Wakacje od istnienia? Czternastodniówka literacka
14-sto
dniówka
literacka
Wakacje od istnienia?

Bez kategorii

Redakcja Wakatu

O projekcie

Czternastodniówka literacka Wakacje od istnienia?, której patronuje „Wakat”, powstała oddolnie z inicjatywy osób i środowisk związanych z literaturą, przesyłających słowa wsparcia wszystkim potrzebującym go w obecnej trudnej sytuacji. Przez najbliższe trzy tygodnie codziennie publikować będziemy na stronie „Wakatu” wybrany utwór lub utwory wybranej autorki/autora.

Wiersze

Natalia Malek

Mazowszanka

Mazowszanka z psem Izzy potrzebuje go, by uchronić region przed porzuceniami. Pałka Maciejaszek wydawałby komiksy. Ciotce, która wiele komplementów rozdała nieznajomym, dali PET za trzy tygodnie. Fajnie byłoby mieć dla siebie wiatr albo słońce. Nauta przyjęła za dużo zamówień. Grafik okazał się maczystą, rękę kładł na tym, co próbowało być drobne.

Wiersze

Łukasz Kaźmierczak / Łucja Kuttig

Format pamięci

na słońcu kładę nowy dzień wysycha w zatłoczonych tramwajach nasiąka cebulą z mącznych bułek z opium mówisz o swoim znaku zodiaku że to waga kiedy ja jestem najprościej spod znaku modelki a na wagę stąpają moje stopy z początkiem każdego sezonu mody i roboczej doby

Wiersze

Marcin Bies

Projekcji zasady ekwiwalencji z osi wyboru na oś kombinacji; ***

Dziurki nosa były już zapchane, w końcu od kilku dni wciągał proch, chyba w dupę by go wtarł, gdyby nie podał mu ręki Jezus. Był najebany, w końcu od paru dni pił, akurat wypadł jakiś długi weekend, wiosna dawała o sobie znać, kiedy podał mu rękę Pan Jezus. Akurat zataczał się, próbując uchwycić psie gówno w obleczony w dłoń worek na psie gówno, zatoczył się tak niefortunnie, że wyjebałby się, gdyby ktoś nie podał mu ręki.

Wiersze

Tomasz Bąk

Przepraszam,

Przepraszam, czy nieopatrznie spaliłem jakiś komitet? Błona kpiąco-jebiąca zdaje się nie kończyć, kropka rynku kropka w kropkę przebywa w kropce. Zakładam własne, inaczej, niż kolega z biura, który na czas wzajemnej izolacji przygotowuje zapas odzieży w galerii za rogiem. Ale można i tak, gdy kiedykolwiek czegoś ci brak, gdy odwracają się plecami, by nie dać sobie przekazać.

Prozy i inne formy

Natalka Suszczyńska

mommie dearest 2.0

codziennie do siebie dzwonimy. kiedyś punkt siedemnasta, ostatnio tak koło szesnastej trzydzieści. – co słychać? – nic. – a u ciebie? – też nic. opowiada, jak kiedyś łapała zające, a one zdychały. prawdziwe zające żyją tylko w lasach, tak mówi. dziecko płacze od tej historii. i nic dziwnego. ja też wyobrażam sobie te zające – i to jak zdychają na polu, jeden po drugim, błyskawicznie.

Wiersze

Szymon Żuchowski

Co u licha

czemu choć medal ma dwie strony wciąż jest tak jednowymiarowy? kto zgadnie która z dróg na skróty może prowadzić poprzez bagno? czemu gdy mi otwierasz oczy nie mogę już ich zmrużyć w nocy? * czemu gdy dramat jest tragiczny można popłakać się ze śmiechu a kiedy kiepska jest komedia nikomu łzy nie stają w oczach? czy kropla kwasu mocniej drąży tam gdzie jest niedostatek zasad? czemu gdy pytam: to żart prawda? odpowiedź: prawda nic nie znaczy?

Wiersze

Rafał Różewicz

Józef Corp.

Ten sam ciuchland od lat, w którym przyszło ci reklamować szmaty, trzymać fason. Stać w witrynie jak ta lala. Kiedy inne manekiny giną w wypadkach-testach, są gwiazdami programów motoryzacyjnych; robią zabójcze kariery – ty stoisz w miejscu. Między Rossmannem a Wranglerem.

Prozy i inne formy

Agnieszka Kłos

***

Nareszcie śmiało można unikać ludzi. Stronić, siadać plecami, nie rozmawiać, nie witać. Co za ulga. Mam ci ja bar. Psi barek w dzielnicy, do którego wpadają tramwajowi, policjanci, straż miejska i ich podopieczni. A także baby ze wsi, bezdomni, dzieci ze szkoły, niewidomi. Siedzimy przy kotłach. Na zapleczu walka. Cudne kuchary noszą dymiące talerze. Pierogi ruskie i Pat Metheny, placek po węgiersku z Keithem Jarrettem [...]

Wiersze

Rafał Skonieczny

Klinika Twojego Przyszłego Życia; [usuń] Profit

W KLINICE TWOJEGO PRZYSZŁEGO ŻYCIA oferujemy banki życia. Banków może być wiele (w zależności od wybranego pakietu), pierwszy jest za darmo, każdy kolejny płatny extra. W swoim portfelu możesz przechowywać dowolną ilość banków, w jednym banku możesz mieć tylko jedno życie wielokrotnego użytku (upewnij się, że taka opcja występuje w twoim abonamencie).

Prozy i inne formy

Monika Rak

Terrorystka. Ulrike, ta sztuka jest dla Ciebie!

Ulrike, wyrzucają mnie z mieszkania z zatęchłej kamienicy w której od trzech pokoleń, rozumiesz? Gdzie jesteś ze swoim karabinem maszynowym rabujesz banki rytmizujesz manifesty? odizolowali cię świnie! Jestem tu z wesołym komornikiem o posturze niedźwiedzia i rozedrganą przedstawicielką czyściciela Panią Szurum Burum i dlaczego za oknem rachityczne płatki śniegu i dlaczego w lesie zwłoki polane naftą

Wiersze

Michał Domagalski

Dokument bez tytułu

2. Znowu pieprzenie o posiadaniu, jakby własność nie była kradzieżą. Jakby można było coś posiąść. Rosną domy sadzone w poprzek. Szeregi szare jak człowiek. Więzi z przyrodą zaciskamy mocno. Aż trudno złapać oddech. Pijemy kawę zamkniętą w kapsułki, wiezioną z daleka, zza gór tylu, zza wód tylu, że trudno uwierzyć w istnienie tych miejsc, choć ponoć można tam być, choć ponoć się tam bywa [...]

Wiersze

Marcin Zegadło

Długi weekend

Chciałbym zrozumieć to państwo, które nie mieści się w moich wierszach, o którym próbując pisać, staję się podróżnym bez miejsca w rozpędzonym pociągu albo psem śpiącym w ślepej kuchni, sprzedawcą w hurtowni anten, kelnerką w pierogarni albo vegebarze, księdzem w czarnym SUV-ie, ściętym drzewem, lewacką kurwą, prażakiem, wyklętym w Stumilowym Lesie, Żydzewem, Lechem Poznań, Baczyńskim [...]

Wiersze

Patrycja Sikora

Po co jesteś światu

by dostarczać swojemu pracodawcy taniej siły roboczej, oszczędzać jego czas i pieniądze, gwarantować rozwój firmy w młodym ambitnym zespole uśmiechać się do owocowych wtorków, udawać, że porcje degustacyjne karmią do syta, zgadywać, jakim rodzajem chleba jesteś w młodym dynamicznym zespole prowokować neurony lustrzane, słuchając, jak dziewczyny z korei jedzą kimchi [...]

Wiersze

Szymon Szwarc

Potop

Nie o taką katastrofę walczyłem ze sobą i nie na takie rzeczy godziłem się, godząc. Dzięki ci za pomidorki. Nie taką katastrofę wyobrażałem sobie, stojąc przed wyborem, który miał zaważyć na losie. Los zważył się sam i nie było wyboru, gdy ważono szalę. Dzięki ci za ogóreczki, one nie dziwią, gdy mogą być małosolne. Od kiedy zakręt idzie sam i nie zakłada wejścia weń, nie prowadzi zarazem do wyjścia [zeń].

Wiersze

Michał Pranke

Piosenka o urlopie

Ilustracje: Ola Wasilewska nie będziemy się kochać, będziemy strach będziemy tuż-tuż, będziemy wrak, nie będziemy się kochać, będziemy strach a jadłbym tamte śniegi jak ciastka a jadłbym upał i marchew a jadłbym miód natenczas jak miś nie będziemy się kochać, będziemy strach będziemy tuż-tuż, będziemy wrak nie będziemy się kochać, będziemy strach   Wiersz pochodzi […]

Wiersze

Maria Halber

Przepowiedziano; Przystanek na żądanie, psy

przepowiedziano teraz spowiło czarne, w tym czarnym: kropki kreski, drobny śnieg. czas? czas zbiegł się w kieszeni świstek – losowa przepowiednia: będziesz już tylko jeździć tramwajem będziesz już tylko czekać, wypatrywać czaić się idzie coraz gorzej, przepowiedziano – przyczaiłam się; z czarnego wyrosło miasto z miasta: ogrom historii marnych, w jednej z nich – pstryk, […]

Wakat – kolektyw pracownic i pracowników słowa. Robimy pismo społeczno-literackie w tekstach i w życiu – na rzecz rewolucji ekofeministycznej i zmiany stosunków produkcji. Jesteśmy żywym numerem wykręconym obecnej władzy. Pozostajemy z Wami w sieci!