Fistaszki

zdrowe pokłady nienawiści noszą
wraz z letnim upałem

 

co leczy kefir w letnie upały? bieda

Zaproszenie brzmi uczciwie i przyjemnie. Łamana angielszczyzna jednak zaraża swoim podburzonym stylem i na mój widelec pada oskarżenie o spauperyzowanie. Jedząc ryż owinięty w liść winogrona, mam wymieniać samoloty, samochody, samodzielny przemysł w rodzimym kraju. Nędza. Taka, że nawet Afryka się nie umywa i gruzowisko doszczętnie zasypuje mój śmiech. Ayken po przeleżanym dniu obraża się, każe mi iść do pokoju spać. Zmianą tematu na obszary o bogatszym zasobie słownictwa wygrzebuję spod ciszy zaproszenie.

 

dogasanie

Abażur ma tu kształt ognistej, żółtej kuli oraz zwisa z sufitu, uderzając o głowę z impetem zimnego, błękitnego karła. Na tych paru metrach kwadratowych dochodzi do mnie gruchanie gołębi i pojękiwania z głośnika minaretu jeszcze przed wschodem, jeszcze po zachodzie słońca, co zastępuje kocie wrzaski wszędzie wałęsających się mruczków. Dla islamofoba byłby to horror nie do zniesienia, więc szybko sięgnąłby po broń tak, jak Arabowie w Europie zabierają życie po prostu wolnym jako oni kobietom, które umieją odmawiać. Wszyscy oni, łącznie z lampą, nie odzywają się, ponieważ stracili swój język, a kto zdaje się na łaskę prądu, uzależnia się i w ciemności traci orientację. Już zdarzyło mi się tyle złych rzeczy, że tylko leżę i przyjmuję czas wpół na jawie, wpół we śnie, ponieważ to go lepiej zabija – wymrukuje ruda, ciężarna kocica z oberwanym uchem. W ciemności jedyną orientacją jest na oślep – kwituje, po czym zamyka oczy.

 

co leczy kefir w letnie upały? depersonalizacja

Lekcja pierwsza polskiego polega na zapomnieniu o zaimkach. Tutaj wyrażamy się w końcówkach, podajemy swój numer osoby, określamy liczbę i płeć albo jej brak, choć to wciąż budzi kontrowersje w bezosobowych formach komunikacji, jak choćby w Internecie. Ayken przerywa mi, pytając o marny kapitał takiego bezpodmiotowego konstruowania gospodarki zdaniowej. Co to za bogactwo słownictwa, które przecież nie rozkwitnie bez produkcji broni oraz wysokich technologii telekomunikacyjnych, na przykład sieci. Czy jednak Ayken potrzebuje mówić, kto pije kefir, gdy ciecz spływa do jego żołądka, tym samym dopełnienie bliższe konstruuje coraz bliżej określony podmiot. Tak zostawiam go z tą kwestią, aż się krztusi z nerwów.

 

yabancı

Przyrównanie mnie do Legolasa wywołuje we mnie więcej niesmaku niż radości. Znam te słoneczne twarze i wiem, że u mnie słońce świeci na niebiesko, dlatego noszę czarne ubrania, chłonące chłodną energię najintensywniej. Te rozświetlone południowymi promieniami usta potrafią wyłącznie dobrze kłamać, jednak prawdę mówiąc, nikt nigdy mi aż tak nie pomógł pomimo łamanej angielszczyzny. Niech zatem będzie, że wiedźmy też przepadają za słońcem i szybko zakochują się w tureckich chłopcach, tylko co jeśli wejdą na minaret, powieszą muezzina i zaczną wołać przed świtem, zanim biała linia rozetnie niebo i ziemię. Upuszczam swoje niebieskie oczy, już nie patrzę nimi szczerze. Rozbijają się na szczęście.

 

co leczy kefir w letnie upały? jąkanie

Już w piątek przed Dniem Zwycięstwa Aykena rozradowują rozflagowane flagowe ulice skąpane w czerwieni z półksiężycem i gwiazdą w środku. W turecczyźnie wszystkie osoby streszczają się w jednej sylabie, żeby dobierać do nich tylko męskie rymy. Za wyjątkiem nich, lecz to jedynie podkreśla ich obcość. Uśmiecha się białymi, prostymi zębami poniżej wypucowanych błyszczącym żelem włosów.

Ya-ban-cı-ja-dam-ci, sylabizuje zaskakującą wyliczankę, wybudzając mnie z porannego rozespania. W rzeczy samej Ayken zna wyłącznie ten właściwy, wystarczająco liczny i popularny język, by warto było się go uczyć. Znów rechocze, choćby na niemiecczyznę i domyka drzwi, gdyż nie chce ze mną jechać windą. Słownik w telefonie przestaje działać i Ayken nie może przetłumaczyć myśli do końca.

 

zabawki

Pierwszy uśmiech, kiedy wspominał, że zna Polskę, bo miał stamtąd dziewczynę, nie znajduje we mnie zrozumienia, a najlepiej, gdyby odbył pielgrzymkę pokutną do Lichenia. Przegląda zdjęcia na telefonie i stosuje filozofię kaizen, wyniosłą z lat korzystania. Pytam o systemy operacyjne, a nie o uprzedmiotawianie codziennego użytku. Zarządzanie przez jakość, dostawa na czas, całkowicie produktywne utrzymanie ruchu maszyn, a na koniec może praca w małych grupach. Aż jeży mu się broda i dostaje gęsiej skórki, podczas gdy ja już śpię w oczekiwaniu na gwałtowne zmiany z Javy w sen. Stawia małe kroki, a jego dłonie umieją tylko polerować motor, który nosi na koszulce jak jakąś postać z kreskówki.

 

co leczy kefir w letnie upały? tchórzostwo

Budzę przeleżanego, nawet niewzruszonego ezanem blond Aykena i widzę zaskoczony wzrok. Kiedy idę do wojska i dlaczego nigdy, bo tutaj dumą jest służyć, zwłaszcza wywodząc się z Ankary, w której o poranku po ulicach zamiast basu z samochodów słychać dyskotekę z minaretów. Odpowiadam, że zdarzają się w Polsce ludzie z twarzą amstaffa, lecz o dziwo jeden z nich kochał zdjęcia ze swoim rozszczerzonym uśmiechem i preferował męskie stosunki. Gdzieniegdzie daje się zasłyszeć, jak kefir leczy zatwardzenie i zemstę Sułtana, przygotowując na coś, co urywa mi Ayken. Niemedycznym nazywam budowanie tabu, szczególnie takiego uzbrojonego wyłącznie w argumenty siły. Ayken umywa ręce, zaciska pięści, jakby trzymał skalpel.

 

do-pa-mi-na-nie

Zdarza mi się muzyka smakująca tak samo we wszystkich krajach z prądem elektrycznym i opłaconym noclegiem bądź biletem. Otrząsam się podówczas ze wszystkich języków obcych i w zasadzie zostaje mi tylko jej mrok, bo chyba to oczywiste, że w najlepszych nutach brakuje mi słów oraz na pewno nie ma gitary. Czuję wstyd przed podsyłaniem komukolwiek listy moich przebojów, ponieważ ludzie ulegli zbytniemu uzależnieniu od zdjęć, czyniąc z mózgów wyszukiwarki zamiast albumu. Po takich hitach jedynie głośno zrywają boki i opowiadają sobie, z ust do ust przekazując językiem obcym, najnowsze rewelacje o dźwięku moich zdań i ogólnie o braku sensu. Nie zgadzają się nam przekazy, gdyż inaczej dawkujemy neuroprzekaźniki, co zresztą co poniektórzy lubią nazywać szokiem kulturowym.

Łukasz Kaźmierczak / Łucja Kuttig

Debiutowało prozami poetyckimi „Kokosty” (Łódź, 2018), publikowało w "Zadrze", antologii „Wyjustowani” (Toruń, 2018), zinie „Queer After Gay”; w tym roku wydaje „Agresty” (WBPiCAK).

Zobacz inne teksty autora:

Wakat – kolektyw pracownic i pracowników słowa. Robimy pismo społeczno-literackie w tekstach i w życiu – na rzecz rewolucji ekofeministycznej i zmiany stosunków produkcji. Jesteśmy żywym numerem wykręconym obecnej władzy. Pozostajemy z Wami w sieci!