Czy wyzwolą nas roboty?

Ostatni kwartał 2018 roku był pod pewnym względem wyjątkowy. Wg danych GUS w produkcji zatrudnione było wtedy 5,278 tysięcy osób. To najwyższy wynik w całej historii Polski. Od roku 2014 poziom zatrudnienia w przemyśle wzrósł w Polsce o 14%. Także w wielu innych krajach UE, jak Niemcy, Hiszpania czy Węgry, od 2014 wzrastał odsetek pracowników produkcyjnych. Teza głosząca, że dzięki rozwojowi technologicznemu roboty uwolnią nas od pracy w fabrykach, zastępując człowieka, wydaje się zatem nieprawdziwa.

Jednocześnie logistyka, transport i gospodarka magazynowa (transport services and logistics, TSL) to jeden z najszybciej rozwijających się sektorów gospodarki, w którym odnotowuje się ponadprzeciętny wzrost zatrudnienia. W nadchodzących latach w logistyce powstać mają dziesiątki tysięcy miejsc pracy dla niewykwalifikowanych robotników. Aktualnie w logistyce zatrudnione jest 600 tysięcy pracowników, co czyni ją drugim co do wielkości działem gospodarki narodowej nie wchodzącym w skład przemysłu. Chociaż TSL najczęściej kwalifikuje się jako sektor usługowy, jest ona nierozerwalnie powiązana z produkcją. Organizacja pracy w magazynach rządzi się podobną logiką co monotonna harówka w fabryce i niewiele się od niej różni. Niektóre zakłady dokonują outsourcingu części produkcji pod zarząd firm logistycznych. W wielkopolskich fabrykach Volkswagena prace związane z przemieszczaniem podzespołów czy innych produktów wykonywane są przez pracowników DHL, Panopa Logistic czy innych firm o podobnej specyfice. Mają oni niższe płace oraz mniej stabilne umowy niż pracownicy Volkswagena, a każdy bunt może zakończyć się zerwaniem kontraktu między „usługodawcą” a koncernem.

 

Nie jesteśmy robotami

Dobrze znanym przykładem dynamicznie rozwijającej się firmy logistycznej jest Amazon. Obecnie Amazon posiada w Polsce cztery duże centra dystrybucyjne i kilka mniejszych oddziałów. W tym roku otwarte zostaną kolejne dwa duże magazyny, następne czekają już na ogłoszenie rekrutacji. We wszystkich magazynach pracuje obecnie ok. 30 tysięcy osób zatrudnionych zarówno bezpośrednio przez spółkę, jak i przez agencje pracy tymczasowej. Przed ostatnimi świętami Bożego Narodzenia tylko w magazynie mieszczącym się pod Poznaniem zatrudnione było około 9 tysięcy osób.

Większość tego typu zakładów powstaje w strefach ekonomicznych oraz parkach przemysłowych i technologicznych oraz kompleksach logistycznych zlokalizowanych na dobrze skomunikowanych obrzeżach miast. Takie obszary to olbrzymia koncentracja siły roboczej, co może dawać pracownikom ogromną siłę.  Kapitał ma pełną świadomość, w jakim stopniu zagrażają mu zorganizowani robotnicy kilkudziesięciotysięcznych zakładów, których funkcjonowanie opiera się na sile roboczej. Dlatego tworzy nowe sposoby dzielenia świata pracy oraz technologie służące kontroli i dyscyplinowaniu.

Pracuję w magazynie Amazona usytuowanym w ośrodku przemysłowym pod Poznaniem. W trakcie pracy jesteśmy pod ciągłą kontrolą kamer, ochrony, kierowników, systemów komputerowych, skanerów, które monitorują nasz każdy ruch i dyscyplinują zgodnie z „potrzebami biznesowymi” firm.

Amerykański gigant stał się symbolem nowoczesności i rozwoju technologicznego. W istocie, ich zespoły technologiczne stale opracowują nowe produkty takie jak inteligentne głośniki z asystentem głosowym Alexa, platformy i usługi internetowe, bazy danych itp. Starają się też rozwijać szybsze i autonomiczne systemy dostarczania przesyłek choćby za pomocą dronów lub testowanych obecnie maszyn nazwanych skautami. Wszystko w zgodzie z misją Amazona, która polega na obsesji na punkcie klienta i dążeniu do całkowitego zdominowania rynku. W jaki sposób nowe technologie wpływają na warunki pracy? W wielkich biurowcach w Seattle zespoły amazońskich specjalistów od programowania nieustannie eksperymentują nad możliwościami zwiększenia wydajności pracy w magazynach. Rozwijają systemy, które pozwalają monitorować każdą sekundę pracy pracowników, obliczać ich wydajność oraz generować negatywne oceny dla tych, którym komputer wyliczy „jedynie” 99,5% normy.

Podobnie jak w XIX wieku, praca w Amazon oparta jest na sile i mięśniach robotników. Podczas dziesięciogodzinnych zmian pracujemy na stojąco lub przechodzimy nawet dwadzieścia kilometrów. W szybkim tempie wykonujemy te same, powtarzalne ruchy niszcząc nasz układ mięśniowo-szkieletowy. Przenosimy tysiące produktów, plastikowych boksów i paczek, pakując około stu przesyłek na godzinę. Niektóre ważą kilkanaście kilogramów. Przepychamy wózki ważące setki kilogramów. Do pomocy mamy małe komputerki, pospolite skanery, wózki, taśmę, nożyk, niektórzy „paleciaki”. Cały magazyn poprzecinany jest taśmociągami na wzór klasycznej linii produkcyjnej.

Jednym z najbardziej zaawansowanych technologicznie działów jest AFE (Amazon Fulfillment Engine), na którym pakuje się zamówienia złożone z wielu produktów. Wycieczki dla chętnych zwiedzić Amazon mają zakaz wstępu do tej części magazynu ze względu na ochronę informacji technologicznych. Jednocześnie dla pracowników „nowoczesne” AFE to jeden z najcięższych działów. Żadne wdrożone tam rozwiązania techniczne nie mają na celu zmniejszenia trudności i monotonii pracy szeregowych pracowników. Wręcz przeciwnie. Dział jest tak skonstruowany, by pracujące tam osoby znajdowały się pod ciągłą presją i kontrolą, nie tylko ze strony kadry kierowniczej, ale także ze strony osób pracujących obok. Dla pracowników rozwój technologiczny proponowany przez Amazon oznacza jeszcze cięższą fizycznie i bardziej stresującą pracę. Specjaliści z korporacji wiedzą, że jako siła robocza wciąż jesteśmy znacznie tańsi niż roboty. Dla niektórych Amazon jest symbolem postępu. W kwestii warunków pracy korporacja ta próbuje jednak dokonać ogromnego kroku wstecz, wypierając dotychczasowe zdobycze ruchu robotniczego i całkowicie podważając autonomię pracowników.

Postępująca robotyzacja może mieć wiele twarzy. Uprzywilejowane jednostki, które mają dostęp do zaawansowanych rozwiązań techniki (takich jak inteligentny dom, inteligentny głośnik, inteligentna lodówka) i wykorzystują je, by rozwijać biznes lub sprawniej radzić sobie z trudami codziennego życia,  mogą utożsamiać ją z wyzwoleniem od przymusu pracy. Dla setek tysięcy osób sprzedających jedyny produkt, jaki posiadają – własną siłę roboczą – w fabrykach i magazynach, taka perspektywa to fikcja. Dla nich robotyzacja to nic innego jak próba przekształcenia ich ciał i psychiki w roboty. Oznacza algorytmizację każdego ruchu ciała pracownika, permanentną kontrolę i wzrost wydajności pracy do granic ludzkiej wytrzymałości. Oznacza konieczność wyzbycia się własnej woli, zakaz samodzielnego myślenia, podejmowania decyzji, odstępowania od ustalonych schematów, komunikowania się z innymi bez pośrednictwa  kierowników.

Próba całkowitego podporządkowania życia robotników pracy spotykają się jednak z ciągłym oporem. Rozrastające się skupiska fabryk i magazynów każdego dnia stają się areną walk o autonomię pracowników i lepsze warunki płacy oraz pracy. Nikt nie chce być sprowadzany do roli trybu w maszynie. Walka przybiera postać prostych aktów nieposłuszeństwa – wcześniejszego wychodzenia na przerwy, zwalniania tempa pracy, niewykonywania części obowiązków, kwestionowania niesłusznych decyzji i poleceń przełożonych, częstego przebywania na zwolnieniu chorobowym, regularnego wychodzenia do toalety lub na dodatkowe przerwy, co w wielu działach jest przyczyną sporów z przełożonymi. To niby nic, ale w ten sposób pracownicy walczą o swoją podmiotowość. Ponadto zakładają organizacje związkowe, nie wahają się wchodzić w spory, organizują dzikie strajki. Obecnie w Amazonie trwa referendum strajkowe, w którym zagłosowało już ponad cztery tysiące osób. Jednym z postulatów jest zahamowanie zwiększania presji na pracowników i eliminacja systemu komputerowego zaprojektowanego do kontroli czasu ich pracy i wydajności. Wcześniej cały dział spowolnił pracę w akcie solidarności ze strajkującymi kolegami i koleżankami z Niemiec.  Kilka tygodni temu dwie zmiany opuściły magazyn Avon, odmawiając pracy w nadgodzinach. Pracownicy Volkswagen i DHL połączyli siły w jednej organizacji związkowej, by wspólnie walczyć o lepsze warunki płacy i pracy.

Robotyzacja jest szansą na uwolnienie nas spod pracy kapitału – jednak nie dzięki rozwojowi technologii, ale dzięki ponownej koncentracji proletariatu i rozwojowi różnorodnych form pracowniczego oporu. Ta globalna kolektywność może przerodzić się w walkę o prawdziwą solidarność pracowniczą i zburzyć podwaliny kapitalistycznych stosunków produkcji.

 

Magda Malinowska

Zobacz inne teksty autora:

    Wakat – kolektyw pracownic i pracowników słowa. Robimy pismo społeczno-literackie w tekstach i w życiu – na rzecz rewolucji ekofeministycznej i zmiany stosunków produkcji. Jesteśmy żywym numerem wykręconym obecnej władzy. Pozostajemy z Wami w sieci!