Wiersze

* * *

tak wiele zła
przeszło obok
nas
nie musiałeś
odprowadzać mnie do getta
ukrywać w piwnicy
nie zdążyliśmy
się wtedy urodzić
sąd narodowy
nie zdążył nas
zesłać do miejsca
obok bardachy
w czasach zarazy
nas konających
nie spalili razem z domem
oszalali sąsiedzi
inkwizycja
opricznina
szable zakonników
krzyże rzymian
to wszystko nas omijało
wychodzę
o północy do piaskownicy
na dyżur

nikogo nie ma

 

* * *

Andriejowi Sieńkowowi

małżowina uszna
ze wszystkich części ludzkiego ciała
najbliższa sztuce:
forma jej niefunkcjonalna
uroda — bezinteresowna
i jak gdyby nieprawdziwa
delikatno-różowym prześwituje w niej
gęsta gorąca krew
sztuka polega na tym
by błyskawicznym dokładnym ruchem
wbijać maluteńką igiełkę
w to same miejsce
stopniowo
ukłucie za ukłuciem
ból odstępuje
gdzieś w środku

 

Z „cyklu warszawskiego”

*

1

Ulica Oleandrów,
dawniej Partyzantów,
niczym się nie wyróżnia.
Wróbel
siada na dłoni.

1995

2

Na rogu Oleandrów
i Marszałkowskiej
Miejsce pamięci narodowej
zamknięte
na czas remontu.

2008

 

* * *

Linor

Dobry chłopiec co rano podlewa kwiaty, wstaje na stół, by dosięgnąć doniczki na górnej półce, wchodzi w skarpetkach, kapcie zostawia na podłodze pod krzesłem. Zły chłopiec co rano zakłada czystą koszulkę, a wczorajsza wala się gdzieś na podłodze, pod łóżkiem. Dobry chłopiec, zanim pójdzie do pracy, sprawdza, jakich produktów nie ma, a po pracy właśnie je kupuje. Zły chłopiec raz na tydzień, tak jak obiecał, przynosi jakieś dziwaczne twarożki, a potem długo myszkuje w lodówce, studiując napisy na produktach i z obrzydzeniem odsuwając wszystkie te, które straciły datę przydatności do spożycia. Dobry chłopiec chodzi z tobą tam, gdzie ty masz na to ochotę, stopniowo stara się tym zainteresować. Zły chłopiec chichocze: wszakże wiesz, mówi, na co ty tracisz swój drogocenny w życiu czas. Dobry chłopiec wieczorem, kiedy siedzisz przed kompem, układa się na podłodze przy nogach i kładzie głowę na udach. Zły chłopiec jest zdolny do tego, by odgonić cię od artykułu, pojawia się w drzwiach i żąda, by puścić go, bo chce sprawdzić, czy nie otrzymał nowego e-maila. Dobry chłopiec, kiedy nachylasz się nad nim w nocy, wzdycha: jaki jesteś piękny! Zły chłopiec w najlepszym momencie podczas zabaw erotycznych ściska cię za odstające na bokach fałdy tłuszczu: a co to takiego? Dobry chłopiec któregoś wieczoru siada tobie na kolana i mówi; wiesz, bardzo cię kocham, ale… Zły chłopiec snuje się przez cały wieczór jak nieprzytomny, gotuje po raz pierwszy w życiu mdłą zupę rybną z kalafiorem, a w nocy leży skulony i szlocha zamiast ciebie.

 

* * *

K.K.

idziemy w objęciach
jesteś ciut wyższy jest ci niewygodnie
ale mimo wszystko kładziesz
głowę na moim ramieniu
nadjeżdżający samochód
o mały włos nie wjechał w słup
tak wykręcił głowę
zdumiony kierowca
wsiadamy do trolejbusu
leciwy mieszkaniec Kaukazu
od drzwi przechodzi do okna
potem do przodu trolejbusu
przyjrzeć się ze wszystkich stron
czyżby dwóch chłopaków
śmiało współobywatele
nie odwracajcie wzroku
przyjdzie wam
do nas przywyknąć

 

Pamięci Gienricha Sapgira

Stara dacza
i stara sosna koło daczy
dobudować do starej daczy
nową werandę
żal starej sosny
szybko przecież nie wyrośnie
nowa sosna
dopóki nie wyrośnie sosna
zestarzeje się weranda
runie stara dacza
zostanie pustka
trzepoczą pstre motyle
linia wysokiego napięcia
na wiorstę stąd
dobra
niech rośnie
stara sosna
wybudujemy werandę
wokół sosny
otwór dla pnia
w drewnianym podeście
wierzchołek wyrasta nad dachem
niech rośnie
stara sosna
na starej daczy w Kraskowie

 

* * *

lubić
wyjaśniać
co to symulakr
ukradkiem
muskając
przedramię

 

* * *

— Arkadij był bogiem —
Ulubiony uczeń,
bez ściągania czarnych okularów,
przeciąga rękę do podnóżka
czarnym i białym obitej trumny,
odsuwa się całym ciałem,
słowem kładzie ją na ognisko.
— On łatwiej niż każdy z nas
przejdzie przez ogień
tam, gdzie czekają na niego z biesiadą
Wergiliusz i Hölderlin,
przecież i sam był płomieniem,
cząstki którego do nas doleciały
i grzały, i piekły. —
Zza pleców milczącego tłumu
z przeciągiem wyłania się
z zadbaną bródką duchowny,
przy nim olbrzymia baba w spodniach
i szczupły młodzieniaszek — chórek.
Przechodzą na prawo, intonują psalm.
Ucieka ku uchylonemu skrzydłu drzwi
krępa dama z wyjącą komórką.
Potem, w oczekiwaniu na transport,
wszyscy wyłażą na ulicę zapalić.
Do opustoszałych w oczekiwaniu
betonowych plastrów miodu nowego kolumbarium
od samego horyzontu
dociera niespodziewanym upałem
wrześniowe słońce.

 

RODZINA

Wszystko mnie boli.
Po nocy poślubnej nie może być inaczej.
A. Anaszewicz

Od rana bolą wszystkie mięśnie,
zwłaszcza ramiona, przedramiona, łydki.
Wczoraj sam
cały dzień
przyklejałem błękitne tapety:
góra-dół
na drabinie.
Przy tej ścianie postawimy,
gdy będą pieniądze,
nowe łóżko.
A na razie – tylko plastikowe,
produkcji niemieckiej
żółty księżyc
zapala się od sieci
dwie żarówki 40 wat

 

* * *

Jedyny sympatyczny chłopak,
czarnowłosy, okulary minus osiem,
śmieszny kombinezon diesla.

Ledwo trzyma się na nogach,
z trudnością schodzi na krawężnik,
nie jest w stanie wyciągnąć papierosa.

– Nie nudzi ci się tak samemu?
– Nie.
– Zazdroszczę. Szczęśliwy typ.

Patrzy na bok.
Przechodzę kilka razy po ciemnych alejkach.
Wracam.

– Dalej ci się nie nudzi?
– Nie.
– Szkoda. Nie ma tu więcej kogo o to zapytać.

Od przejeżdżającego milicyjnego „merca”
miga kogut
na wilgotnym żywopłocie skweru.

 

przełożył Tomasz Pierzchała

Dmitrij Kuźmin

(1968) Rosyjski poeta, krytyk literacki, literaturoznawca, wydawca, główny redaktor czasopisma „Wozduch”. Laureat Nagrody Andrieja Biełego w 2002 r. w nominacji „Za zasługi dla literatury”. Aktywista LGBT. Mieszka na Łotwie.

Zobacz inne teksty autora:

    Wakat – kolektyw pracownic i pracowników słowa. Robimy pismo społeczno-literackie w tekstach i w życiu – na rzecz rewolucji ekofeministycznej i zmiany stosunków produkcji. Jesteśmy żywym numerem wykręconym obecnej władzy. Pozostajemy z Wami w sieci!