Wielka literatura rosyjska

Tłumaczyła Aneta Kamińska

Ilustrowała Beata Sosnowska

Kto w literaturze rosyjskiej estetyzował przemoc wobec kobiety?

Kto ma prawo i głos, żeby pastwić się w swoich tekstach i komentarzach
nad naszymi słowami, naszym ciałem, naszymi myślami i tekstami?

Kto może napisać o naszej poezji, poezji kobiet
ta dziewczynka jest chora, skoro coś takiego pisze
albo
czasem żałuję, że odeszła w przeszłość
radziecka
psychiatria
poprawcza,

ona by się dobrze
nią
zajęła?

*

Kto tu stygmatyzuje nasze doświadczenie,
ale przy tym, oczywiście, najlepiej wie,
jak urządzone jest nasze ciało, nasze życie,
nasze piersi, macice i nasze waginy,
jak je trzeba słusznie nazywać i opisywać

(i zresztą opisuje)?

Jak się słusznie nazywa nasza wagina?

Nie słyszę.

Pizda?

Pochwa?

Powtórz, nie słyszę.

Dziurka?

Oj, a może pieszczotliwie –
dziureczka?

Albo może bóbr?

*

Heteroseksualiści! Poeci! Śmielej!
Wymyślamy nazwy!

To jest bowiem konkurs: biorą udział wszystkie chłopaki
od sześćdziesiątki do setki!

Biorą udział wszyscy, którzy
nad nami już się pastwili,

i ci, którzy
mają to jeszcze przed sobą:

starszaki was nauczą,

jak wsuwać swoje suche zardzewiałe szable
w zimne pochwy literatury,

jak rozpalać swoje mowy
ognistym koniaczkiem i jak

jeden chuj może wieloma rządzić
literackimi sferami,

jeden na wszystkie i ten krzywi się,
widząc WAGINĘ:

(nieudolnie napisane).

*

Lepiej TY PISZ
do mnie wiadomości o trzeciej w nocy
(z obrzydzeniem wspominam, o czym tam),

wystukuj pogróżki bladymi palcami
(jeszcze chcesz mnie zabić?
wiem, że to czytasz),

pisz za mnie, pisz,
jak JA POWINNAM pisać,

żebyś ty był ZADOWOLONY,
żebyś ty odczuł ROZKOSZ.

*

Pisz:

Wybawię was, drodzy przyjaciele, od cytatów
i tej lesbijki,
i smagławianki-mołdawianki Rymbu.
Sam bowiem przeczytałem
i teraz nie mogę zjeść kolacji.

A w ogóle to, powiem wam,
że zwierzęta,
nawet rybki akwariowe,
są o wiele mniej bezwstydne niż niektóre
grafomańskie samice człowieka.

Rymbu powinna zająć się tym,
po co rodaczki z jej ojczystej Besarabii tu
przeważnie przyjeżdżają – no, na przykład
tynkować. Mimo wszystko więcej korzyści by było.

*

Pomyślałeś, jeszcze pisz
(tamże, w kontynuacji wątku):

Za najważniejszą wartość „putinowskiego”
okresu historii rosyjskiej
uważam właśnie odpoczynek
dany naszemu cierpiącemu
zbiorowemu rozumowi.

Nie Krym – to był zbieg okoliczności
i Krym po prostu spadał
jak przejrzały owoc z drzewa
i trzeba było banalnie
ręce podstawić.

Nie oczyszczenie z sowieckiego brudu
Moskwy i Pitera
(Nowogrodu Wielkiego, Kazania, itd.).

Nie pojawienie się na ruinach sowieckiego
pijanego żołdactwa
armii nowoczesnego typu.

To wszystko fajne, ale jednak nie aż tak ważne.
Jak ten odpoczynek.

O, tak
człowiek
ODPOCZYWA.

*

No cóż, kto teraz się cieszy, że jednak jest u nas
męska (przeważnie)
tradycyjna (przeważnie)

PATRIOTYCZNA

(z wyjątkiem tych, którzy usiłują
do ludzi się dokrzyczeć
pod kulami, pałkami, na protestach, z pokojów,
żywej poezji i kamer)

LITERATURA?

Kto chce jeszcze coś mi napisać?
Tu wszystko jest jawne.

*

Przecież to ważne – zapamiętywać
myśli znanych działaczy kultury i poetów
wielkiego kraju, wielkiego imperium – o swoich wierszach,
żeby potem cytować swoim dzieciom,

przecież to ważne – czytać o sobie teksty krytyczne,
analizować krytykę,
uczyć się na własnych błędach
(zwłaszcza dla młodziutkich dziewczynek).

*

Kto jeszcze może napisać mi w nocy
wiadomość: takie jak ty wiecznie powinny leżeć
w wariatkowie albo gnić za kratkami,
kto może nad ranem przysłać mi na priv
swój członek w erekcji
(i to nie raz)?

Odezwij się! Ja przecież pamiętam twoje imię i to, jak
wygląda twój członek.
WASZE członki i wiadomości.
To od tego jest naprawdę strasznie i ma się ochotę wyrzygać.
To od tego naprawdę chce się schować.

Ale teraz –
ja jestem u siebie w pisaniu, w swoim
azylu, a wy, chłopaki, jak pchły
miotacie się po wymarłym domu:

nie ma się więcej czym pożywić.

*

Dlatego po prostu odejdź, chroń swoje
terytorium, trzymaj się mocniej za członka,
trzepiąc go przed ekranem
zastygłych znaków,
martwej literatury,
w cieniu „Lolity”,
żeby się nie skurczyło.

Czytaj swoje wiersze w obecności innych członków
swojego Towarzystwa Poetyckiego imienia Członka.

*

Jak jebałeś kogoś młodszego
(w rzeczywistości – nie).

Jak wszystkie one
te głupiutkie poetesski
rozkładają przed tobą nogi
(w rzeczywistości – nie).

Jak twoja wielkość nabrzmiewa
w środku strofy
w oceanie przeterminowanego śluzu
(o nieprzyjemnym zapaszku),

ale ciągle jednak w cieniu
gigantycznej armaty
twojego Gospodarza

w rytmie czarnej energii
twojego zablokowanego
odbytu,

w twojej najbardziej zakazanej
metaforze – prostacie,

której nie wolno stymulować,
o której nie wolno mówić,
której na pewno nawet nie wolno tak nazywać:

(zbyt fizjologicznie, nawet zalatuje
MIDYCZNYM FEMENIZMEM,
od którego po prostu mdli).

*

A tak przy okazji, jak ją w takim razie nazywać?
Prostaczka? Prostuszka? A może tituszka?

Albo może tajny znak?

Albo może jagódka?

Albo może boczny wyrostek sromowy kutasa?

Albo może świnia?

Chrum, chrum?

Chórem! Wszyscy razem!

Z odgłosami działań wojennych,
jakie wspieracie
(na jawie,
we śnie
i w wierszach).

Chórem! Wszyscy razem!

Chrum, chrum!

*

No, co robić. Pisz.
I czytaj swoje ulubione opowiadania,
w których pan gwałci służącą,
w których młody panicz na stogu siana gwałci wieśniaczkę,
ona krzyczy nie,
a on gwałci, bo tak trzeba,
tak mu jest dobrze.

I kto to wszystko napisał?

Nie, tak w ogóle to
LITERATURA KLASYCZNA.
Nie ty. Ale ty chcesz tak samo,
pilnie naśladujesz,
dostosowując do współczesnych realiów.

A potem jak cień snujesz się po wieczorach literackich,
usiłując złapać kogoś
choćby przelotnie za biust,
za pośladki, a jeśli się poszczęści –
tak generalnie to po koleżeńsku
klepnąć po dupie,
a młoda poetka w odpowiedzi
zachichocze.

A jeśli się poszczęści, tak generalnie,
mówiąc masz niezłe wiersze,
zwróciłem na nie uwagę!, podejść bliziutko
do mnie. Tak, do mnie. Popatrzeć w oczy
i szybko wsadzić rękę w dżinsy.

Przypominasz sobie, Chazarze Oblepinie?

Ale ETPC i trybunał międzynarodowy czeka cię nie za to.
Nie dlatego wkrótce będą gniły na śmietnikach i w magazynach sklepów
twoje książki
(chociaż i za to też należałoby się),

tylko dlatego,
że zabawiałeś swojego chujka
na terytorium działań bojowych
w cudzym kraju
cudzymi śmierciami,
brandzlowałeś się śmiercią i ciemnością,
wynosiłeś swój fallus liczbą cynkowych trumien,
do których przyczynili się twoi kumple, gwałciciele kobiet,
wykorzystując sytuację wojenną,

a potem napisałeś o tym
bohaterską, tak? Książkę.

Ona już jest zgniła, już gnije
razem z tobą,
miota się w czasie
razem z tobą,
w czasie,
który do ciebie nie należy,
po prostu przejdzie obok
i nie spojrzy,
nie da piersi possać,
nie da dotknąć
cipki,
nie wsadzi twojego chuja pod swoją ciepłą pachę,
nie zwilży go swoim śluzem
historycznej wdzięczności.

Idź, pisz dalej.
Będą cię sądzić.
Wkrótce.
Twoje książki będą gniły.
Wkrótce.
Powtarzam.

*

I ty, który piszesz
jednak znowu,
ty, który spokojnie mogłeś przywalić
mi w twarz, kiedy się poznaliśmy
na pikniku poetyckim w lesie – tak, że upadam
upadam
upadam na ziemię

mam 19 lat

dopiero co przyjechałam do Moskwy
piszę wiersze
jestem taka szczęśliwa taka szczęśliwa
śpieszę się do lasu na piknik
do poetek i poetów, którzy zaprosili
mnie zaprosili!
na swój piknik
na swoje święto

chcę rozmawiać z nimi o poezji
i rozmawiam z jednym z nich
zdaje się jest nachlany
i trochę się kłócimy a potem on
raz! konkretnie wali mnie po twarzy
i ja upadam
upadam
upadam
na ziemię
na kłodę i staram się nie
rozpłakać przy wszystkich
a wszyscy po prostu siedzą
i patrzą
potem odwracają się
i dalej gadają
piją świętują
po przyjacielsku go uspokajają.

Do tej pory nie mogę zrozumieć:
dlaczego to się stało?
Po prostu rozmawialiśmy o wierszach
o wierszach rymowanych i wierszach wolnych
o konkretnych wierszach i poetach

po prostu mieliśmy inne gusta
więc ja upadam upadam upadam
i odchodzę przez las trzymając się za twarz

i tylko jeden prawdziwy przyjaciel ze mną odchodzi
inne poetki i inni poeci dalej świętują
dalej imprezują myślą poezją
czytają poezję omawiają poezję
uspokajają tego kto mnie uderzył w twarz
głaszczą go po ramieniu i zadowolonej pijanej twarzy…

*

Chcę więc tu cię zapytać,
tego, kto uderzył mnie w twarz,
tu, w moim azylu,
bo nie mogę zareagować osobiście
od razu zaczyna palić twarz
zaczyna przypominać sobie twarz

ja
nikomu
o
tym
nie
mówiłam

twarz

mówi
ona:

To w porządku, 10 lat po czymś takim
po prostu wziąć ot tak i napisać mi wiadomość na priv?

Dzień dobry! Podobają mi się pani wiersze. Od dawna je czytam, lubię.
Ale nie w tym rzecz. Proszę powiedzieć,
czy jakoś można dostać od pani prawdziwą, szczerą opinię
na temat moich wierszy?

Z poważaniem, XXXXXXX,
dziękuję

TWARZ MOŻE PRZYPOMNIEĆ
kiedy i w jakich okolicznościach ostatni raz
widzieliśmy się TWARZĄ W TWARZ

TWARZ PAMIĘTA
A ty w ogóle to pamiętasz?

Może chcesz jeszcze raz uderzyć mnie?

Dawaj! Mam broń.
Pokażę.

*

WE ŚNIE CAPSLOCKIEM PISZĘ TWOJE IMIĘ
CAPSLOCKIEM PISZĘ WASZE IMIONA W ŚRODKU
NA MOJEJ DRODZE
KRĘTEJ PYLISTEJ DRODZE
W SERCU POEZJI
WYMIENIAM WSZYSTKIE WASZE IMIONA

I WY
ROZPOZNAJECIE SIEBIE

PATRZYCIE W LUSTRO MOJEGO SNU
CZERPIĄC STAMTĄD
ZATRUTĄ WODĘ
PRZEMOCY NIENAWIŚCI PONIŻENIA
CZERPIĄC STAMTĄD SWOJĄ STĘCHŁĄ SPERMĘ
SWOJEJ BŁYSKOTLIWEJ KRYTYKI
W SWOIM IMIENIU
W OBECNOŚCI WASZYCH ŻON I CÓREK

*

Przy okazji, kim one dla was są?
Idiotki? Dziwki? Deski? Pizdy?
Zwierzęta? Zera?
Samice, które nie zasługują na prawa?

Stworzenia, które mają milczeć
i nigdy nie wyglądać
zza waszego ramienia,
nigdy nie wynurzać się
z waszych spodni,
nigdy nie starać się wyślizgnąć
spod waszego buta,
nigdy nie starać się przestać
zaglądać wam w usta,
wrzucać tam żarcie
i głaskać, głaskać, głaskać,
uspokajać?

One wiedzą o tym?

A o tym, że jutro mają turniej bojowy z podobnymi do was?

Czy one wiedzą o tym?

W tym boju nie przeżyje żadna z nich.
I nie trafi do więzienia żaden
z tych, kto je pobił, zabił, zgwałcił.
One wiedzą o tym?
A sami będziecie brali udział
w tym turnieju?
Czy tylko patrzyli? Jak na slam,
jak na futbol albo wyścigi,
tylko zamiast koników – żywe kobiety
w krwi od uzdy,
w soli od łez,
w pocie niekończącego się życia,
w zapachu spalenizny z dzikiego paleniska
muszą skakać, skakać
na czworakach,
żeby ich nie dogonili
ci, którzy chcą je pobić, pokonać,
podporządkować
WSZYSTKIE KOBIETY.

*

Kto Z WAS może szczerze napisać o tym?
Wyjaśnić, jak działa ten system i co on dla was
znaczy? KTO?
Napisz!

Bądź odważny,
pokaż nam

SWOJE
NATURALNE
PRAWO!

*

Albo znowu będziesz po nocach przysyłać mi swojego chuja,
patrzeć w ciemność,
drapiąc mokrą
potylicę, drapiąc jaja na sedesie, przeglądać
moje zdjęcia i zdjęcia mojej
rodziny?
Albo skarżyć się kumplom:

bezeceństwo Rembo Galiny
z jej poronieniami po
codziennych aborcjach
a ciało jeszcze wydziela ciecze
kiedy nie pisze wierszy!
a te ciecze to nie rezultat wytrysku,
tylko po prostu syf

(Podpis, fotka, bio. Poeta, tłumacz.
Urodził się w m. Chabarowsku w 1948 r. Z wykształcenia fizyk.
Od 1988 roku mieszka w Katalonii i na Antarktydzie.
Tłumacz W. Audena, T. Hardy’ego, A. Hausmana,
O. Wilde’a, R. Herricka i in.,
a także twórca licznych przekładów
poezji rosyjskiej na język angielski.)

*

Ty, który przeczytałeś mój wiersz o waginie,
a potem piszesz pewnie skoro napisała
TAKI wiersz o WAGINIE,
to na pewno
masturbuje się razem ze swoim maleńkim synem.

Ty, który tak piszesz i przy tym już napomykasz,
że zdążyłeś prześledzić WSZYSTKIE ZDJĘCIA MOICH DZIECI,
chociaż mam JEDNO DZIECKO,
teraz o tobie boję się
nawet pomyśleć,
że kiedyś mój syn
spotka cię na ulicy,
boję się pomyśleć,
co masz w głowie,
co TY możesz zrobić ze swoim synem
i nie wiem, czy wszystko dobrze z twoją córką,
czy ona nie potrzebuje schronienia,
przycisku alarmowego,
telefonu na niebieską linię,
ośrodka kryzysowego
dla kobiet.

*

Myślę sobie, boże, żebyś przynajmniej nie miał córki.
Żeby żadnemu z was nigdy nie rodziły się córki.
Żeby żadna kobieta nie zwróciła na was uwagi.
Żebyście mieli takie ubrania, jakie czyniłyby was niewidzialnymi,
dla nas, dla kobiet, dziewczyn, córek
i dla mężczyzn odmawiających wpisywania się w matrycę
hegemonicznego maskulinizmu,
krytykujących patriarchat
i nie grających według jego reguł,
dla osób queer, trzymających się za ręce na ulicy,
dla osób niebinarnych z kolorowymi włosami,
idących po ulicy z uśmiechem – naprzeciw wam,
dla homoseksualistów, lesbijek,
biseksualistek i biseksualistów,
osób interseksualnych, agenderowych
i trans, torujących sobie każdego dnia
drogę do przyszłości,
polewających łzami i krwią szlaki

WIELKIEJ LITERATURY ROSYJSKIEJ

*

(przypominającej teraz duszną banię z pająkami
jak trafnie napisała poetka, pisarka i krytyczka
Anna Gołubkowa)

*

Nie, to nie jest nasza literatura.

Przede wszystkim, nasza to nie rosyjska.
Nasza jest różna. Rosyjskojęzyczna, bilingwalna,
polilingwalna,
anarchistyczna, niefallocentryczna,
nie patriotyczna. ONA JEST PRZECIW
zatęchłemu patriotyzmowi i państwu reżimowemu
z zasady. Zawsze była.
I nie jest wielka,
tylko OTWARTA.

Ale
to
literatura
przyszłości.

TO

LITERATURA

PRZYSZŁOŚCI

MOJA WAGINA

LITERATURA CAŁA

MOJA

WAGINA

I DLA CIEBIE TU NIE MA MIEJSCA.

*

Ty – idź w pizdu.

 

Z języka rosyjskiego przetłumaczyła Aneta Kamińska.
Autorką ilustracji jest Beata Sosnowska.

Galina Rymbu

(1990) – rosyjska poetka, tłumaczka, badaczka genderowa współczesnej literatury. Urodziła się na Syberii, w Omsku, a od 2018 roku mieszka we Lwowie. Ukończyła Instytut Literacki im. Gorkiego w Moskwie oraz filozofię społeczno-polityczną na Uniwersytecie Europejskim w Petersburgu. Redaktorka internetowego magazynu feministycznego „F-pismo” oraz portalu poświęconego współczesnej poezji „Grioza”. Autorka książek poetyckich: Pieredwiżnoje prostranstwo piereworota (Moskwa 2014), Wriemia ziemli (Charków 2018), Żyzń w prostranstwie (2018). Laureatka międzynarodowej nagrody „Poezja bez granic” (Ryga 2017). Jej wiersze były tłumaczone na wiele języków, a w USA, Holandii i na Łotwie wyszły również jej tomy poezji.

Zobacz inne teksty autora:

Wakat – kolektyw pracownic i pracowników słowa. Robimy pismo społeczno-literackie w tekstach i w życiu – na rzecz rewolucji ekofeministycznej i zmiany stosunków produkcji. Jesteśmy żywym numerem wykręconym obecnej władzy. Pozostajemy z Wami w sieci!