2034./ położymy je obok małych kocich łapek i figurek/ nagrobków każdego zjedzonego u nas zwierzęcia./ ludzie lubią mięso, a my lubimy smutek.// ja i moje smutne dzieci, z wielkimi mokrymi oczami,/ będziemy podawać śniadanie na trawie, odpędzając/ ranne lisy i sarny, żeby nie mogły powiedzieć kobietom/ czegoś nieodpowiedniego, jak tu jest śmierć, koniec,// dziwko czy pustka…

Szkice krytyczne

Maciej Skowera

(Nie)jedzenie zwierząt – wersja dla dzieci

Zdawać by się mogło, że pewne novum przynoszą Opowieści z Narnii Clive'a Staplesa Lewisa – nikt z mieszkańców powieściowej krainy nawet nie pomyśli o zjedzeniu jednego z mówiących zwierząt. Zasada ta jednak, jak można wywnioskować z wielu fragmentów cyklu, dotyczy tylko „predestynowanych” przez Aslana do wyższości zwierząt – te „zwyczajne” zapewne nieraz kończą jako potrawy na stołach Narnijczyków. Wymowa jest oczywista – nie można jeść tylko tych zwierząt, które zostają arbitralnie uczłowieczone. Pozostałe – określane zresztą jako „nieme” i „otępiałe” – nie mają rangi podmiotów…

Prozy i inne formy

Jarosław Klejnberg

Prozy

Malina ukroiła kawalątek wątrobianki i uśmiechnęła się do Stefana szeroko. – Dla siebie też ukrój, Malino. – Się rozumie. – Po młodzieżowemu. – Ano, ano. – Niezłe – skosztował Stefan. – Mniam, mniam – przytwierdziła Malina. – Świetna wątrobianka, pasztet jak się patrzy. Najlepszy od stu z okładem lat, jaki zrobiłaś. – Ano, ano. To tak długo jesteśmy ze sobą?! – Ano, ano, że tak po Twojemu, Malino, rzekną. – Przeszło sto lat!!! – złapała się za głowę Malina. – To ci dowcip?! – zaśmiał się Stefan. – Dobry dowcip – zgodziła się Malina. – A wątrobianka jeszcze lepsza. Trzeba prapraprawnuczętom podarować, aby na macę miały co położyć.

Recenzje

Ola Wasilewska

Kuchnia epoksydowa

Na koniec wypada wspomnieć, że Monika Zawadzki nie pierwsza w Polsce wystawiła pomnik krowie. Od 1997 roku na wrocławskiej ulicy Jatki powstaje pomnik Ku czci Zwierząt Rzeźnych ufundowany, jak głosi podpis, przez konsumentów. W ciągu kolejnych lat na ulicy, która do połowy XIX wieku należała do rzeźników, stawia się brązowe figurki naturalnej wielkości: gęsi, kozy, świni, prosiaka, kaczki i (przeskalowanego) koguta. Jest też gęsie jajo i kozie bobki. Fenomenalny pomysł, by bohaterami ulicy uczynić właśnie zwierzęta, został niestety przyćmiony w 2006 roku, kiedy dostawiono tam Krasnala-rzeźnika z pętem kiełbasy na szyi.

Szkice krytyczne

Łucja Dzięgielowska

Prozy

Pogrzeb krowy. Od razu zobaczyłam tę scenę jak żywą. Nie w Indiach, ale gdzieś może na Mazowszu. Gdyby świat był trochę inny, zostałaby już dawno namalowana przez Chełmońskiego albo Ruszczyca, może od biedy Axentowicza? Jest Ziemia, są Bociany, dlaczego nie Pogrzeb krowy? Skoro jednak nikt nie namalował obrazu, trzeba się zadowolić nieudolnym szkicem. Jest bardzo zielono, koniec czerwca, może początek lipca. Przez pola i łąki piaszczystą drogą idzie kondukt złożony z ludzi i zwierząt. Prostą, drewnianą trumnę ciągną silne pociągowe konie, może woły; z tyłu pomagają pchać ludzie. Skrzynię udekorowano trawami i kwiatami…

Szkice krytyczne

Maja Staśko

Bezkres poezji

Krytykowana przez Franaszka poezja „językowa” to zatem poezja, która ujawnia, że człowiek (bios) nie powstał z gliny (a nawet z żebra), lecz z języka – z wmówienia przez wymówienie (stań się!); to poezja demaskująca naszą językową konstytucję, która wypływa, gdy bakterii nie chcemy nazwać człowiekiem, a człowieka – bakterią […]; gdy „psina” to nasz domowy ulubieniec, a „wołowina” to nasze ulubione danie; […] gdy czysta, rzęsista łza funkcjonuje jako postulat poetyckiej recepcji, a inne, równie fizjologiczne płyny, które dzielimy z innymi (pot, ślina, mocz, sperma, krew, nie mówiąc o ropie czy flegmie), to całkiem niepoetyckie obrzydlistwa…

Prozy i inne formy

Joanna Lech

Prozy

To coś, co niósł Twój Ojciec, wcale nie wyglądało jak Maciek. Wyglądało jak kłoda. Wszedł i zaraz się cofnął, otworzył usta, jakby miał coś powiedzieć, ale wyminął nas i poszedł do kuchni. Położył to coś na krześle i Twoja Biedna Ciotka wrzasnęła, jakby ktoś przebił ją nożem. Bo Maciek kapał. Cały był strupem, zaschniętą skorupą futra, śniegu, lodu i krwi. I tylko jedno oko patrzyło się prosto na nas. Pies czy jakie licho, załamała ręce Ciotka. O kurwa, kurwa, wychrypiałeś i rzuciłeś się na Ojca z pięściami, bo wyglądało to, jakby on właśnie dorwał w końcu biednego Maciusia, tak, jak to obiecywał milion razy po pijaku.

Recenzje

Maciej Woźniak

Nie mów do mnie tym tonem, czyli o trzech próbach regulacji głosu

Dziecko niepracujące (a do tego bratające się ze zwierzętami) to dziecko z tym większym zapałem besztane, o czym opowiada tom Adama Pluszki. Pozbawieni feudalnych zapędów jaźni zyskujemy więcej czasu na lekturę samych siebie i świata jako tekstu, a ów zysk wypłaca nam książka Krzysztofa Siwczyka. Zaś wiersze Ewy Solskiej zamiast „męskiej” ideowej musztry przed zawsze spodziewanym wymarszem wybierają „kobiece” rozgadanie (ba, erudycyjne rozszczebiotanie), w którym słychać i echa poetyckich awangard, i katedrę filozofii. Wydaje się, że ważniejsze od konkretnych „treści”…

Recenzje

Magdalena Nowicka

Dziwodamy i postżydówki albo jarmark odmieńczyń

Katarzyna Zdanowicz-Cyganiak podjęła się bardzo ambitnego zadania opowiedzenia o współczesnej liryce polskich autorek przez pryzmat fundującej ich poezję potrójnej inności/obcości (tych dwóch kategorii autorka używa zamiennie). Po pierwsze, chodzi tu o doświadczanie podmiotowego wyobcowania w konfrontacji z zewnętrznym światem, agresywną kulturą albo stygmatyzującymi normami społecznymi. Po drugie, analitycznej wiwisekcji została poddana literatura kobieca, traktowana jako dyskurs użądlony innością egzystencjalnej emigracji w zmaskulinizowanym świecie.

Wiersze

Aleksandra Dańczyszyn

Wiersze

chcesz wiedzieć co u mnie? schudłam 50 kilo/ więc będzie ci łatwiej podnieść je na duchu o ile go nie zatarłeś/ prześlizgując się tak płytki po strukturze chodnika/ dni ustępują bez rozgłosu w połączonych naczyniach przelewa się tak przelewa/ od kiedy zaczęłam pracować sprzedawać na godziny chcesz znać aktualny kurs?/ mhm maturalny egzamin dojrzałości ten sam który oblałeś tak szczeniacko/ a przecież próbowałam ci pomóc/ mówisz że znasz sposób na życie i przebudzenie w innych wymiarach/ 90 60 90 za dużo? och pomyśl właśnie tyle trwa przeciętny film/ a już jutro polecę wyżej niż dreamliner o ile nie powieszę się na sznurku…

Recenzje

Karolina Felberg

Rurand współcześnie, czyli „za nic nie można posunąć się dalej”

Rurand sam sobie panem, sam sobie bogiem (i to w dodatku w trzech osobach). Nie pilnuje siebie i innych, lecz ostro przegina. Nie przeszedł także na drugą stronę mocy – nie wyczynia żadnych rebelii ani innych brewerii. Ma nawet własną twierdzę (zamczysko bez smoka i innych atrakcji), a jest nią heteroseksualizm – na tym polu jakoś zupełnie nie czuje ducha czasów. Co innego tradycyjna rola kobiety – tę by natychmiast zniósł i na śmietnik historii odesłał. Wszak kobieta jest po to, by nieść szczęście i odprężenie – tak zresztą mężczyźnie, jak sobie samej.

Prozy i inne formy

Zuzanna Drząszcz

Wiersze i prozy

Licealistki, w tym te z mojej szkoły, będą się podniecać i latać za nim po pubach. Będą zmieniać stoliki, byle tylko znaleźć się bliżej obiektu swojej plakatowej miłości. […] Przecież możliwe, że on wstawi to na Fejsa lub Insta, a wtedy plus 10 do swagu! Ich koleżaneczki, także fanki, które zostały w domu, będą się ślinić i piszczeć, i srać i szczać, że członek ich ulubionego zespoł, ulubiony gitarzysta Boga, Buddy, Allaha czy tam Latającego Potwora Spaghetti, ma zdjęcie z ich mordeczkami. Co z tego, że nawet z nim nie rozmawiały. Siedziały koło niego, oddychały tym samym powietrzem! Mają farta, kurwy!u

Wiersze

Paulina Matuszewska

Wiersze

rynek zbyt wolny i związki niezbyt/ chemiczne by coś nam z tego wyszło/ bo miłość ssie – stwierdził poeta – trudno/ nie poważać zdania poety który ma tak/ spektakularne statystyki na fejsie// chyba tylko w niego można wierzyć skoro/ nawet drób ukrzyżowany nuży już/ zwiotczały w zimnej galarecie powtarzalności/ skoro autor zmartwychwstał podmiot liryczny/ ledwo dycha za godzinę brutto na umowie/ o dzieło – tak przypadkowe że aż doskonałe// jak nasza love story – gdzie ja jestem/ twoim mięsem ty jesteś moim mięsem/ i równoprawnie pieprzymy się wzajemnie/ bo to ponoć jedyne co umiemy robić tak –/ mocno i zdecydowanie.

Wiersze

Monika Fiodorów

Wiersze

droga siostro jak długo jeszcze morze głów twoich wsiąkać będzie/ w brudnobiały bruk? z prawego brzegu nie wyrwie cię traktat,/ referendum, nie zabiorą zachłanne zakusy./ na finale/ wyśmieją twoją wolność i sanitariuszy. rozejmy zakopano,/ nie wstajesz zza grobu zrobionego naprędce z bandaży,/ kul snajperskich. rząd sanitariuszy/ twoich ustawia się z urzędu, u rzędu czekając/ karnie na rozkazy. telefony z zachodniej granicy/ się urywają. nie ma już nóg/ Bruksela, tylko jej rękami możemy próbować zgarniać, co zostanie,/ co przytomne. coś ostało się? obstupuerunt omnes,// choć od nas wciąż ślą tobie koce bandaże/ kukły w okopach.

Recenzje

Andrzej Szpindler

Ezo-realizm Poniekąd

Jej program nazywa się Naga prawda. Jak sam tytuł wskazuje, rzecz należy do nocnego pasma. To swoiste kalambury. Jeżeli zgadniesz słowo, wybierasz: zgarniasz pięćset złotych albo (jeżeli dzwonisz dla dobra ogółu) prezenterka, na twoje życzenie, odsłania piersi. Z czasem okazuje się, że obnażone wdzięki mogą na trwałe odcisnąć się w życiowej masie, rzucając urok na całkiem pokaźną gromadkę męskich telewidzów, którzy pod ich wpływem potrafią doznać objawienia. Podniośle ogłaszają swoje odejście od dotychczasowego napuszenia. […] Mężczyźni obiecują szukać dobra i piękna. Bazując na zadziwieniu nagością, szykuje się znaczący przewrót.

Recenzje

Jakub Nikodem

Czarni jakobini i stawka uniwersalizmu

Jednak dyskurs wolności, uprawiany przez filozofów oświecenia i przyjęty przez autorów rewolucji, radykalnie mijał się z praktyką niewolnictwa w zamorskich koloniach. Podczas gdy „pisarze” wraz z mieszczanami porównywali siebie do ludzi zniewolonych, tylko w jednym Santo Domingo pół miliona prawdziwych niewolników harowało na dobrobyt metropolii. Czarnych dyskurs wolności nie obejmował. Ich człowieczeństwo nie wynikało z prawa natury, jak w przypadku białych, lecz było negowane przez prawa rynku. Buck-Morss pokazuje, że ani Locke, ani Monteskiusz, ani nawet Rousseau nie dostrzegali tej niekonsekwencji.

Wiersze

Sławomir Płatek

Poemat o tych którzy nowy świat

wolność wiedzie na barykady wszystkie/ reguły i dzieci rewolucji być może znaleźliśmy/ błąd: trzeba być geniuszem/ żeby być dzieckiem a nie narodzić się ponownie próbowałeś/ kiedyś tak? ja nie raz datowany przeświadczeniem/ kiedy zdanie jest w kropce zjedzmy myśli niech zostanie/ głos odbijający się od marginesu w lewo i prawo/ lewolucja i prawolucja popatrz jak wychodzi/ po angielsku/ francusku i rosyjsku prawda/ że pomyślałeś tchórzu/ o języku że sprawdziłeś i wyszło ci że na opak/ to ajculower/ (znajdź jeden błąd)// wiem: szukasz w słowie/ zamiast wróżyć z wątroby której nie widać nie sięgasz/ dalej niż wzrok…

Wiersze

Wojciech Borkowski

Piątek Roboczy

jak głupi Charlie Chaplin do zupy wziąłem leki rozpuszczone z kieliszka/ jak szedłem na obiad to spotkałem Ewę zadała Mi wiele cierpienia/ szprycowała mnie Haloperidolem Scopolaminą Fenaktylem celem ukatrupienia mnie i nie tylko mnie/ nawet Mariana obaliła Fenaktylem tak że padł w kiblu o czym doniósł mi Rysiek/ natomiast Szyszce pękło serce na obserwacji i umarł o czym doniósł mi Janek i się powiesił/ jest pochmurno i zimno jestem ogolony i czysty prawie wszystkie liście z drzew liściastych opadły/ czekam zakupów od pani Jasi żadna po nocach mnie nie kocha/ pojmali silnego jak tur Benka ponieważ uciekł

Prozy i inne formy

Tomasz Dalasiński

Nieopowiadania

Za 20 minut (bo w międzyczasie dotarliśmy z kierowcą do miejsca przeznaczenia) wygłoszę referat o afektywnej teorii podmiotowości, samemu nie wiedząc, co ten termin może oznaczać. Więc będę kłamał, o ile można kłamać, skoro, jak się wyżej rzekło, nie ma prawdy (bo czy kłamstwo bez prawdy pozostaje kłamstwem?). No chyba, że prawda jest. Wobec czego (to do siebie) pozostańmy przy „chyba” i napijmy się kawy. - - - - - - - - - - Dość męczące godziny sięgania do poważnych rejestrów filozofii i kultury (również bez „i”) – to, co za mną, odczepia się łatwo albo wcale nie chce się odczepić. Wszystko zależy od tzw. jakości przedmiotu…

Wakat – kolektyw pracownic i pracowników słowa. Robimy pismo społeczno-literackie w tekstach i w życiu – na rzecz rewolucji ekofeministycznej i zmiany stosunków produkcji. Jesteśmy żywym numerem wykręconym obecnej władzy. Pozostajemy z Wami w sieci!