Wiersze

mady

tak oto zaczęła się wojna
był dzień = dnia środek, czernienie w sercu słońca

wyległy manekiny, makiety i atrapy
wysypały się na ulice gruźliczne źlice, mutacje letalne
bloki = puszki głosowe wydały na kanikułę
jurodów biesnowatych, spętanych uzwojeńców
cienie = mieszkańcy głów zaczęły się rozrastać
intruzje = obławy obaw wpełzały w skórę mroku

miałam przeciwko sobie, na sztorc
naprzemianległe wersje siebie
słowa pakowne, słowa watujące
audyt wewnętrzny = haptyczny półpasiec
na poły pasł się mną
po tej i tamtej stronie

zaskoczył mnie ten nadmiar = zbyt wiele siebie w sobie
gęś biegnąca po grobie, dzień krótszy o kurzą łapkę
kto otworzył ten lęk? kto mnie roi? kto śmie?
przed kim się zbroję i bronię? komu
przez grubą ścianę snu przenikam? i kto
zbudzi się ze mnie jeszcze dziś, jeszcze dziś?

od tej pory pieśni głuchną w telękaniu
mój ptak na imię ma niepłosz

[petit mal]

 

krymu mir, cry & crime

przylecą tu na czole burzy / na skraj trzeciego światła
w tłuste wydajne zbożne czarnoziemy
w majdany proste jak protest
w muslimskie tłamsin-tłamsin
a tam w kraju kroi się kryzys
otwierają się banie z lękami
posady się chwieją w posadach
przyrasta zewnętrze / wnętrze kurczy się

dwa ciała wyrzucone w próżnię
z lęgni newralgii w deprywację wywczasów
w nocnym pociągu z rodziną karaimskich mimów
zagrają w niewymawialne
a tu: symetria z poślizgiem i krzywa stateczność
kalafonia i leporello / według matrycy dobrej patrycy
euforia eupatorii nostalgia jak lugola
czerwienią tej samej gwiazdy kupczą dziś malcziki
której ostrza ich dziadkom wydarły serduszka

łapczywi wypoczywacze o osmutniętych oczach
wymienią dolegania na tysiąc małych chciejstw
przybędą marnotrwawić / rozregulują rutynę
bez utraty oddechu / nie dotykając gruntu
wsuną się w morza aksamitną kieszeń
w uderzenia udarów wymierzą splot słoneczny
świat im świadkiem i święty spokój
wszystkich emocji układu limbicznego
przydarzą im się bujania tkanek i dziwy prawidlane
a pustka przyjdzie żeby w nich odpocząć

kobieto roznosząca żar
dziewczyno nalewająca niebo
sypnijcie światłem do snu
a ty ich hospody pomyłuj od wszego najlepszego

[termoklina]

 

roz (moreska)

ma terror intymności rejony powiernicze
i terytoria mandatowe w swojej opiece trzyma
zna bitki językowe / wycina kocie wiary
namiestnik namiętności karczuje samosiejki
płodnie kolekcjonuje rozrzutne eskalacje
dowódca karmicznej armii separatyzmy gładzi
wodzirej tańców mieczowych
on zanim wrazi – grozi:

sadzić szczepić spajać paść
łożyć prawić mówić pleść
nieść stać wodzić chodzić
pędzić wiązać dzielić grodzić

w jego karnych rozdziałach posłusznie idziemy w miliony
odsłonić zasłony dymne! odpalić lakrymatory!
działania zaczepne / raporty skaryfikacji
to nasz nowy program flagowy!
stosunki zimnowojenne wybuchają nocą
powstania upadają lecz tlą się latami
hunta i guerilla w jednym stoją domku
schadenfreude i hassliebe śpią w jednej enklawie
apart hate i rozruchy głodowe
wewnętrzną czystką się karmią

promocja cieni! cicha likwidacja! licytacja ofiar trwa!
kto da krwawiej: pan z lewej? pan z prawej? kto roz
kwitnie? a kto zbutwieje? kto przyciągnie tu
ziew padliny? a dla kogo roz
sieje się jesień?

umowy rozejmowe wypowiadamy jak wojnę
w dzień świąteczny u zbiegu dedlajnów
rozstawiamy się – żywe tarcze –
w miejscu strategicznym w czas rekwizycji straceń
w przyczółkach kurczy się zasób czułości
demony się klują w milczeniu / utuleni
bez ultimatum chcemy objąć się jeszcze
amnestią w dręczącą grę odroczeń
wbrew rozkazowi gramy

z krachu na krach idzie rozdzielenie
drwi rozciągnięty rozziew rozpadliny
rozsądzają was szaleje zwycięstwa
rozbawionych jak dzieci, jak dzieci


[rozczyn]

Joanna Mueller

(1979) Urodzona w Pile. Poetka, eseistka, redaktorka, wielodzietna mama. Wydała cztery tomy poetyckie: Somnambóle fantomowe (Kraków 2003), Zagniazdowniki/Gniazdowniki (Kraków 2007, nominacja do Nagrody Literackiej Gdynia), Wylinki (Wrocław 2010) i intima thule (Wrocław 2015) oraz dwie książki eseistyczne: Stratygrafie (Wrocław 2010, nagroda Warszawska Premiera Literacka) i Powlekać rosnące (Wrocław 2013). Redaktorka (razem z Marią Cyranowicz i Justyną Radczyńską) książki Solistki. Antologia poezji kobiet (1989–2009). Mieszka w Warszawie, gdzie m.in. współprowadzi seminarium o literaturze kobiet „Wspólny pokój”.

Zobacz inne teksty autora:

Wakat – kolektyw pracownic i pracowników słowa. Robimy pismo społeczno-literackie w tekstach i w życiu – na rzecz rewolucji ekofeministycznej i zmiany stosunków produkcji. Jesteśmy żywym numerem wykręconym obecnej władzy. Pozostajemy z Wami w sieci!