Wiersze

Chemia i antykoncepcja

rybacy zapalają chemiczne światełka
o, zobacz jak jest ładnie
nie tylko my zostawiliśmy na ziemi
zużyte półprodukty
niedoszłej prokreacji
no nie rób tak!
a nuż drzewo
które tędy wyrośnie
będzie miało twoje rysy
twoje włosy
i twoją niedbałość
o to gdzie spadają listki
(i to niedokończone!
zawsze zostaje jedna
czy dwie tabletki
i jak my mamy
nie zachodzić?)

starzeję się coraz straszniej
lepiej zetnij mnie w coś ładnego
w coś co postoi kolejne 30 lat
a potem wrzucisz to do pieca
a ładne będzie tak że ogień zaśpiewa
aż się sąsiedzi spienią

i z tej sąsiedzkiej piany
wyłonię się
na wzór i podobieństwo
cierpliwych kłusowników
przycupniętych nad brzegiem jeziora

spacer po lesie
zawsze kończymy w tym samym…

 

Kaseta

wcześnie rano dżoggerki nad wodą
rozciągają swoje kompaktowe ciała
ich tafle całkiem gładkie
mienią się w słońcu
wymieniają błyskotliwe uwagi
zupełnie płaskie
nietknięte rybimi noskami
z głębin

zanim otworzysz kieszeń
zanim odtworzysz
przewiń ołówkiem rozbiegówkę
i kawałek dalej
bo w tym miejscu ze
rwało mi ścięgno
jest podklejone
i się wkręca

przewijam się przez walki
wszystkich klas
biłem się nawet z ósmymi
przegrywałem tyle razy
że szum śnieży wyraźniej
niż na Transilvanian Hunger
wychowawczyni tego nie lubi
nie kupi tego
byle jak podrobiłaś mi podpis
swoją rozwiedzioną
kompaktową półsiostrą
zamiast mniej żywej
ale mojej
ale matki

 

*69

w ogóle nie rozumiałem
rozmiarów swojej zbrodni
do momentu
gdy nadgryziona ziemia
wytoczyła
malutkie
białe jajeczka
a chmary robotnic
zaczęły kąsać moje stopy
i modlić w niebo
mayday
mayday
mayday

Jakub Schönhof-Wilkans

Zobacz inne teksty autora:

    Wakat – kolektyw pracownic i pracowników słowa. Robimy pismo społeczno-literackie w tekstach i w życiu – na rzecz rewolucji ekofeministycznej i zmiany stosunków produkcji. Jesteśmy żywym numerem wykręconym obecnej władzy. Pozostajemy z Wami w sieci!