Dokument bez tytułu

Ilustracje: Ola Wasilewska

2.
Znowu pieprzenie o posiadaniu, jakby własność
nie była kradzieżą. Jakby można było coś posiąść. Rosną
domy sadzone w poprzek. Szeregi
szare jak człowiek. Więzi z przyrodą
zaciskamy mocno. Aż trudno złapać oddech.

Pijemy kawę zamkniętą w kapsułki, wiezioną
z daleka, zza gór tylu, zza wód tylu, że trudno uwierzyć
w istnienie tych miejsc, choć ponoć można tam być,
choć ponoć się tam bywa, choć są czasami stamtąd transmisje
o głodach i pożarach, to dla ciebie wyłącznie
wakacje od istnienia, to wyświetlana
w słabszej jakości symulacja,
uśrednienie tego, czym
żyjesz tutaj.

3.
Choć mieszkamy na wsi, to staramy się
udawać miastowych. Za oknem zamiast chat rzędem,
zamiast piaszczystych wzgórków – żurawie
wznoszące mieszkania pod klucz.
Zamiast sadu – sok, który może być
wiśniowy. Bez dodatku cukru,
laktozy oraz glutenu. Zawiera
za to śladowe ilości owoców
oraz orzechów arachidowych.

Za miastem jest las, za lasem bociany
mniej wyraźne niż Chełmońskiego.
Nie widujemy krów.
Albo nasze, a właściwie banków, samochody
jeżdżą za szybko, albo to przez przyciemniane szyby
dostrzegamy coraz mniej.

Pochodzenie zdradzają przyzwyczajenia,
choroby wrodzone, postawa nie zawsze
wyprostowana i chwytny kciuk.

5.
Siwy dym się wije za lasem, niedaleko, to
mieszkańcy domów z ogrzewaniem tradycyjnym
palą śmieci. Dzięki nim problemy wsi satelickich
nie są już tak małomiasteczkowe.

4.
Apokalipsa, jeśli już przyjdzie, zacznie się od dźwięku.
Dźwięku wiertarki zza ściany. Nasilającego się warczenia,
które zamieni się w obowiązek służby wojskowej. Przed ostatecznym
dniem usłyszymy jeszcze nie przejmuj się. Zanim wyjmiesz z kieszeni
zderzacz hadronów, zanim staniemy na wysokościach zadań, zanim
zadamy sobie pytania ostateczne, zanim zrobimy sobie dobrze, bo
tylko sobie warto robić dobrze, powiedzmy innym, że może jutro będzie
lepiej
, chociaż żeby to sprawdzić, będziesz musiał jeszcze trochę
pożyć, przeżyć i zażyć. Ale do zażywania jesteś bardziej
niż przyzwyczajony. To nasza kultura. Przyzwyczajać się
i zażywać. Wierzyć w koniec. Po co więc panikować,
kiedy w końcu się odsłania? Apokalipsa.

 

Wiersz pochodzi z antologii Wakacje od istnienia? Czternastodniówka literacka.

Michał Domagalski

Mieszka za lasem (jeśli patrzeć z centrum Poznania). Złożył tomik wierszy Poza sezonem, który ukazał się drukiem i został nominowany do Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius w kategorii debiut roku oraz do Nagrody im. Kazimiery Iłłakowiczówny. Pisze opowiadania i zaczyna je publikować. Przygotowuje zbiór tekstów wierszem o roboczym tytule Tutaj będziesz szczęśliwy.

Zobacz inne teksty autora:

    Wakat – kolektyw pracownic i pracowników słowa. Robimy pismo społeczno-literackie w tekstach i w życiu – na rzecz rewolucji ekofeministycznej i zmiany stosunków produkcji. Jesteśmy żywym numerem wykręconym obecnej władzy. Pozostajemy z Wami w sieci!