Co dalej, feministki?

Jeśli chcesz wreszcie wyjść poza schemat pseudohistorycznych rozważań: Bolek czy Wojciech, możesz to zrobić przez trzecie drzwi – nie frontowe, bo to nie wojna, i nie kuchenne, bo to nie tyły. Gdy patriarchat robi bokami, najlepiej wyjść mu bokiem – przetrącając żebro Adamowe. Agnieszka Mrozik jest na tyle odważna, by tego dokonać. I dowodzi, że w Polsce istotna transformacja kulturowa stała się sprawą kobiet. Nawiązując do różnorodności feministycznych koncepcji tożsamości, doskonale przeprowadza wiwisekcję przejawów polskiej kobiecości w literaturze i publicystyce pisanej przez kobiety. Zadaje celne pytania, w jaki sposób w ostatnim dwudziestoleciu kobiety funkcjonowały jako pisarki i postaci literackie. Przekonująco przedstawia, co zmieniło się w modelu bycia kobietą współczesną i jak wpłynął na to feministyczny etos.

Przede wszystkim jednak Mrozik wnikliwie rekonstruuje przedawnione już role kobiet, takie jak choćby odruchowo wskrzeszane truchło narodowe, którym jest figura Matki Polki. Przywołuje różne awantury prasowe, jakie pisarki i działaczki prowadziły w latach dziewięćdziesiątych i dalszych, by w atakach na „te potworne feministki” nie polec, by przetrwać kanonadę potwarzy, zmuszając tym samym do rzeczowej dyskusji aroganckich dysponentów dyskursu. Kinga Dunin, Agnieszka Graff, Kazimiera Szczuka, Izabela Filipiak czy Manuela Gretkowska jak kilofem musiały walić w mur ignorancji, w tym także – innych Polek. W jakimś sensie Agnieszka Mrozik, czyniąc rozrachunek przeszłości minionej, oddaje również hołd uczestniczkom tamtych burzliwych „skandali”, jak z lubością nazywali debaty na przykład na temat aborcji mężczyźni dziennikarze. Przedstawia szczególne uwarunkowania tej czasochłonnej pracy, którą one wykonywały, jakby zupełnie się nie domyślały, że to może być zadanie na całe dekady.

Pisarki polskie nie wypadają najgorzej, stworzyły wiele tekstów, w których się rozprawiały z różnymi stabuizowanymi mitami, skupiając się na wydobyciu z siebie głosu w imieniu opresjonowanej różnorodnej indywidualności kobiet. Przede wszystkim zmierzyły się ze swoimi matkami, córkami i mężczyznami. A także z własnymi ciałami i samymi sobą, jak autorki rozmaitych dzienników pisanych przez polskie Bridget Jones. Razem z publicystkami i działaczkami zrywały negocjacje prowadzone przez funkcjonariuszy jedynego słusznego systemu społecznej komunikacji, czyli języka patriarchalnego poklepywania się kolesiów po ramieniu.

Jednak Agnieszka Mrozik uważa, że wiele z nich czyniło to niewystarczająco, nie chcąc tak do końca porzucać beneficjanckiego gniazdka klasy średniej, które pracowicie uwiła jej transformacja. By przejść do etapu świadomej niezależności, trzeba pozbyć się złudzeń neoliberalnych, które są domeną władzy w Polsce. Autorka specjalnie się zatem nie dziwi, że oto właśnie postępuje backlash, w którym jednak nikt się nie wycofuje na z góry upatrzone pozycje. Wszyscy trwają jak wniebowzięci przy swoich automatach, wypluwających systematycznie zdania niczym kulki z farbami. Grupy zostały podzielone, zadania przydzielone, pozostało tylko się oczerniać lub okrwawiać w plastikowych dekoracjach, przy chrupiących odgłosach zadowolonego z siebie konsumowania.

Tymczasem Mrozik, chcąc połączyć literaturę z działaniem, postuluje radykalną kontestację. Feministki – pisarki, krytyczki, aktywistki – nie mogą stać się kolejnymi celebrantkami tego świata, bo zostaną jego celebrytkami, czyli zakładniczkami. Musimy wycofać się z przyjęcia – na które się same wdarłyśmy, bo nikt nie zamierzał nas przyjmować – ponieważ przerodziło się ono w bal zużytych masek z wymienialnymi rekwizytami. Powinnyśmy cały czas wychodzić bokiem władzy kapitalistycznego rozumu, nieustannie wszczynać subwersywne działania, uprawiać partyzantkę myśli, chwiać do upadłego zbyt wolno murszejącym monolitem konserwatyzmu. Musimy czuwać ze świadomością odzyskanej kobiecej tożsamości. I nigdy nie mówić, że feministki zrobiły już dosyć.

Agnieszka Mrozik, Akuszerki transformacji. Kobiety, literatura i władza w Polsce po roku 1989, Instytut Badań Literackich, Warszawa 2012.

Maria Cyranowicz

(1974) Poetka, krytyczka, pedagog, autorka pięciu tomików poetyckich. Sygnatariuszka Manifestu Neolingwistycznego. W 1999 roku otrzymała Nagrodę im. L. Frydego dla krytyka roku. Artykuły publikowała m.in. w Tygodniku Powszechnym, Tekstach Drugich, Czasie Kultury, Bez Dogmatu, Fa-arcie, Twórczości, antologii Rodzinna Europa. Pięć minut później. Współredaktorka – wraz z Pawłem Koziołem – książki Gada !zabić? pa]n[tologia neolingwizmu oraz (z Joanną Mueller i Justyną Radczyńską) antologii poezji kobiet Solistki (obydwie pozycje wydane przez Staromiejski Dom Kultury). Doktoryzowała się w Zakładzie Literatury XX wieku na Wydziale Polonistyki UW. Obecnie w ramach Kursu Kreatywnego Pisania w Instytucie Badań Literackich PAN prowadzi zajęcia z pisania form dziennikarskich. Uczy języka polskiego w warszawskich gimnazjach i liceach.

Zobacz inne teksty autora:

Wakat – kolektyw pracownic i pracowników słowa. Robimy pismo społeczno-literackie w tekstach i w życiu – na rzecz rewolucji ekofeministycznej i zmiany stosunków produkcji. Jesteśmy żywym numerem wykręconym obecnej władzy. Pozostajemy z Wami w sieci!