Brązowa planeta

Komandor X_045/52-08 już od kilku prominut spogląda przez ogromną szybę międzygalaktycznego kosmopromu g+77 na punkcik pomiędzy Marsem a Wenus. Tak Ziemianie nazwali te planety – na cześć rzymskich, a tak naprawdę greckich bogów, informowały skrypty uwierzytelniające 4 Wymiaru, rodzimej galaktyki komandora. Ci Ziemianie! Zawsze wszystko sobie komplikowali, nawet w tym przypadku, wymyślając zbędne łacińskie zamienniki dla greckich oryginałów, czyli Aresa i Afrodyty. Ziemianie i ta ich planeta, zaraz po Marsie, a przed Wenus. Średniej wielkości, za to z dużym problemem.

Komandor X_045/52-08 drapie się po swojej łysej czaszce. Czy rzeczywiście łysej skoro żaden przedstawiciel biologiczny gatunku xsi larper nie posiada owłosienia? W każdym razie drapie się dosyć nerwowo jednym ze swoich siedmiu palców lewej przedniej kończyny chwytnej, podejmując w tym samym czasie sekwencję kolejnych ważnych decyzji odnośnie planety Ziemian. Dla nich to Błękitna Planeta, jedyna w swoim rodzaju, niepowtarzalna Ziemia. Dla 4 Wymiaru jednostka kosmiczna nr 932/12. Ostatnia liczba należy do klasyfikacji obejmującej obiekty, gdzie objawiły się wyższe formy życia, a które odkryły fokusoskopy lub wyprawy xsi larper, mieszkańców 4 Wymiaru.

Komandor X_045/52-08 wydaje polecenie algorytmowi sterującemu kosmopromem g+77:
– Poproszę ostatnią prezentację obejmującą podsumowanie planety 932/12. – Xsi larper kodyfikują wszystko za pomocą sekwencji cyfr, co obejmuje również ich fizycznych przedstawicieli. Nauczyli się przy tym zmyślnych skrótów, które rytmizują wszelkie matematyczne podsumowania. Nie ma opcji, by coś nie dało się sklasyfikować i poddać potędze abstrakcyjnych znaczników porządkujących.

Przed oczami komandora X_045/52-08 pojawia się hologramowa powłoka, na której zaczynają przesuwać się ze strony lewej do prawej wizualizacje życia na Ziemi, od początku jej powstania. Wpierw bardzo wolno, potem coraz szybciej. Dowódca kosmopromu patrzy na nią swoimi wszystkimi czterema oczami, co pozwala mu w miarę sprawnie zarejestrować dynamiczny montaż zdjęć i krótkich pętli filmowych. Wszystko, co prawie od narodzin pierwszych form życia na 932/12 zarejestrowały tajne satelitoboty 4 Wymiaru.

Za te nagrania swojej niewyobrażalnie odległej przeszłości Ziemianie prawdopodobnie zapłaciliby każdą cenę, aby zyskać niepodważalne dowody na sprawy, o które niekiedy tysiącami lat niepotrzebnie toczyli konflikty, odbywali dyskusje naukowe rozciągnięte na kilkanaście pokoleń badaczy, mieli odwieczne w ich mniemaniu rozterki, czy tak rzeczywiście było, czy to jedynie jest mitem, wyobrażeniem, wreszcie kłamstwem.

Co szczególnie wpada w cztery oczy komandora X_045/52-08, to zapierająca mu dech w systemie oddychania sekwencja budowania piramid i Wielkiego Muru Chińskiego. Widział podobne artefakty w innej galaktyce niż Droga Mleczna, o ile pamięć go nie myli, a nie powinna, bo dwa tysiące prodni temu wgrano mu dodatkowe moduły kory mózgowej dla podniesienia jego i tak już nieprzeciętnej nawet jak na xsi larper pamięci oraz zdolności analitycznych. Większe RAM-y posiadają tylko członkowie Rady Wykonawczej 4 Wymiaru, a i tak nie zawsze wydają niepodważalnie słuszne rozporządzenia. Jak choćby to, które on sam otrzymał, z klauzulą służbowej odpowiedzialności, jeśli coś niewłaściwie zinterpretuje.

Zatem o ile pamięć go nie myli, widział chyba ośmiokrotnie większe piramidy od piramidy Cheopsa, jak nazywa się ta najsłynniejsza ziemska. Wybudowała je na planecie 452/06 dopiero raczkująca cywilizacja podobnych do ludzi homolusów, z dodatkowymi kończynami górnymi, co ułatwiało im wzmożony wysiłek fizyczny. Według przewidywań astrozofów 4 Wymiaru jest duży potencjał w tej pracowitej, podporządkowanej wielkim ideom architektury rasie. Kiedyś będzie można nawiązać z nią kontakt, jeśli rozwinie się do poziomu umożliwiającego pogodzenie się z szokiem, że nie jest jedyna we wszechświecie.

Komandor X_045/52-08 mimo ogromnej wiedzy i specjalnych szkoleń oraz wykładów nie potrafi rozpoznać wszystkich wydarzeń z historii Ziemi, tak się tam wszystko skomplikowało po upadku Cesarstwa Rzymskiego.

W razie rozterek czy chęci pogłębienia tematu, do dyspozycji komandora X_045/52-08 jest multiprogram i-Nforer09, który potrafi odpowiedzieć na każde pytanie, jednak z zachowaniem szczególnej lapidarności. I, jak się okaże, definitywności sądów. Wcześniej dowódca wdał się z nim w „rozmowę”, zaciekawiony materiałem satelitobota o ukrzyżowaniu Jezusa z Nazaretu. Z uwagą obejrzał paczkę zdjęć z miejsca kaźni tego proroka nowej religii, która potem zdominowała dalsze dzieje Ziemi. Faktycznie, jak wyczytał w przetłumaczonych na rejestr lingwistyczny xsi larper skanach tak zwanego Nowego Testamentu autorstwa czterech ewangelistów, setnik rzymski wbił włócznię w bok przybitego do krzyża skazańca, by sprawdzić, czy jest już martwy. Kolejne nagrania przedstawiały prześladowania zwolenników Jezusa kilkanaście lat później w Rzymie za rządów cesarza Nerona.

– A gdzie relacja ze zmartwychwstania? – Komandor X_045/52-08 dobrze pamiętał o spektakularnym akcie założycielskim nowej wiary.
– Nie ma – odpowiedział i-Nforer09.
– Jak to?
– Bo go nie było.
– Jak to nie było, skoro większość Ziemian tak twierdzi.
– Twierdzi. Ale nie wie. Nie było.
– A może nie udało się go utrwalić naszym satelitobotom?
– Nie. W tym rejonie geograficznym robią to od tysięcy lat. Nic nie ujdzie ich uwagi.
– Więc ten Jezus nie odżył?
– Nie.
–To by się Ziemianie zdziwili.
– Niejednemu… — odpowiedział dziwnie sarkastycznie i-Nforer09.
Komandor X_045/52-08 nie zamierzał polemizować.

W 4 Wymiarze takie coś jak wiara w byt nieorganiczny, niewidzialny, wieczny i zdolny do aktów tworzenia po prostu nie istniała. Pierwsi przedstawiciele gatunku xsi larper wszystko definiowali, jak powiedziano, cyframi. Pozwoliło im to w przeciągu trzech promilionów obiegów wokół słońc Xî8 i Xî7 stworzyć najbardziej rozwiniętą społeczność na przestrzeni kilkuset galaktyk. Co wiązało się również z ich eksploatacją, obserwacją, sterowaniem dalszym rozwojem lub jego powstrzymywaniem. Jednak po raz pierwszy, po analizie tryliona danych z 932/12 z niepokojem skonstatowano za ostatniej kadencji Rady Wykonawczej:
– Ziemia się wykańcza. Sama z siebie.
Komandor X_045/52-08, jeden z najbardziej zasłużonych odkrywców i zdobywców nowych złóż do eksploatacji, bohater wojny o Czarne Pokłady i pogromca rebelii komandora 73/Y-419, został wysłany z wyjątkową misją w stronę 932/12.

– Licząc czasem ziemskim – i-Nforer09 kontynuował odpowiedź na kolejne pytanie – pierwsze, widoczne problemy tej planety zaczęły się wraz z końcem jej dwudziestego wieku, by w pierwszej połowie dwudziestego pierwszego przybrać na sile.
– To znaczy, że Ziemianie nie mieli innych problemów? Widziałem przed chwilą slajdy pokazujące krwawą bitwę pod Verdun, zamieszki w Berlinie po kapitulacji Niemiec, rewolucję październikową w Rosji, działania aktywisty politycznego oznaczonego jako Lenin, książki myślicieli próbujących ująć losy ziemskiego światła całościowo, jak Marks czy Darwin — komandor X_045/52-08 postanowił zaimponować wszystko wiedzącemu programowi swoją erudycją. – Następnie oś relacji przesunięta została do państwa zwanego III Rzeszą, gdzie do władzy doszedł pokrzykujący osobnik z czarnym włosiem pod nosem. W wyniku jego rządów rozpętała się wojna, jakiej Ziemianie jeszcze nie widzieli. Powstały specjalne strefy, w których przetrzymywano jednostki biologiczne innych ras, wyznań lub orientacji płciowych, niepasujących do wizji tego wodza i jego armii. Wybudowano krematoria, do których ładowano zwłoki zagazowanych wrogów nowego porządku. Rejestry podają liczbę ofiar w ilości kilku milionów. Czy nasze siły reagowania międzygalaktycznego nie mogły wtedy zareagować?
– Nie.
– Nie rozumiem.
– Pan komandor nie musi. Rada Wykonawcza ujmuje kosmos i pojawiające się w nim życie holistycznie. Ziemianie powinni sami uporać się z potworami w swoim gatunku. Ułatwiając im zadanie ujawnilibyśmy 4 Wymiar. Ziemia by już nigdy nie była taka sama. A powinna.
– A może nie? Skoro teraz jestem tu…
– Ponieważ 932/12 ma inny, znacznie poważniejszy problem. Stopniowo zaczęła sama się niszczyć. Wzrosły temperatury. Definiowane w ludzkiej nomenklaturze rządy populistyczne odwracały uwagę od rzeczywistej skali zagrożenia. Proszę zwrócić uwagę na uzupełniające materiały…

Przed czterema oczami komandora X_045/52-08 wyrósł szeroki plan ekologicznych oraz biologicznych spustoszeń na Ziemi: wyludnione miasta, początkowy nadmiar jednostek biologicznych gatunku homo sapiens, które przez kilka dekad dwudziestego drugiego i trzeciego wieku zaczęły zapadać na nowe, dziesiątkującego ich epidemie, zatopione wyspy na oceanach, zalane linie brzegowe do trzystu kilometrów w głąb lądu, setki tysięcy martwych zwierząt na module geograficznym zwanym Afryką, leżących pokotem na wyżartej przez ekstremalny żar słoneczny sawannie. Wyschnięte koryta rzek, opustoszałe oazy, po których pozostały kikuty instalacji zasypanych piaskiem, dopełniały obrazu nędzy i rozpaczy, istnego samobójstwa planety oraz zamieszkujących je stworzeń.

Zniszczeń było tak dużo, że nawet wszechstronny umysł dowódcy nie nadążał za niezliczonymi obrazami upadku. Ogromne, zasmucające wrażenie na komandorze zrobiła Wielka Nawałnica Uchodźców, jak określiły ją skrypty 4 Wymiaru. Ziemianie zwali ten okres Wojną Rasową, co było niedokładnym określeniem, gdyż od dawna ich rasy były wymieszane. Większość mieszkańców południa planety, w wyniku przewidzianych od dawna wysokich temperatur, ruszyła na północ, doszło do barbarzyństwa, przy którym druga wojna światowa zdawała się delikatną wojenką.

– W obliczu tej dewastacji wszelkie eksterminacje własnego gatunku oraz inne okropności stały się paradoksalnie niczym szczególnym, niczym szokującym, kiedy nagle zaczęło chodzić o wszystkich, dosłownie wszystkich przedstawicieli homo sapiens, panie komandorze. Dziś na Ziemi mamy dokładnie rok 3002 nowej ery po Jezusie z Nazaretu, który wbrew intencjom wielu szlachetnych homo sapiens jednak nie zmartwychwstał. A szkoda… Za piętnaście prominut, a tutejszego czasu dwóch godzin dotrzemy na orbitę 932/12. Lub to, co z niej pozostało – dodał równie sarkastycznie co przy kwestii z Jezusem i-Nforer09.
– Przepraszam, mam jeszcze jedno pytanie.
– Po to tu jestem, komandorze X_045/52-08. Stworzono mnie nie tylko do informowania, przede wszystkim do uwierzytelniania.
– Dlaczego nasze protokoły nazewnicze powielają określenie Błękitna Planeta, skoro wyraźnie, zwłaszcza z tej odległości, widzę emanację brązu, powiedziałbym, jakiegoś szlamu, jakby wbił się tam jeden z tych błotnistych meteorytów, rozsiewający pył i zaduch.
– Z grzeczności.
– Z grzeczności?
– Tak. Już od około czterystu ziemskich obrotów Słońca nasze protokoły wzbogaciły się o alias bardziej adekwatny do jej aktualnego wyglądu: Brązowa Planeta.
– To oddaje prawdę.
– Tak. Bezmiar zanieczyszczeń, skażenie powietrza oraz wiele innych negatywnych czynników, łącznie z tymi zalegającymi tak określane przez Ziemian niebo nie pozwala widzieć tej planety w dotychczasowym, faktycznie unikalnym kolorze, jaki nawet nie zaistniał w 4 Wymiarze. U nas przeważa łagodna czerwień, tutaj, wieki temu, dzięki czystym wodom ogromnych zbiorników wodnych zwanych oceanami oraz czystemu powietrzu oraz przejrzystości stratosfery, dominował błękit, tak pozytywnie działający na gałki organów postrzegających.

Kosmoprom g+77 osiągnął punkt docelowy.
– Na tę chwilę wyłączam się z naszej konwersacji – oświadczył i-Nforer09. – Moje kompetencje zostają spauzowane, by niczym nie wpłynąć na pana decyzje, komandorze X_045/52-08. Pozostaję do dyspozycji.

Dowódca rozejrzał się dokoła siebie. Holograficzna transmisja dziejów Ziemi dobiegła końca. Automatycznie wyłączona, pozostawiła po sobie smugę wyobrażenia, co dalej. Przynajmniej tak mu się wydawało.

– Co dalej? – Komandor X_045/52-08 chciałby zapytać o to Radę Wykonawczą. Niestety, nie na tym polegał model rządów w 4 Wymiarze. Po to wybrany xsi larper dochodził do tak prestiżowej funkcji oraz władzy z nią związanej, żeby mógł z niej autonomicznie korzystać na chwałę porządku kosmicznego. Tej niewiadomej jutra, tej pewności przeszłości, jak powtarzali astrozofowie. To na przykładzie ogromnego kosmopromu g+77 miał wyciągać wnioski i ustanawiać nowe jakości ewolucyjne na skalę galaktyki. Dlatego powstała konstytucja xsi larper, Logiczny Ciąg Liczb, by kontrolować chwiejną równowagę w układach bliskich i dalekich.

Komandor X_045/52-08 westchnął. Każda jego reakcja notowana jest przez bioczujniki, które później decydują o przydzieleniu kolejnych zadań związanych z zarządzaniem istnieniem w kosmosie.

– Ci ludzie wierzą w te swoje bóstwa, za które potrafią innym odbierać życie, a to przecież my jesteśmy… – Nie, tego komandor X_045/52-08 nie powie, nie, on nie jest bogiem, on jest wyrazicielem woli przestrzeni. Żal ściska jego ośmiokomórkowego serce, że planeta okazała się krnąbrna. A może po prostu głupia. Pomimo swojego wielotysięcznego zadziwiającego rozwoju cywilizacyjnego. Jak to możliwe? Co się stało z tym przedziwnym gatunkiem homo sapiens, że zepsuł bazę swojej nadbudowy? Dlaczego tak lekko przejadł swoją planetę? Pewnie myślał, że kiedyś ją sobie opuści, cały i syty niczym pasożyt, i poleci gdzie indziej, ratując się tym samym przed samozagładą. Ale to niemożliwe. Do tego trzeba innej kreacji jak choćby xsi larper, którym do głów by nie przyszło, żeby na przykład wyłapywać innych xsi larper, nawet o odmiennej karnacji skóry czy poglądach na pewne sprawy, i umieszczać je w ośrodkach eksterminacji zwanych krematoriami.

Komandor X_045/52-08 podchodzi do panelu zarządzającego kosmopromem g+77. Przykłada do skanera szósty palec lewej kończyny górnej; to uprawnienie do przejścia na poziom wykonawczy.

Słychać głośny komunikat, wypowiadany przez reaktywowany i-Nforer09:

– Zgodnie z rozkazem komandora X_045/52-08 zmieniamy tryb kosmopromu g+77. Przechodzimy z misji pokojowej do misji konfrontacyjnej. Od teraz znajdujemy się na pokładzie niszczyciela t+77. Na panelu pojawiają się dwa wirtualne przyciski, prawy w kształcie kółka, lewy w kształcie krzyżyka.
– Komandorze X_045/52-08, zgodnie z procedurami ustawy o kontroli przestrzeni kosmicznej oraz eliminowania ciał zbędnych, niebezpiecznych dla systemu galaktycznego, przypominam o znaczeniu oraz skutkach wyboru danego symbolu.
– Słucham… – dowódca niszczyciela t+77 patrzy na Brązową Planetę.

Próbuje zebrać myśli, ile tam na jej powierzchni ostało się jeszcze jednostek biologicznych zwanych homo sapiens i jak muszą się męczyć w tak straszliwych warunkach atmosferycznych. Brak tlenu, żywności, płynów zdatnych do picia, nie mówiąc o smutku, że wszystko praktycznie się skończyło.

– Komandorze X_045/52-08, jeśli wybierze pan kółko, automatycznie przywrócimy pierwotny status naszej utajnionej misji, kosmoprom g+77 wróci do 4 Wymiaru. Jeśli wybierze pan krzyżyk, niszczyciel t+77 rozpocznie według czasu ziemskiego godzinny proces ostrzeliwania jej biegunów, co spowoduje rozbicie sił grawitacji i wytrącenie Brązowej Planety z osi. W tej opcji zaleca się dodatkowo zastosowanie broni ultra-429/88/633, która ukróci jakiekolwiek życie biologiczne, eliminując tym samym jego cierpienia niezależnie czy to jednostki biologiczne typu człowiek, czy zwierzęta, czy rośliny.
– Rozumiem. Zaraz…

Komandor X_045/52-08 wbił swoje mnogie oczy na świecący panel, zahipnotyzowany jego drogowskazami dla Ziemian. Kończyna chwytna prawa lekko mu zadrżała. Dać im szansę dzięki ujawnieniu się i rewitalizacji przynajmniej jednej trzeciej 932/12 czy zakończyć te wielowiekowe dogorywanie? Decyzja według Rady Wykonawczej należy do niego.

Tylko piramid szkoda.

Dawid Kornaga

Ur. 1975. Autor ośmiu powieści, w tym kontrowersyjnej Gangreny, nominowanej w 2005 do Paszportu Polityki. W 2014 wydał Berlinawę, historię dwóch kobiet – kochliwej tłumaczki Oli oraz czynnej neonazistki Uli. Rozgrywająca się w przestrzeni między Warszawą a Berlinem ta epicka powieść w obrazowy sposób dotyka współczesnych problemów, m.in. konfliktów rasowych i kryzysu klasycznych związków. Kornaga był również pomysłodawcą i redaktorem tomu opowiadań Piątek, 2:45 oraz współautorem polsko-norweskiej antologii Podróż na północ/Mot Nord. W 2011 roku otrzymał międzynarodowe stypendium twórcze Dagny, przyznane przez Stowarzyszenie Willa Decjusza. Jest też stypendystą Instytutu Goethego. Przez kilka lat pisał felietony dla pisma lifestylowo-kulturalnego „Hiro”. Uzależniony od gwaru miasta, różnorodności i wszystkiego, co skraca życie w przyjemny sposób.

Zobacz inne teksty autora:

Wakat – kolektyw pracownic i pracowników słowa. Robimy pismo społeczno-literackie w tekstach i w życiu – na rzecz rewolucji ekofeministycznej i zmiany stosunków produkcji. Jesteśmy żywym numerem wykręconym obecnej władzy. Pozostajemy z Wami w sieci!