I am femen – nie dla seksistów / z punktu widzenia seksisty

Miło się ogląda fajne dupki, ale ładnych feministek nie znam
Wojtem

Oxana – kobieta#artystka#hot#cycki#feminism#Ukraina#FEMEN

FEMEN–gołecycki#fajnedupeczki#hot#fuckyouPUTIN#FEMINAZIZM#zdziry#porno-aktorki#prostytutki#judeo-kurwistka-feministka#ludobójstwochrześcijan#judeosatanizm

Film I am Femen Alain Margot mógłby być szokujący, dla niektórych wzruszający, dla innych dodający sił i mobilizacji do działania i/lub walki. Mamy bowiem pokazaną historię Oxany, założycielki ruchu feministycznego FEMEN na Ukrainie, który obecnie ze swoimi manifestacjami i pomysłami walki ze zniewoleniem kobiet, traktowaniem ich jak ofiary, boju o demokrację jeżdżą po niemalże całej Europie, pokazując się zarówno w Parlamencie, jak i na pokazie mody Niny Ricci. Oczywiście topless, bo kobiece piersi o przeróżnych kształtach i rozmiarach są ich logo. I to zdaje się jest ich największy problem. Film I am Femen jest szokująco delikatny i dziewczęcy, pewnie głównie za sprawą Oxany, której śliczna twarz i nieco francuska uroda oraz libertynizm w oczach nasuwają skojarzenia z Lolitą. No bo tak: jeśli film Margot wypłynie do sieci, jak to dzieje się ze zdjęciami nagich dziewczynek, którymi rodzice nieświadomie chwalą się na fejsbuku przed, jak się okazuje, nie tylko rodziną, to straci cały swój kontekst przez internetowy zalew pedofilii i seksistów, z którymi przecież walczą aktywistki – „zdziry” Femen. Obraz kobiet, który udało się stworzyć w filmie, zasadniczo różni się od tego, jaki otrzymujemy po wygooglowaniu hasła ‘femen opinie’. W efekcie Internet jawi się jako pole do popisu dla zakompleksionych małych faszystów, którzy pomiędzy jednym filmem na RedTube a wyrażaniem swoich opinii na Filmwebie oskarżają FEMEN o pokazywanie cycków, którymi już są znudzeni i nie widzą potrzeby ich eksponowania w manifestacjach, bo przecież już je przestudiowali dokładnie palcem po swoich rozpiętych spodniach. I dlatego znowu zarówno w przypadku filmu I am Femen, jak i samego ruchu największym problemem są oczywiście cycki. Oxana maluje swoje piersi farbą i pisze na nich hasła: FUCK YOU PUTIN, NO ISLAMISM, POPE NO MORE itp. Internet nazywa je dziwkami od żydów i snuje teorię spiskową na temat ich silnego powiązania z lewactwem, a co najważniejsze – internetowi klikacze uważają, że występowanie topless jest nieskuteczne, opatrzyło się.

Trudno się też dziwić. Pytań podczas oglądania filmu rodzi się mnóstwo i to raczej nie ze względu na sam pomysł reżyserki, bo jest on dość prosty i przypomina ładnie sfilmowaną historię kontrowersyjnej kobiety, który to temat z chęcią podjęłaby chociażby nasza czołowa i państwowa specjalistka od kobiet – Martyna Wojciechowska. Sam temat skłania do dyskusji, która powinna towarzyszyć każdej jednej projekcji tego filmu, a nie jedynie – jak to było na Tofifeście – kończyć się nieśmiałymi (ale jednak!) brawami, które przeniosą (lub nie!) dalszą dyskusję na fora internetowe. Wyszukiwarka Google nie odpowie mi jednak na pytania:

@czy gołe piersi potrzebne są do walki w sprawie zwierząt?
 
@jak manifestować swój feminizm bez czytania krytyki politycznej?
 
@co zrobić, żeby móc pokazać piersi publicznie i nie podniecić przy tym mężczyzny?
 
@ile czasu jeszcze potrzeba, by kobieta mogła wysikać się na ulicy jak robią to mężczyźnie (i zrobiły to kobiety z Femen) bez uśmiechów mówiących „o, goła cipka”?
 
@Czy kiedykolwiek uda się nam zwalczyć stereotyp: grube i brzydkie, jak to feministki?

Pytania przenoszę na dyskusję otwartą i nieinternetową. Niestety, nachodzi też refleksja – ile dziewczyn po obejrzeniu tego filmu będzie chciało wyjść na ulicę i wykrzykiwać filozofię FEMEN po to, by na chwilę znaleźć swoją tożsamość w czasach płynnej osobowej rozleciałości. No bo z tymi cyckami FEMENEK jest jak z hasztagiem – czasami tylko czytamy słowa klucze, bo treść całego posta/artykułu jest za długa i napisana w chaosie postdojrzewania.

I am Femen zagrażają pedofile, internetowi seksiści, seksiści i podejście do całej organizacji z wrażliwością ruchów pro ana, czyli dziewczyn chcących mieć anoreksję. „Chcę też walczyć (za ten świat) – pokażę moje chude cycki”.

pedofile#seksiści#proana#femen#tożsamośćjakoźródłocierpień#anoreksja#cycki#POMOCY#

Aleksandra Dudczak

(1991) Brzydka, gruba i przede wszystkim rozhisteryzowana – jak każda feministka=lesbijka. Zainteresowania, które przekłada na wszystko: sztuka współczesna, proza poetycka, protest, manifest, esej, twórczość krzycząca, szeroko rozumiany punk, performans, poststrukturalizm, hardkor, hipsteriada. Najczęściej pisze dla swojego dwuosobowego zespółu SIKSA #koncept #histeric #punk, który wydawany jest na dyskietkach. Korzysta z twórczości nastolatek i filmów Watersa&Dolana, by pisać dramaty dla swoich znajomych i sławy w małym mieście. Studiuje filmoznawstwo, mimo że pewien znany poeta powiedział: „Wszędzie potykam się ostatnio o filmoznawców”. „Performuj albo giń” – cytuję kogoś tam, kogo poznałam na którymś tam roku kulturoznawstwa.

Zobacz inne teksty autora:

Wakat – kolektyw pracownic i pracowników słowa. Robimy pismo społeczno-literackie w tekstach i w życiu – na rzecz rewolucji ekofeministycznej i zmiany stosunków produkcji. Jesteśmy żywym numerem wykręconym obecnej władzy. Pozostajemy z Wami w sieci!