Mit o Nana Baluku

Jak powszechnie wiadomo, o pramatce Nana Baluku niewiele wiadomo. Informacje o tym afrykańskim bóstwie są tak skąpe, że Nana nie doczekała się nawet skromnej notki w polskiej wersji kroniki Wikpedii. Mało tego – i w wersji angielskiej tego podstawowego źródła wszechwiedzy i mądrości wszystkich czasów doczekała się ona zaledwie dwóch akapitów. Jak więc widać, poważne źródła zasadniczo milczą o Nanie, co ukazuje bezkres jej/jego tajemniczości. Mniej ważne źródła jak Historia wierzeń i religii wg niejakiego Mircea Eliadego, skromnego i mało znanego religioznawcy, również o Nanie Baluku nic nam nie mówią. Wniosek jest więc jasny i oczywisty. Nana Baluku była na tyle ważnym bóstwem, że wszyscy o niej/nim milczą. Może nawet z jakiś tajemniczych powodów próbowano usunąć jej/jego imię z annałów historii religij.

Co z tą Naną? O tym warto rozmawiać. Dziełem przypadku odkryto niedawno nowe źródła do studium nad Naną. Pochodzą one z cudownie odnalezionych dzienników pt. „Zapiski z wojaży afrykańskich” autorstwa Tidżej Pajbosia, odkrytych w archiwum w Londynie przez znanego Pajbosioznawcę dra nauk humanistycznych Pawła Kozioła. Zapiski Pajbosia pozwalają wyłonić postać Nany Baluku z mroków dziejów, pozwalają też w zaskakujący sposób przyjrzeć się postaci samego poety Pajbosia, związanego ze Staromiejskim Domem Kultury poprzez swoją męczeńską, tragiczną śmierć pod kołami motoru telepizzy podczas Manifestacji Poetyckich na Mariensztacie w 2005 r.

Jak wynika z zapisków Pajbosia, Nana Baluku zrodziciel/ka świata ziemskiego i świata bogów, najwyższe bóstwo plemienia Fonów z Dahomeju posiadało swoją glinianą figurkę w szałasie centralnym wioski, w której to figurce według wierzeń bóstwo szczęśliwie zamieszkiwało. Pajboś widział figurkę i uległ jej czarowi. Nana Baluku posiadał/ła zarówno cechy żeńskie jak i męskie, choć skryte były one w jej/jego łonie i ukazywały się one tylko w dzień święta bóstwa podczas rytualnej ceremonii obchodów zrodzenia świata, dnia i nocy przypadającej na przesilenie wiosenne. Zachwyt poety nie powinien nas dziwić znając jego skłonności. Poeta był świadkiem tej ceremonii wraz z towarzyszem podróży Bogumiłem Andrzejewskim, dzięki któremu jak wiadomo poznał swoją przyszłą drugą żonę murzynkę Nabu, szamankę Nana Baluku.

Niestety w dzień po święcie bogini doszło do wybuchu IV wojny siedmiodniowej o święty Małpi Zagajnik pomiędzy Fonami a sąsiednim plemieniem Semów. Wojna trwała jeden dzień, ale tam każda wojna nazywana była siedmiodniową. Plemię Fonów zostało zmasakrowane. Pajboś i Andrzejewski ledwo uszli z życiem zabierając ze sobą szamankę Nabu i glinianą figurkę. Z zapisków wynika, że drogę ucieczki wskazywał i torował całej czwórce tęczowy wąż o imieniu Aido Hwedo, będący jednym z dzieci Nany Baluku. Co do tej relacji można mieć pewne wątpliwości, w końcu przypomnieć należy, że był to dzień po nocy szamańskiej, gdzie się różne specyfiki zażywa jak przykładowo buszmeńską wersję largactilu.

Cała czwórka znalazła się wkrótce szczęśliwie w Londynie. Pajboś ożenił się z szamanką Nabu, ale jak wspomina w aneksie do zapisków afrykańskich zrobił to tylko z miłości do bóstwa Nana Baluku, którego został gorliwym czcicielem, mając nadzieje, iż po śmierci znajdzie się on na jej/jego słodkim dla niego dwupłciowym łonie, zaklętym w glinianej figurce bóstwa… Oryginał figurki zaginął wraz ze śmiercią Pajbosia w 2005 r., ale jak głosi poetyckie proroctwo Pajbosia; „Powrócę do życia tam gdzie przyczyna mej śmierci, odrodzę się i zamieszkam w łonie bóstwa, stojącego dumnie na cegle, na morzu ze szkła”.

Przemysław M. Wierzbiłowicz

(1986-2011) Pisał prozę i poezję (podpisując je nazwiskiem Wierzbiłowicz), za które zdobywał liczne nagrody na warszawskich scenach literackich, angażował się w rozmaite działania warszawskiego środowiska kulturalnego. Swoje teksty publikował w Wakacie, pomagając później redakcji w pracach nad pismem jako sekretarz. Studiował na warszawskiej Akademii Teologii Chrześcijańskiej. Zginął tragicznie w wieku 25 lat.

Zobacz inne teksty autora:

Wakat – kolektyw pracownic i pracowników słowa. Robimy pismo społeczno-literackie w tekstach i w życiu – na rzecz rewolucji ekofeministycznej i zmiany stosunków produkcji. Jesteśmy żywym numerem wykręconym obecnej władzy. Pozostajemy z Wami w sieci!