Wiersze

będzie taniec nomadów gdy wychodzimy z domu

będzie taniec będzie przymus ciała by na nowo się ubrać
goła dupa nigdy nie była goła i stanowiła o niejednym prawie
teraz już nie ma powrotu do jabłek i ewy jej nowych
głębszych potrzeb gardłowych pragnień już nie będzie

skamlań o dokarmienie ciała nikt nie lubi skamlań one są tanie
ssą tanie esencje już nie będzie esencji tylko pusty plac zabaw
każdy z nas bez akcyzy rozbrojony sterczy jak chorągiew
wiatr wieje dzisiaj mocniej politycznie kupują warzywa

i wystarczy się wsłuchać w rytm gazet by zrozumieć
że ziemi jest coraz mniej a terytorium nas przerasta
ale nie ma nas bo my to przemoc wspólnoty gdzie jest
ten nowy kod do nowych zamieszkań i nowych rozmów

które tak bardzo chcieliśmy wyprowadzić ze wspólnego wstydu
i lęku przed następnym krokiem przed nowym zbliżeniem
próżnia rośnie a przemoc spada tylko w statystykach
nikt nie policzył tych wszystkich igieł w mojej głowie

a my chcemy po prostu spokojnie pogadać podzielić się sobą
wyjść w to bez prawa własności bez pozwolenia na budowę
szansa na pocałunek to tylko ta chwila gdy pojawia się
nowe pole na prześcieradle i dobrze znany zapach

 

moje było przeznaczenie

każdy z nas musi założyć sobie rachunek sumienia bo za przelew
treści nie płacił nam nikt z urzędu i nie ustawia prawa głosu więc
na początku był gest i poszliśmy wszyscy do stajenki teatr wywlec
na lewą stronę tak by ulica znalazła się w środku tam gniazdo uwiły
nasze nigdy nienarodzone dziady tam czary mary odprawią nas

bo przemoc jest w słoikach bo ferment jest w słownikach a każdy z nas
mówi językami i nie zejdziemy ze ścian dopóki nie wybudują nam portali
i wybierzmy sobie sprawiedliwość i niech to będzie pospolite wywłaszczenie
niech nas multiplikują powielają już dawno zapomniałem jaki jest twój oryginał
ile do daje możliwości przełączeń alternatywnych rozwiązań tej miłosnej bajki

i tylko przypadek sprawił że nawiązaliśmy połączenie kochanie dlatego
tak warto jest się tego trzymać w czasach gdy w literaturze interesuje nas
już tylko literatura a podobno zwierzęta też są ważne ich głód jest naszym
głodem więc podzielimy się sobą w nadmiarze rozdamy dzieci rybom i rzekom
niech płyną jak dawniej zielone i ciche by zadomowić się na chwilę

wyjść w nią jak już kiedyś mówiłem wyjść w nią i szukać dalej
bo są jeszcze miejsca na ziemi które można zasiedlić i ponownie spieprzyć

 

więc pop parcia dla syrii chleba i palestyny

droga do sprawiedliwości prowadzi delikatnych
przez lokalne wiaty przez osądy rejonowe
wiosną powiśle niczym nie przypomina palestyny

widziałem kiedyś jak zbierają się stadiony białych poetów
oglądać menela który stoi i szczy na świeżo ściętej murawie
słyszałem również jak stadiony przyszły oglądać poetę

ale to było dosyć daleko gdzieś na bliskim wschodzie
wyobraźcie siebie ten widok ale my sobie nie potrafimy wyobrazić
ich złość nie mieści się w nas ich złość mści się na nas

uderza wypiera nasze dna równie skutecznie jak efka
moich kolegów i ich karne kolonie w sanatoriach
gdzie wszystko wygasło po drodze do damaszku

droga do sprawiedliwości prowadzi delikatnych
i słyszę szum krzyków odbijających się od chodnika
jak kauczuk którego krwi nikt nie będzie pamiętał

bo emerytury belgijskich plemion sponsorowało kongo
i jego dziesięć milionów córek z jednej czekoladowej matki
wszystko ogarnięte i posprzątane pełne stadiony szaleństwa

ktoś uspokoił masze zmysły by tak znienacka znów nam przypierdolić
ale wezbrali się delikatni jak kiedyś klasa pracująca chociaż nikt
z nas nie poszedł wczoraj do pracy nikt z nas nie wiedział że trzeba wstać

droga do sprawiedliwości prowadzi delikatnych i słyszę shoah
jak wzywa i słyszę shoah jak wzywa do modlitwy o nowe mury płaczu
poza granicami strefy w której nikt z nas nie wie komu kibicować

 

mater polonia lost in translation

Musisz opisywać kraj zarówno z punktu widzenia twych
nadziei na to, co się wydarzy, jak i twojej wiedzy o tym,
jaki jest. Masz być lojalny wobec kraju wymarzonego,
a nie tego, w którym budzisz się rano.

Richard Rorty

obudziłem się w tobie od początku i budzę permanentnie
ale wiedz że nie taką ciebie wyśniłem i wciąż nie wiem jak do ciebie mówić
jak ciebie zażywać jak uwłaszczać może pod język mowa się schowa
ukryję tam wszystko choć ślad na zębach zostanie

i słyszę nic o nas bez nas ale chyba już wszystko gotowe próbuję żartować
dla rozładowania napięcia i wstydu ale wstyd ten jest w nas bardzo mocno
i nikt nie poda mi już nogi za którą mógłbym się ukryć jak kiedyś
gdy była to nogą matki teraz każdy mój krok jest tylko mój

dlatego chodzę ostrożniej po świętych nazwach ulic gdzie mieści się
ta nasza knajpa i małe żołnierzyki one straszą po nocach na baczność
słyszę na baczność ile ma trwać jeszcze ta spłata długu pierworodnego
we mnie pamiętasz? tak pamiętam wypisali mi każdego na twarzy

i choć pożyczam coraz mniej czuję się jak czyjaś parafraza
tylko spójrz na nas leżymy niczym przedstawiciele gatunku w hodowli
gotowi do użytku zewnętrznego ale nam wciąż sypie się składnia
może to jedyna możliwość posprzątać się i ułożyć wydanie drugie poprawione

nerwica to stan zderzenia dążeń jednostki z możliwościami
ich urzeczywistnienia sprzeczności między obowiązkami
a potrzebami rozdarcia między pragnieniami a normami etycznym

myślę że dlatego można oślepnąć od masturbacji w konsekwencji
chronicznego strachu być może również dlatego ty wciąż śmierdzisz
moimi poprzednikami i od lat nie chcesz z siebie tego zmyć
tylko czemu ja mam brać w tym udział i po cholerę wciąż muszę

się z ciebie tłumaczyć

Michał Czaja

(1983) Poeta, krytyk literacki, ukończył filologię polską, obecnie prowadzi zajęcia na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego na kierunku kulturoznawstwo. Specjalizuje się we współczesnych teoriach literackich, poetyce intersemiotycznej i teoriach tekstów kultury. Jest współpracownikiem Instytutu Badań Literackich PAN, a także członkiem Ośrodka Studiów Kulturowych i Literackich nad Komunizmem. Jako slamer wystąpił w filmie Baczyński Kordiana Piwowarskiego (film w fazie produkcji). Wiersze, prozę oraz teksty krytyczno-literackie publikował m.in. w Lampie, Zeszytach Poetyckich, Kofeinie Art-Zin, Neurokulturze. W Staromiejskim Domu Kultury ukazała się jego książka poetycka Bo to nowa krytyka będzie o miłości. Mieszka w Warszawie.

Zobacz inne teksty autora:

Wakat – kolektyw pracownic i pracowników słowa. Robimy pismo społeczno-literackie w tekstach i w życiu – na rzecz rewolucji ekofeministycznej i zmiany stosunków produkcji. Jesteśmy żywym numerem wykręconym obecnej władzy. Pozostajemy z Wami w sieci!