Na marginesie rozważań o literaturze cyfrowej w kontekście posthumanizmu

Poezja transgeniczna, holopoezja, aromapoezja – Eduardo Kac w eksperymentalnych projektach, sięgających po zdobycze inżynierii biologicznej i (nano)technologii, radykalnie poszerza granice poezji, wprowadzając ją w obszary ściśle naukowe. Poszczególne odmiany poezji (jeśli można je tak określić) koncentrują uwagę nie na tekście, w tym momencie rozumianym jako końcowa faza etapu tworzenia, lecz na samym przebiegu jego generowania. Tekst nabiera charakteru performatywnego, niestabilnego, zmiennego – zależnego od podmiotów wpływających na jego postać.

Celowo przywołuję słowo „podmiot”, by wskazać na aktywne elementy procesu artystycznego. W przypadku biopoezji efemeryczne słowa pojawiają się w wyniku reakcji światła czy stopnia wilgotności na mikroorganizmy, których układ inicjuje powstanie tekstu[i]. W holopoezji interfejsem staje się ludzkie ciało – musimy zmieniać jego pozycję, by odkryć wyrażenia rozmieszczone w przestrzeni. Z kolei w aromapoezji wykorzystujemy zmysł zapachu, by poprzez węch „odczytać” to, co proponuje nam „podmiot”.

Innowacyjne odmiany poezji Kaca wywołują mnóstwo pytań, z których podstawowe dotyczące poetyckości, wersowości czy znaczenia są pytaniami źle postawionymi. Mimo, iż biopoezja czy aromapoezja mogą wydawać się absurdalne, to jednak implikują nowe zagadnienia czy raczej konteksty badań literatury w obliczu coraz większych osiągnięć technologicznych. Postmodernistyczne analizy tekstowości zostają zastąpione rozpatrywaniem współzależności między podmiotami ludzkimi i nie-ludzkimi. Strukturalne badania tekstu bowiem wydają się izolować literaturę od świata rzeczywistego, który dostarcza szeregu narzędzi metodologicznych.

Posthumanizm wskazuje na relacje i powiązania między człowiekiem a innymi podmiotami, nie-ludzkimi. Istotą staje się „biologiczny organizm ulokowany w sieci witalnych współzależności z nie-ludzkimi formami życia i technologiami”[ii] – w związku z czym człowiek ulega decentralizacji, przyjmując taką samą pozycję jak inne formy biologicznego życia. Posthumanizm, by podkreślić słowami Ewy Domańskiej, „Buduje wiedzę, która krytykuje i (lub) odrzuca centralną pozycję człowieka w świecie, stąd charakterystyczne są dla niej wszelkie podejścia nie- czy anty-antropocentryczne. Można zatem określić posthumanistykę jako humanistykę nie-antropocentryczną”[iii].

W eksperymentach Kaca podmiotami nie-ludzkimi są mikroorganizmy czy hologramy, bowiem każdy z nich inicjuje powstanie pewnej formy wyłącznie w wyniku interakcji z innym podmiotem. U Kaca doskonale uwidocznia się interaktywność, czy raczej intermediacyjność między człowiekiem a organizmami lub urządzeniami technologicznymi. Postmodernistyczny paradygmat sieci zostaje zastąpiony przez kolektyw, który nie jest tylko połączeniem, lecz zespoleniem owych podmiotów. Jak stwierdza Bruno Latour: „Natura i społeczeństwo nie są odrębnymi biegunami, ale jednym procesem wytwarzania naturo-społeczeństw, kolektywów. Pierwszą gwarancją w naszym projekcie staje się nierozdzielność quasi-obiektów i quasi-podmiotów”[iv]. Biologia, technika, informatyka ulegają konwergencji – nie sposób zatem mówić o postczłowieku bez odwoływania się choćby do wątków technologicznych.

Literatura cyfrowa w kontekście badań posthumanistycznych nabiera innego charakteru. Przestaje być traktowana jako autonomiczna forma tworzona na „marginesach Internetu”, lecz staje się żywym działaniem podmiotów ludzkich i urządzeń nowomedialnych, które są w stanie powiedzieć o świecie znacznie więcej niż zapisany tekst na kartce papieru. Kolektyw twórczy – człowiek i komputer – to nowa forma aktywności, podkreślająca przesunięcie centralnej pozycji człowieka. Metaforyczna i jakże już doskonale znana postać cyborga jest ciągle przydatna do opisu człowieka w dobie nowych technologii, kiedy ciało zostaje wzmocnione protezami, implikującymi ścisły związek między podmiotami.

Literatura cyfrowa (od prostego hipertekstu po skomplikowane przestrzenie CAVE) daje możliwość immersyjnego wejścia w przestrzeń kulturową poprzez interakcję z tekstem (odczytywanym na ekranie komputera czy dryfującego w „jaskini”). Interfejs technologiczny jest już tym elementem wprowadzającym nas w obszar wirtualny, w którym nastąpi zderzenie tego, co zaprogramowane, z tym, co biologiczne. Z kolei użycie własnego ciała jako interfejsu przywodzi zagadnienia dotyczące „ożywienia” znaków literowych, poruszających się niczym ludzki organizm, oraz „zaprogramowania” człowieka, który musi odpowiednio „działać”, by pobudzić funkcjonowanie innego „podmiotu”.

Kontekst posthumanistyczny wprowadził intrygującą zmianę w relacjach między odbiorcą a dziełem cyfrowym oraz przede wszystkim przesunął akcent z zainteresowania konstytuującym się tekstem na aktywność kolektywną podmiotów. W badaniach nad literaturą cyfrową zachodzą najważniejsze przekształcenia: odejście od obrazu utopii ku krytyce rzeczywistości oraz przejście od poststrukturalnego ujęcia tekstu ku tekstowi-jako-wydarzeniu, implikującemu wątki doświadczania kultury tekstem.

Pierwsza modyfikacja, o charakterze ideologicznym, wiąże się z odmiennym sposobem obrazowania wizji struktury społecznej. Propozycją nowego systemu społecznego był hipertekst ujmowany jako utopia państwa, opartego na zasadach demokracji i heterarchii. „Hipertekst deformuje poczucie hierarchiczności i logiczności świata; utrwala przekonanie o jego przypadkowości i wirtualności, osłabia poczucie spójności na rzecz polifoniczności i rozłączności zjawisk”[v] – struktura nielinearna, sieciowa i otwarta pobudza więc myśl o ustroju wolnym od hierarchii, w którym to społeczeństwo będzie nadawać kształt państwu. Ustrój hipertekstowy, na gruncie polskim, został zaproponowany przez Radosława Nowakowskiego, który w rozbudowywanym projekcie Liberlandia[vi] przedstawia „krainę wolności”: bez żadnych ograniczeń i praw. Wizja państwa według Nowakowskiego okazuje się jednak utopią – istnieje wyłącznie w momencie kontaktu z literaturą, a poza tym ujawnia się w niej Wielki Programista (by wykorzystać pojęcia Piotra Sitarskiego), który musiał „wygenerować” państwo, a więc już z góry nadać drogę nawigacji. Postulowana wolność, jaką miał nam dać hipertekst, okazała się czystą mrzonką. Można powiedzieć – Wielki Programista patrzy!

Kolejna utopia pojawiła się wraz z rozwojem Internetu, a z nim – paradygmatu sieci. „Internet ożywił w niektórych środowiskach postawy utopijne, rozumiane jako sprzeciw wobec aktualnego porządku społecznego. Pojawiły się nadzieje i projekty zagospodarowania sieci, wykorzystania wolnej przestrzeni, jeszcze niezdominowanej przez kapitalistyczne stosunki własności, w której można tworzyć alternatywne relacje społecznej współpracy, budować kognitywne wspólnoty, tworzyć obszary wymiany opartej na darze jako przeciwstawienie wdzierającym się we wszystkie dziedziny życia relacjom rynkowym i towarowym”[vii]. To życzeniowe postrzeganie Internetu szybko jednak okazało się złudzeniem, a użytkownicy – częścią globalnych korporacji: Google’a czy Facebooka.

Idee demokracji partycypacyjnej przedstawiane w formach utopii zostały zastąpione obrazami krytyki rzeczywistości, w których nowych technologii używa się do manipulacji czy inwigilacji. Znakiem współczesności stały się kody – szczególnie kody dostępu, stanowiące oręż programisty – dostępne tylko jemu, nie zaś użytkownikowi. W tym kontekście znaczące jest wprowadzenie przez Wojciecha Bruszewskiego do powieści Big Dick[viii] haseł do materiałów zamieszczonych przez niego na stronie internetowej. Zawarte kody insynuują dostęp do tajnych archiwów, niczym ujawnionych dopiero po śmierci artysty. Hasła prowadzą odbiorcę do internetowej „galaktyki spiralnej”, w której tkwią niezliczone i nieodkryte tajemnice.

„Dłubanie w kodzie”[ix], mówiąc słowami Lessiga, stało się podstawą sprzeciwu wobec państwa i polityki internetowej oraz znakiem aktywności hakerskiej, która w imię idei partycypacyjnych ma na celu ich przekraczanie: „Użytkownicy nie powinni być poddani izolacji i bezsilności. A takimi czyni ich oprogramowanie, które nie jest wolne. Utrzymuje ich w stanie wzajemnej izolacji i bezradności. Są izolowani i podzieleni, ponieważ nie wolno im wymieniać się kopiami; są bezsilni, gdyż nie mają dostępu do kodu źródłowego. Użytkownik nie wie, co tak naprawdę robi program, nie mówiąc o możliwości zmiany”[x] – wyznaje twórca idei wolnego oprogramowania Richard Stallman. Tymczasem rozwój wolnego oprogramowania i koncepcji copyleftu umożliwia budowanie nowych relacji społecznych, opartych na swobodnym dostępie do treści, wymianie i wolności użytkowania.

Idee niezależności i otwartości przedstawia się już nie w formie utopii, lecz pod postacią krytyki nowych mediów. Estetyki glitchu, błędu i szumu stały się znakiem obalenia utopijnej wizji państwa partycypacyjnego. Usterki są atakiem na panującą władzę, wiążą się z obnażeniem prawdy o polityce i ekonomii[xi]. Projekty artystyczne sięgające po estetyki „post Internetowe”[xii] korzystają z nowych mediów, które same stają się przedmiotem krytyki. Celem dzieł metacyfrowych jest bowiem „demaskacja mitu utopii technologii”. Literatura digitalna cechuje się zatem metacyfrowością, oznaczającą zwrócenie uwagi na samo medium, będące narzędziem i jednocześnie samo stanowiące temat projektu artystycznego.

„Nowoczesne dzieło sztuki ustanawia siebie jako obiekt paradoksalny […] – jako obraz i jednocześnie krytykę tego obrazu”[xiii] – literatura cyfrowa podobnie objawia się w swej dwoistej naturze: jako tekst (zawsze jako tekst) oraz jako znak współczesnej kultury technologicznej i cyfrowej. Literatura digitalna przedstawia się jako składnik rzeczywistości kulturowej, stając się przy tym obiektem poznania i obiektem do poznania owego świata. Wchodzenie w przestrzeń cyfrową/ przestrzeń tekstu, a następnie perfomatywne, interaktywne generowanie jest niczym doświadczenie bycia w rzeczywistości technologicznej. Nieustanne zmiany kulturowe, wywoływane rozwojem urządzeń cyfrowych, nie są jednak pojmowane w kategoriach kruchości podmiotu czy nietrwałości życia, lecz traktowane jako ciągłe kształtowanie własnej tożsamości i formowanie świata poprzez relację człowieka z innymi (quasi-)podmiotami. Utopią posthumanizmu, by zgodzić się ze słowami Edwina Bendyka, będzie zatem redefinicja podmiotowości[xiv].

[i] Więcej: Rozmowa z Eduardo Kacem – rozmawia Monika Górska-Olesińska, „Przegląd Kulturoznawczy” 2011, nr 1(9), s. 173-179.
[ii] M. Bakke, Bio-transfiguracje. Sztuka i estetyka posthumanizmu, Poznań 2012, s. 8.
[iii] E. Domańska, Historia egzystencjalna, Warszawa 2012, s. 13.
[iv] B. Latour, Nigdy nie byliśmy nowocześni, przekł. M. Gdula, Warszawa 2011, s. 197.
[v] A. Dróżdż, Od liber mundi do hipertekstu. Książka w świecie utopii, Warszawa 2009, s. 255.
[vi] R. Nowakowski, Liberlandia, 08.04.2013. Dostęp: <http://www.liberlandia.net/>
[vii] T. Święćkowska, Wolne oprogramowanie i Open Access. Utopie internetowe czy fenomeny informacyjnego kapitalizmu?, [w:] Spotkania z utopią w XXI wieku, red. P. Żuk, Warszawa 20008, s. 131.
[viii] W. Bruszewski, Big Dick. Fikcja dokumentalna, Kraków 2013.
[ix] L. Lessig, Wolna kultura, tłum. P. Białokozowicz [i in.], Warszawa 2005, s. 71.
[x] T. Święćkowska, Wolne oprogramowanie i Open Access…, s. 133.
[xi] Zob. R. Menkman, Glitch Studies Manifesto: http://rosa-menkman.blogspot.com/2010/02/glitch-studies-manifesto.html
[xii] Na temat „Post Internetu” pisałam w tekście: Metacyfrowość. Sztuka i literatura „po Internecie”, „Fragile” 2013, nr 2, s. 23-29.
[xiii] Cyt. za: P. Zawojski, Sztuka obrazu i obrazowania w epoce nowych mediów, Warszawa 2012, s.10.
[xiv] E. Bendyk, Utopia posthumanizmu, [w:] Spotkania z utopią w XXI wieku, red. P. Żuk, Warszawa 20008, s. 114.

Urszula Pawlicka

(1987) Studentka Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Należy do Fundacji Liternet. Współpracuje z portalem literackim Niedoczytania.pl, zamieszcza felietony na stronie Ha!artu. Publikowała m.in. w Magazynie Techstów, artPapierze, Portrecie, Pograniczach, Czasie Kultury, Kofeinie art-zin, Redzie (on-line). Krytyczka i fascynatka literatury nowych mediów. Mieszka w Olsztynie.

Zobacz inne teksty autora:

Wakat – kolektyw pracownic i pracowników słowa. Robimy pismo społeczno-literackie w tekstach i w życiu – na rzecz rewolucji ekofeministycznej i zmiany stosunków produkcji. Jesteśmy żywym numerem wykręconym obecnej władzy. Pozostajemy z Wami w sieci!