Wiersze

PGE Arena

Byk nie wkurwia się
na widok. Czerwieni się.
Dobiera odcień płachty.
Zabiera ją do przymierzalni.

Kapeadorzy zalecają spray
na ukłucia. Arena korridy
ma więcej ręczniczków, ma
więcej toalet, ma odnowione

foyer. Pikador się wkurwia
na widok czerwieni, kojarzy
mu się z dzieleniem, a nie
mnożeniem, pikador chce biec.

Byki dokarmia się red bullami
od dziewczyn i marzeniami. O stawaniu
na (dwie) nogi. O matadorstwie.
O tym, że wyswobodzi je płachta.

Płachta nabyta.

 

Proces

Proces: drapanie hajpu.
Kto da więcej? Dada.
Dodawanie da to nie jest
prosty algorytm, bo potem
zaczyna się surrealizm.

A potem jest więcej
i więcej ej. Tymczasem twoja
przecznica to, co najwyżej,
Hopper dla ubogich.

I Drapiesz hajp, i szukasz
dojścia. Zwiększasz zasięg
nasienia i za sienią.
Czym mocniej boli –
– gitarą, młotkiem
czy egzekucją długu?

Wrastanie w siebie, kursowanie.
I wystawianie głowy, by dojrzeć brak zmiany.

Brak od podeszwy do Mercedesa.
Od gołębnika do klatki z Arą.
Od twoja stara to obciągara
do twoja stara to kariatyda.

Brak ekskluzywny, miliony
braków. Proces? Drapanie
hajpu ∞

 

To mój pamiętnik z powstania,

powstania przedsiębiorstwa, gdzie świadczę
na rzecz pracodawcy.

Po prostu krzywo-
przysięstwo nie bywa karane, po prostu
idę z innymi marszrutą, przed i po
– pędem, bo łączy nas stosunek
pracy, zabezpieczony czasem określonym.

Zabezpieczony, bo wszyscy jesteśmy
mężczyznami, a nam, mężczyznom, ciężej
udawać orgazmy.
Zabezpieczony dla tych najlepszych
i tych najgorszych. Dla tych, co patrzą
w okna. Dla tych, co rozpoznają swoich szefów
po dźwięku kroków. I dla tych, co mają
chęć czytać w kabinach, bo odkąd powstaje
moje przedsiębiorstwo, najbardziej kulturalnym
miejscem są toalety. Gówno warte
pamiętniki powstają na mocy
pełnych pęcherzy.

To są sentencje z prześwitów palet,
ściągnięte w ostatniej chwili z taśmy,
to opozycja większa niż Solidarność,
marzenie o brudzie rąk
kosmetyczki, papieros w ustach dentysty,
to przerwy
między wierszami
w Excelu, przespane noce wszystkich
ochroniarzy.

To są słowa ze szczelin, to moja Atlantyda,
której obligacjom nikt nie uwierzy.
To jest mój kanał z dopływem heroiny,
to ja z mojego powstania.

Jestem undergroundowcem.
Pochodzę

z Korei Północnej.

(z tomu Pamiętnik z powstania)

Rafał Krause

Poeta, recenzent muzyczny i internetowy performer. Wydał książkę poetycką Pamiętnik z powstania (Łódź 2013).

Zobacz inne teksty autora:

Wakat – kolektyw pracownic i pracowników słowa. Robimy pismo społeczno-literackie w tekstach i w życiu – na rzecz rewolucji ekofeministycznej i zmiany stosunków produkcji. Jesteśmy żywym numerem wykręconym obecnej władzy. Pozostajemy z Wami w sieci!