Wiersze

(futro)

po wybornym
dniu i nocy
drugich nożyc
jednak
się
obudzić

utrudzić
i zaciągnąć się siłą z łóżka
przed komputer
potwierdzić
że nie trzeba było
przeżywać
przerywać
sobie
snu
(i wiosny)

zebrać
dręczące zagrożenia
w poręczny podręczny folder
na pulpicie
(rezultat wyborów
koronawirus
kryzys brak
pracy
i perspektyw
na
wy
życie)

otworzyć
roztrząsarkę
rozważarkę
emigracji
jeszcze
bardziej
we
wnętrz
nej
niż
tej

dać
sobie
cień dzień
mgły na ostry żal
patrzenie w dal
zachmurzenie
zawieszenie
się
w sieci

(bez maski
bez makijażu
bez filtra
bez
komentarza)

żeby pomyśleć
o tym

jutro

Gocław, 13 lipca 2020

 

koronauczycielka

z przyciętą nagle
przestrzenią
(szwy jeszcze widać
i ścieg pośpiesznie niedbały)

z odciętym dostępem do osób
(osobność i wsobność
tak łatwo
nastąpić zastąpić)

z naciskiem na miłość
– do technologii –
(wyszkol się sama w wielu językach
na jutro stań
specjalistką)

przykuta do krzesła
(krzyż krzyczy
i żebrze o masaż
poduszka ortopedyczna
potrzebna od teraz)

do skrzynki ze sprzętem
(posprzątać wcześniej też trzeba
co w kadrze w kamerze)
(ubrać się wystarczy
od góry)

zależna od przepływu
na łączach
(połączeń słyszeń i widzeń
jakości mnogości)

niepewna przepływu
przelewów
(w prognozach
raczej susze
niż sushi)

próbuję
matkować
czarnym kwadratom
na swoim
ekranie

Gocław, 28 czerwca 2020

 

powszedniozy

najpierw ręce
umyć mydłem powidłem
odkazić płynem młynem
założyć maseczkę miseczkę
(dobrą stroną
jeśli trafisz)
(gorąco mrocznie zadusznie
zausznie zrobi się zaraz)

klamki czy można dotknąć
klucz czy przekręcić
czy schować
do torby borby
ręce znowu by przemyć
lub rękawiczki
drzwi klatki
łokciem uchylić
lub połą
(połową
sukcesji)

na nikogo
nie natknąć się
nie potknąć
(każdy zakaża każdego
ostatni gasi światło
w tunelu)
czy
ktoś
może mnie
minąć
na ścieżce

pod maską
już swędzi wędzi
łaskocze duchocze
drapie chrapie
i sapie

czy można
poprawić podrapać
na podbródku
udrapować

(najpierw
sprawdź
czy nie spacerują w parach
strażnicy
nowej normalności
czy nie suną
samochodem
po mandatów
kar
tel
uszki)

(potem
utwierdź się
że masz potrzebę
życiową żeby wyjrzeć z nory
notarialnie
po
twierdzo
ną)

a potem
za
wróć
i za
mknij
się
na kłódkę
(łódkę wódkę
możesz
mieć
ze sobą)

Gocław, czerwiec – lipiec 2020

Aneta Kamińska

(1976) – poetka i tłumaczka poezji ukraińskiej. Urodziła się w Szczebrzeszynie, pochodzi z Zamościa, mieszka w Warszawie. Skończyła filologię polską na Uniwersytecie Warszawskim, pracuje jako metodyczka i lektorka języka polskiego dla cudzoziemców. Autorka tomików: Wiersze zdyszane (2000), zapisz zmiany (2004), czary i mary (hipertekst) (2007), autoportret z martwą naturą, ostatnie wiersze nazara honczara napisane przez anetę kamińską (2018, nominacja do Nagrody Nike 2019) oraz więzy krwi (2018). Wydała wybory przekładów wierszy: Nazara Honczara Gdybym (2007; przekład wspólnie z Andrijem Porytką), Hałyny Tkaczuk Ja ta inszi krasuni/ Ja i inne piękności (2011), Chrystii Wenhryniuk Dowhi oczi/ Długie oczy (2013), Borysa Humeniuka Wiersze z wojny (2016), Lubow Jakymczuk Morele z Donbasu (2018), Julii Stachiwskiej Wszystkie możliwe rzeczy (2019), a także trzy autorskie antologie: Cząstki pomarańczy. Nowa poezja ukraińska (2011), 30 wierszy zza granicy. Młoda poezja ukraińska (2012) oraz Wschód – Zachód. Wiersze z Ukrainy i dla Ukrainy (2014). Współtłumaczka antologii: Portret kobiecy w odwróconej perspektywie. 12 poetek z Czech, Słowenii i Ukrainy (2013), Komiks wierszem po ukraińsku (2015) oraz Listy z Ukrainy (2016). Współtworzy Wspólny Pokój – seminarium poświęcone twórczości literackiej kobiet. Współpracuje stale z „Babińcem Literackim”, gdzie zamieszcza przekłady wierszy poetek ukraińskich.

Zobacz inne teksty autora:

Wakat – kolektyw pracownic i pracowników słowa. Robimy pismo społeczno-literackie w tekstach i w życiu – na rzecz rewolucji ekofeministycznej i zmiany stosunków produkcji. Jesteśmy żywym numerem wykręconym obecnej władzy. Pozostajemy z Wami w sieci!