WOLNE SĄDY / WOLNA SZTUKA

Tekst: Filip Madejski

Zdjęcia: Alicja Czyczel, Marianna Dobkowska, Katarzyna Górna, Ela Klimek, Mateusz Kowalczyk, Filip Madejski, Kuba Szreder

 

Akcje protestacyjne startujące 20, 21 i 24 lipca spod bramy ASP w Warszawie miały na celu wyartykułowanie autonomicznego głosu studentów i pracowników sektora sztuk wizualnych przeciw reformom wymiaru sprawiedliwości.

Fot. Kuba Szreder

Działania, których dotyczy niniejsza dokumentacja miały tę cechę, że wykorzystane środki i narzędzia właściwie nie wykraczały poza powszechnie dostępny repertuar środków wyrazu. Związek protestu i sztuki był w tym przypadku prosty – protestowaliśmy jako twórcy, a także osoby związane w większości z Akademią Sztuk Pięknych. W § 12. Statut Akademii Sztuk Pięknych odwołuje się do takich wartości jak prawa człowieka czy zasady demokracji, ponadto uwzględnia prawo, a nawet obowiązek społeczności akademickiej (lub jej części) do wyrażania opinii w sprawach dla niej istotnych.

Fot. Mateusz Kowalczyk

Konsekwencje przegłosowanych w lipcu reform były oczywiste: upolitycznienie sądownictwa przez obecną władzę znajdzie przełożenie na sytuację wielu jednostek, a także całych grup społecznych i zawodowych, w tym – pracowników sektora sztuk wizualnych: zarówno artystów, kuratorów czy galerzystów, jak i pedagogów i wykładowców akademickich:

nie zgadzamy się na podważanie podstaw ustroju demokratycznego w Polsce. Kondycja sądownictwa będzie miała znaczenie dla sytuacji obecnych oraz przyszłych pokoleń twórczyń i twórców kultury w Polsce. Brak niezależnego sądownictwa stanowi zagrożenie dla swobody twórczej, wolności słowa, autonomii sztuki i nauki, bezpieczeństwa wszystkich pracownic i pracowników sektora, które w przyszłości będą mogły być szykanowane czy wyrzucane z pracy bez nadziei na uczciwy proces. Taka sytuacja niechybnie znajdzie przełożenie także w jakości kształcenia artystycznego. Dlatego stanowczo protestujemy przeciw upartyjnieniu władzy sądowniczej i tym samym występujemy w obronie wolności słowa i twórczości artystycznej w Polsce.[1]

Fot. Mateusz Kowalczyk

W warstwie wizualnej nasze transparenty niewiele różnią się od innych. Ten aspekt akcji protestacyjnych ma istotne znaczenie w kontekście relacji sztuki i protestu. W tym miejscu warto przywołać obserwacje Wojciecha Krukowskiego:

Manifestacje naszej obecności, naszego sprzeciwu lub afirmacji wpisały trwale swoje znaki w naszą pamięć pejzażu miasta, stając się jego częścią. Zajmują w nim miejsce. Podobnie jak znaki pozostawione przez innych. Teatr w teatrze życia…

[110] To, co następowało dalej, po solidarnościowej eksplozji ekspresji ulicy traktujemy zupełnie inaczej. Miasto stało się wielkim teatrem, a ludzie, którzy spostrzegli, że „już można” wnieśli do języka ulicy coś bardzo współczesnego i bezpośredniego w swojej prawdzie.

[…]

– Ogólnie – do komunikowania tego samego, co teatr w swej klasycznej formule, tylko innymi środkami. W początkach naszej pracy używaliśmy bezpośrednich cytatów z rzeczywistości. W tej chwili, wychodząc między widzów, wskazujemy na te same elementy rzeczywistości nadając im większą dynamikę oddziaływania, aktywizując uwagę widza wobec znaków i sytuacji, do których zdążył się przyzwyczaić. Tak przedstawiona, a dotknięta minimalnym zabiegiem artystycznym rzeczywistość „mówi sama za siebie”. Żywimy przekonanie, że w sytuacjach, o których mówię nie tylko znajdujemy coś dla siebie, a także dajemy coś innym.[2]

Fot. Krytyka Polityczna

Mimo swego rodzaju „zwykłości” naszych działań, niektóre namalowane przez nas razem hasła zostały szerzej zauważone. Fotografia jednego z nich ilustrowała artykuł Edwina Bendyka w „Krytyce Politycznej”, zaś fotografia transparentu „3 x Veto Jesteśmy realistami żądamy niemożliwego” była nawet zdjęciem w tle oficjalnego wydarzenia protestów 24 lipca, co może świadczyć o politycznym potencjale tej oddolnej akcji.[3]

 

21 LIPCA, BRAMA

Fot. Filip Madejski

Znaczące było miejsce, w którym publicznie malowaliśmy i eksponowaliśmy transparenty przed wyruszeniem w drogę, aby dołączyć do protestów (odbywających się 20 lipca pod Sejmem, 21 lipca pod Senatem, a 24 przed Pałacem Prezydenckim). Brama ASP na Krakowskim Przedmieściu jest miejscem świetnie wyeksponowanym: wielotysięczne pochody mijają ją, migrując między Sądem Najwyższym, Pałacem Prezydenckim a ulicą Wiejską. Wybór miejsca pełni zatem funkcję strategiczną i do pewnego stopnia symboliczną – co ułatwia przechodniom skojarzenie eksponowanych i wykrzykiwanych haseł z konkretnym obszarem jednej z wielu społecznych aktywności, których przestrzeń zostałaby niechybnie ograniczona, gdyby w życie weszły przegłosowane w lipcu ustawy.

Fot. Kuba Szreder

TRASA ASP – SENAT RP

Po przygotowaniu transparentów i opanowaniu podstaw obsługi instrumentów ruszyliśmy spod bramy Akademii w kierunku Senatu RP. Przemarsz, choć niespecjalnie wielki i osobny od masowych pochodów tego dnia, cieszył się sporym zainteresowaniem i stanowił pewne zaskoczenie dla niczego niespodziewających się przechodniów, klientów kawiarnianych ogródków i kierowców. Kiedy przybyliśmy pod Senat, przez tłum przeszedł szmer: „Akademia tu jest… Artyści są z nami…”.

Fot. Kuba Szreder

Fot. Kuba Szreder

MIASTECZKO (zegar słoneczny)

Kiedy dołączyliśmy do protestujących tysięcy osób, których liczba z każdą chwilą rosła, transparenty, które przynieśliśmy, powoli zaczęły znikać z pola widzenia, rozproszone w protestowej energii i warstwie wizualnej. Sposobem, aby przywrócić transparentom widzialność i jednocześnie nadać im użyteczność, było ustawienie ich w parku Frascati, w niewielkiej odległości od głównej demonstracji, wokół placyku, pośrodku którego znajduje się zegar słoneczny. Zaaranżowane w ten sposób miejsce zyskało inny charakter i umożliwiło dobrą ekspozycję przekazu na transparentach. Poza tym wyraźnie oznaczona przestrzeń pełniła rolę punktu orientacyjnego, a także miejsca, w którym można było w miarę spokojnie porozmawiać, a dzięki ławkom i wygodnym schodkom dookoła zegara słonecznego – nabrać sił do dalszego udziału w protestach.

Fot. Filip Madejski

Fot. Filip Madejski

Fot. Kuba Szreder

SZTUKA WETA  

Przed demonstracją 24 lipca zastanawialiśmy się nad miejscem do pracy nad transparentami – wtedy z pomocą przyszedł Samorząd Studentów ASP, który słysząc już o naszych dotychczasowych działaniach, zaproponował, abyśmy śmiało korzystali z dziedzińca Akademii. Rozwiązanie okazało się całkiem niezłe – mieliśmy do dyspozycji sporą przestrzeń, zaś praca w tym miejscu i czasie miała swój performatywny charakter, w związku z czym cieszyła się pewnym zainteresowaniem ze strony pracowników oraz studentek i studentów uczelni, a także przypadkowych i mniej przypadkowych przechodniów.

Pojawił się także środowiskowy opór. Warsztat stał się obiektem komentarzy ze strony dwóch starszych profesorów, którzy wszelkimi argumentami starali się nas wyprosić z terenu Akademii – w ruch poszły więc z naszej strony paragrafy regulaminu studiów oraz statutu uczelni sankcjonujące prawo do ekspresji światopoglądowej na tym terenie. Przy drobnym wsparciu ze strony pracownic administracji udało nam się obronić regulaminowe prawo do autonomicznych działań studenckich.

Wynegocjowana przestrzeń okazała się w końcu gościnna i otwarta na osoby chcące wykonać własny transparent lub dołączyć się do wspólnych prac. Dziedziniec Akademii stał się także miejscem wspólnej realizacji 18-metrowego baneru “Sprawiedliwość jest ostoją mocy i trwałości Rzeczypospolitej”.

Fot. Mateusz Kowalczyk

Fot. Ela Klimek

Fot. Ela Klimek

Fot. Ela Klimek

Fot. Filip Madejski

Fot. Ela Klimek

Fot. Ela Klimek

SPRAWIEDLIWOŚĆ JEST OSTOJĄ

W ostatniej fazie działań protestacyjnych nastąpił zwrot ku bardziej wysublimowanym artystycznie i kulturoznawczo działaniom. Pomysł, aby w kontekście nasilających się protestów społecznych odtworzyć akcję „Sprawiedliwość jest ostoją” (oryginalnie przeprowadzoną przez Akademię Ruchu w dniu rejestracji Związku Zawodowego „Solidarność” w 1980 roku), pojawił się już 20 lipca, jednak wobec niezwykle dynamicznej sytuacji, koniecznych przygotowań, nakładów pracy i ograniczonych środków realizacja nastąpiła dopiero 24 lipca – już po zawetowaniu przez prezydenta dwóch z trzech ustaw reformujących wymiar sprawiedliwości. Wykonanie 18-metrowego transparentu wymagało precyzyjnych decyzji dotyczących rozwiązań technicznych, użytych materiałów, miejsca realizacji, a także podziału obowiązków.

Fot. Alicja Czyczel

Fot. Filip Madejski

Fot. Katarzyna Górna

Fot. Katarzyna Górna

Fot. Marianna Dobkowska

Fot. Filip Madejski

Akcja „Sprawiedliwość jest ostoją…” była doskonale widoczna w przestrzeni manifestacji 24 lipca. Spotkała się z pozytywnymi reakcjami ze strony protestujących oraz przechodniów, u niektórych wywoływała łzy wzruszenia, przypominając im działanie z 1980 roku. Umożliwiła również ponadpokoleniowe porozumienie, którego brak często dawało się odczuć podczas lipcowych wystąpień.

Na zakończenie warto przywołać wypowiedź Wojciecha Krukowskiego dotyczącą oryginalnej akcji: 

KRUKOWSKI: Tu znowuż mamy akcję związaną z momentem rejestracji „Solidarności”, jesień 1980. Tłumy ludzi stoją przed warszawskimi sądami, oczekując na ten akt…

Widzimy na jednym zdjęciu fronton gmachu sądu, na nim wykuty napis: „SPRAWIEDLIWOŚĆ JEST OSTOJĄ MOCY I TRWAŁOŚCI RZECZYPOSPOLITEJ”.

Jak wiadomo, mało się to miało do rzeczywistości. Nagle wpadam na pomysł. Dzwonię do Dziekanki, polecam chłopakom namalować transparent z takim samym napisem. Po jakimś czasie przywożą go tramwajem. Tłum na ten widok wybucha śmiechem, porywa transparent i wiesza na frontonie budynku naprzeciwko sądu.

NYCZEK: Żyjący napis będący wyzwaniem dla tamtego martwego, wykutego. Tak jakby te patetyczne słowa ożyły i stały się głosem ludzi z ulicy.

KRUKOWSKI: Dokładnie tak.[4]

 

Post scriptum:

WOLNE SĄDY ESTETYCZNE

24 listopada 2017 ponownie uruchomiliśmy transparent “Sprawiedliwość Jest Ostoją…”. Tym razem w ramach działania pod hasłem “Wolne Sądy Estetyczne”, w kontekście demonstracji i protestów wzywających do natychmiastowego wstrzymania prac parlamentarnych nad prezydenckimi projektami ustaw o KRS i Sądzie Najwyższym oraz do rozpoczęcia szerokich konsultacji społecznych w tej sprawie.

Oba hasła na transparentach – “Wolne Sądy Estetyczne” oraz “Sprawiedliwość Jest Ostoją Mocy i Trwałości Rzeczypospolitej” – zestawione obok siebie w przestrzeni protestu wchodziły ze sobą w ciekawy dialog. Pierwsze uczytelniało artystyczny kontekst drugiego. Sporo osób podchodziło do nas i z zainteresowaniem prosiło o wyjaśnienia. Enigmatyczne (dla niektórych) hasło “Wolne Sądy Estetyczne” stało się doskonałym pretekstem do rozmów na temat związków wolności demokratycznych i wolności twórczej, oraz na temat kontekstu rekonstruowanej akcji Akademii Ruchu z 1980 roku.

Istotne z punktu widzenia czytelności przekazu było także cykliczne odczytywanie kilkuzdaniowego, syntetycznego i prostego w odbiorze “manifestu” na temat związku sytuacji twórców oraz kondycji wymiaru sprawiedliwości. Taka forma komunikacji koncentrowała uwagę współprotestujących oraz zwykłych przechodniów na konkretnym kontekście, którego dotyczył nasz protest.

Fot. Filip Madejski

Fot. Filip Madejski

Fot. Filip Madejski

Fot. Filip Madejski

Fot. Filip Madejski

Archiwa wydarzeń i działań:

20 lipca 2017: Wolne Sądy / Wolna Sztuka

21 lipca 2017: Wolne Sądy / Wolna Kultura

24 lipca 2017: Sztuka / Weta

24 listopada 2017: Wolne Sądy Estetyczne

 

[1] Fragment informacji o wydarzeniu Sztuka Weta, 24.07.2017, https://www.facebook.com/events/328077884301861/?active_tab=about<. [2] Wojciech Krukowski, teczka: Wojciech Krukowski, Teksty o AR, Artykuły, Teatr w teatrze życia. Akademia Ruchu, s. 110. Archiwum Akademii Ruchu, Instytut Teatralny w Warszawie.
[3] http://krytykapolityczna.pl/kraj/fantazja-o-ludzie-czyli-populizm-bez-populi/
[4] Akademia w ruchu. Z Wojciechem Krukowskim rozmawia Tadeusz Nyczek, „Teatr” 2012, nr 6, tekst dostępny w internecie: http://www.teatr-pismo.pl/przestrzenie-teatru/196/akademia_w_ruchu/.

ASP mówi NIE, Konsorcjum Praktyk Postartystycznych

Zobacz inne teksty autora:

    Wakat – kolektyw pracownic i pracowników słowa. Robimy pismo społeczno-literackie w tekstach i w życiu – na rzecz rewolucji ekofeministycznej i zmiany stosunków produkcji. Jesteśmy żywym numerem wykręconym obecnej władzy. Pozostajemy z Wami w sieci!