Wiersze

mistyfikacje

bywają słowa pojemne na kilka sposobów
samozwrotne ale i odśrodkowe

najpierw rzuca się na stół łatwe rymy
akcje – mistyka – fikcje – styk
ale są to działania rzeźnicze
oddzielanie schabu od łopatki
bezwzględny rozbiór unieruchomionego śmiercią zwierzęcia
patroszenie kruchego ciała starej kobiety
prawdziwe związki są głęboko ukryte
jak romans o którym nikt nie może się
dowiedzieć świadomość
jego istnienia zagroziłaby uznanej stabilności

ale wszystko co wewnątrz chce zajrzeć na powierzchnię
żeby sprawdzić czy dobrze jest reprezentowane
romans karmi się skandalem więc szuka dla siebie
demistyfikatora bo wie że tylko prokurator dopełni
nieuchronnego końca

czy da się dotknąć jądra
wiedząc że (s)pali

 

rodowód (1)

mamo! mamo!
co? co? co?
jadą goście
no to co

zostanę sama

nie gadaj kiedyś musisz dorosnąć
dzień dobry dzień dobry
nie po to cię zostawiałam żebyś
utraciła wolność
proszę siadać w drugim rzędzie
są jakieś prawa tego rodu
nie mogę dłużej z tobą rozmawiać
koniec widzenia
na otarcie łez inkarnowałam się
w twoich koleżankach i kolegach

kosikosi łapci
pojedziemy do babci
babcia da ci
wina

malina nie dziewczyna
do zjedzenia
wina nie podaję
cukrem posypania
nie rozwiązuje języków
moja mowa moja wola
moja bardzo wielka trwoga
ciepła micha reszta się ułoży
reszta jest nieważna

wyjrzyj przez okno rozterka z okienka
zniknie ci z twarzy ten dziwny grymas
otwórz rachunek w banku na konto
przyszłych wpływów
bądź zawsze na tak potakuj na nie

matka babka gadka szmatka
ja śnie pani

 

linia mleczna

wołasz: gdzie jest mleko?
a mnie od tygodni pęcznieją sutki
wypij tę kawę na czarno
moja siostra z drugiej ręki nie może karmić swojej córki
tak jakbyśmy się zsynchronizowały w oporze
jej opór jest wadą (ale to tylko zdanie lekarzy)
mój – przekleństwem rozlanym na matki i babki
wszystkie jednak tworzymy konstelację
więc – nie – jest wszystko jedno

od prawieków nie siadłyśmy do stołu
ratuje nas sedno
w galaktyce spiralnej z poprzeczką
przeskoczyć wystarczy z kropli rozlanej
tak/ nie – wiele

Nika Skrętowicz

Dużo chodzi, najczęściej na spacery ze swoim psem, potem siada i pisze; autorka mimowolnych żartów, świadomych przekroczeń; lubi się otaczać ludźmi – na jakiś czas, woli jednak samotność.

Zobacz inne teksty autora:

    Wakat – kolektyw pracownic i pracowników słowa. Robimy pismo społeczno-literackie w tekstach i w życiu – na rzecz rewolucji ekofeministycznej i zmiany stosunków produkcji. Jesteśmy żywym numerem wykręconym obecnej władzy. Pozostajemy z Wami w sieci!