Dyskusje


Redakcja Wakatu

Polityka protestu i performatyka oporu

Dyskusja z udziałem Olgi Byrskiej, Sebastiana Cichockiego, Edyty Jarząb, Małgorzaty Amelii Jędrzejczak, Katarzyny Kasi, Ewy Majewskiej, Antoniego Michnika oraz Igora Stokfiszewskiego: Niewątpliwie najbardziej interesującym obecnie dla nas środowiskiem dla postsztuki jest polityka i protest uliczny.

Szkice krytyczne


Ewa Majewska, Kuba Szreder

„Jak na razie wszystko dobrze”. Współczesny faszyzm, słaby opór i praktyki postartystyczne w Polsce

Faszyzm jest bezpośrednią reperkusją kryzysu mieszczańskiej sfery publicznej i systemu dystrybucji autorytetu i ekspertyzy, typowych dla (neo)liberalizmu. Wypełnia próżnię w dyskursie władzy, wytworzonej poprzez wykorzenienie politycznej lewicy i osłabienie systemów społecznej solidarności.

Wiersze


Królik Kania

lipiec 2017

zostawmy flagi, stańmy społem przepotworzoną maszyną gardeł i nóg domyślnym obywatelstwem i stanem posiadania powszechną zgodą rozdawnionym sztafażem jednym marzeniem żeby polska w żadnym razie nie była polską tylko takimi niemcami ze zrozumiałym językiem tym co się moim rodzicom śniło w dużym mieście jak był ’89 i mieli tyle lat co ja albo może stańmy […]

Dyskusje


Katarzyna Czeczot, Jolanta Janiczak

Świat, który nie byłby podobny do tego, co znamy

Myślałam, że stawią opór, że nie będą chcieli wyjść i wyśmieją taki pomysł zakończenia jako kolejną konwencję teatralną. Ale to zakończenie to również mój manifest niewiary w polityczny teatr, bo to teatr skierowany do osób, których problem najczęściej nie dotyczy bezpośrednio. Jeśli ktoś już się w coś angażuje, to po prostu odpowiada konwencją na konwencję; inaczej jego odbiór określa się jako naiwny. Na premierze Żon stanu, dziwek rewolucji... miało miejsce coś zupełnie innego.

Szkice krytyczne


Maja Staśko

„Gwałt to przecież komplement”. Czym jest kultura gwałtu?

Dlatego gdy to my zostajemy autorkami, gdy to my podejmujemy działanie, wyznaczamy wartości i aktywnie tworzymy – prawo, ruchy społeczne, sztukę, literaturę, krytykę – słyszymy nagle: #nieruchałbym. Czytamy w komentarzach, że jesteśmy głupią pizdą i na pewno to nią piszemy. Że mamy poważne problemy psychiczne i zasługujemy na współczucie.

Wiersze


Justyna Kulikowska

Wiersze

Będzie o brudzie, typie: przede mną opcja bezrobocie, ostatnie kiepy. Będzie o brudzie, typie: trzydzieści osiem milionów kontra obligacje bez serca. Będzie o brudzie, typie: natchnieni poeci, metafizyka pod skręta. Będzie o brudzie, typie: niech nie pierdolą, że kobiecie nie przystoi. Będzie o brudzie typie: jest moja pamięć wody i Twoja pamięć mięśni. Będzie o brudzie, typie. Nie karz mi przepraszać.

tek
sty

Polecamy


Pokażmy język nacjonalizmowi

Film powstał podczas wydarzenia „Wypisz, wymaluj się z marszu! Poetycka pracownia transparentów”, organizowanego przez redakcję pisma „Wakat/Notoria” w warszawskim skłocie Syrena 10 listopada 2016, oraz marszu „Za wolność naszą i waszą – sprzeciw się nacjonalizmowi!” organizowanego 11 listopada 2016 przez Koalicję Antyfaszystowską.

z archiwum
WAKATU:
filmy
wiersze

Małgorzata Południak

Wiersze

W tym miejscu przestajemy krzyczeć. Wyciskasz mnie z siebie,/ nie jest dobrze ani źle. Nie palę, nie próbuję wrócić./ Powiedziałeś, że wolisz felietony od wierszy. Sto razy bardziej Brodskiego.// Między nami nie ma nic, chociaż wciąż chciałabym ci pokazać/ miasto. Zamek, galerię, najstarszy bar, uliczki, część rzeki./ Zmieniasz temat, kiedy nie przekraczam granicy. Wystarczająco długo/ ciągnęłam się po schodach. Tamto nie wróci, nie wyskoczy przed piersi.// Dzieci wychodzą z domów, tulą się do trawy. Badają przestrzeń, pochłaniają/ odległość kroków, liczą ślimaki, pająki. Malują białe kratki na podjeździe,/ wpisują imiona, jedno pod drugim.

Marcin Czerwiński

Wiersze

lufa – – siadaj lufa/ spójrz na światło gęstniejące w mroku/ twój parytet rozważań mnie nie interesuje/ chociaż kłamię, jestem pokornym hazardzistą/ w słuchaniu zwierzeń i przyjęciu (party)/ cudzej chujni, skrawków bólu – –/ wciągnę to w nozdrza, co mi zaflekujesz/ zaciemnisz, wsadzisz bez rozdzierania/ naskórka.// nie jest to przyjemna cecha/ masochisty tak rwany oddech, rwane/ pchnięcia, jak bejsbolowe/ wytryski i kwiaty kobiet o mocno/ szturchanych udach silne/ linie zaciśniętych ramion/ gryzienia warg// to mówi Pusher/ Pusher z youtube'a// dopierdalacie przez krzaki/ a można wprost/ bez ruchania ofiar……

Szymon Domagała-Jakuć

Wiersze

Jest pełen maleńkich szóstek: Mój syn jest pełen maleńkich szóstek/ Ma matkę pełną i niewyniszczoną/ jest to syn pełen zrozumienia/ mówią że jego rozum to jego dom/ tarczą jego Bóg puklerzem słowo jego/ w miocie było ich więcej szepczesz/ w mieszkaniach jego zamieszkali/ Mój syn jest pełen maleńkich szóstek/ takie znamiona to wypełnienie/ gdy muzyka w której się zakochujesz zostawia nas/ wracamy do pokoju wieczorem/ robimy kolację z maleńkich szóstek/ jest ich pełno w naszym domu/ potwierdź/ jest ich pełno w naszym domu/ zaprzecz

Radosław Sobotka

Wiersze

umyśliliśmy se chłopaki z ostrołęki jechać do goworowa a/ dalej na ponikiew małą brzeźnorososz choć komary bąki i ja/ na czerwonym ‘tolku’ przepocony słabo popierdalający ale/ śpiesznie do tych widoków łydki zuzaliny zboże niezżęte/ smaków kręcone ciastka krem z kurek miejsc języków/ cmentarz w cyrylicy rusków wojenny las na podchody// do dziadków dawało się zdrową przykazaną znaczy maryjka/ wjazdowa krzyżyk w kwiatkach koralikach różańcach drogą nie/ niepokojoną przez żadne tam asfaltowe perturbacje to też krowie/ w szlaczkach do petard na piasku się wypiekało ku nazdrowiu/ żuczków tudzież innych małych stawonogich gnojków…

Rafał Różewicz

Wiersze

Związek ten przypomina bardziej związek zawodowy/ niż radziecki z okresu rewolucji przemysłowej/ lat trzydziestych (to ta faza zakochania,/ podczas której represje imają się innych kobiet/ i mężczyzn – ofiar polityki miłości dwojga ludzi).// Pytasz o osobisty dowód? Na uprzemysłowienie relacji/ choćby róża wyrwana z rąk kwiaciarki pierwszej potrzeby./ Zrzuciła kolce jak kołdrę i stanęła naga,/ bezbronna na wysokości twoich oczu,/ zamyślonych i odległych jak łagry na Syberii.

Samantha Kitsch

Wiersze

biały pokój bałagan spokój chaosu co wyfrunie przez okno: sufit czy podłoga? tyka zegar tykają ściany oddech: wciągam powietrze i czas – czas zostaje w płucach – wypuszczam tylko powietrze

szkice

Michał Kasprzak

Wstęp do końca świata

Wobec tego efektu domina, czy raczej entropijnego efektu implozji, zdają się mówić niemieccy autorzy, przeobrażeniu muszą również ulec (naraz!) pewne style i priorytety hegemonicznego myślenia o tożsamości i historii, etyce i duchowości, a także udziale społeczeństwa w podejmowaniu kluczowych dla kształtu współczesnego świata decyzji. Tylko doszczętna wymiana instytucji i radykalna zmiana na miarę rewolucji kulturalnej mają szansę zrównoważyć ekosystem, rozumiany szerzej jako społeczny byt ekolektywny. "Nie ma żadnego kryzysu", to metakryzys, czyli – "normalny stan kapitalizmu"…

Michał Czaja

Nowa humanistyka a performatywność literatury

Ten „Inny” to chociażby Jolanta Brzeska z wiersza Kopyta, realny punkt ruchu oporu, podmiot, który odzyskuje głos. Tytułowa działaczka społeczna nie jest już jedynie elementem opisu krytykowanej rzeczywistości – „idealną ofiarą”, którą system będzie się opiekował i dbał o to, by taką właśnie pozostała: „Oby tylko nie zaczęła działalności politycznej, oby tylko nie zaczęła chcieć opowiadać swojej historii” (HE, s. 132). Tę historię słyszymy wyraźnie w gestach Kopyta. Dlatego wydaje się konieczne, by literatura…

Dariusz Pado, Sylwia Potępa

Nasz dom poliamoryczny a Kodeks cywilny

Nie ma bowiem żadnych argumentów jurydycznych, socjologicznych ani psychologicznych, które uzasadniałyby różnicowanie prawnych następstw wynikających ze wspólnego pożycia heteroseksualnego, homoseksualnego czy poliamorycznego. Przeciwko poszukiwaniu rozbieżności w tym zakresie przemawiają zresztą względy konstytucyjne, tj. ustanowiony w art. 32 Konstytucji nakaz równego traktowania obywateli przez władze publiczne […]

prozy i inne formy

Kamila Pawluś

Proza

Dziewczynka wróciła do kuchni i wyciągnęła zeszyt z plecaka. Rozłożyła go na stole. Wsunęła palce w różowy piórnik. Pociemniały, jakby dotknęła je czarna ospa. Ksiądz mówił, że tym, którzy kradną, odpadają ręce. A zanim odpadną, schną i czernieją. Brudnymi palcami rozwiązywała równania z jedną niewiadomą, pisała zdania z ó zamkniętym i erzet.

Joanna Kessler

Nie wyrywaj się

A co jeśli uderzę w parapet sąsiadów? − przelatywało mi przez myśl, jakbym nie miała innych problemów, ale co tu się spodziewać. A co jeśli skoczę, a oni tam właśnie podjadą samochodem i złapią mnie od razu. Wskoczę im prosto pod koła. Tysiące myśli, tysiące pytań, żadne o to, czy przeżyję upadek. Tego się akurat nie obawiałam. Adrenalina robiła swoje. Nie pamiętam, ile razy próbowałam skoczyć i strach mi nie pozwalał. Pamiętam jednak, że nie był to strach o życie. Tylko przed tym, że mogą mnie złapać na nowo i wrócę do tego miejsca. W końcu skoczyłam. Nie pamiętam za wiele z lotu, ani za dużo bólu z upadku. W końcu ziemia. Szara, brudna, jaka kochana...

Krystian Kujawa

Prozy

Zda życie się dziwem/ - Siedzi we mnie najpewniej nasz zawiązujący się współczłowiek jeszcze wielkości bobu./ + Bobas? No wiem, od trzech miechów się nadyma, bo przyznam, że wtedy szkoda mi było floty na gumkę/ - Czyli wiesz, że już na starcie jest za późno/ + Klawo ujęte, moja Drogo, mawia się też, że trudniej założyć dom niż kondom,/ - Istotnie, pamiętam jak tamtej nocy przyniosłeś podejrzanie za dużo cukierków, i wciskałeś, że na wszystko styknęło, a ja głupia nago wchłonęłam cię płodna,/ + Mówisz, że wchłonęłaś ciepło dna? Może ono jest źródłem tej konwekcji, która w górę pcha lekko popadłych w najgłębsze rowy oceaniczne…

Andrzej Szpindler

Gadający obrazek. Raport z międzysfery 4

Szliśmy do muzeum etnograficznego, jedną większą bandą, znaczy się większość ludzi szła miastem, niby nic, jak gdyby miasto miało być zbrylonym pojazdem piechoty, mało kto podejrzewał, że wszystkie telefony dzwonią w jedną mańkę i naraz, i na tym polega koźli ser. To jest: czarodziej. Więc szliśmy dzielnie niczym bifurkacja, jako ta parada mięsaków w twarzy, będącej twarzą, a i sumą wszystkich możliwych obiadów, coś podobnego do bufiastych pełzaków występujących w koronach drzew pod wpływem napowietrznej absencji…

Wakat – kolektyw pracownic i pracowników słowa. Robimy pismo społeczno-literackie w tekstach i w życiu – na rzecz rewolucji ekofeministycznej i zmiany stosunków produkcji. Jesteśmy żywym numerem wykręconym obecnej władzy. Pozostajemy z Wami w sieci!