Wiersze

AWS (A Wszyscy Spierdoliliście)
ewokacja

twój wiersz bez przerwy na szluga
po kolejnym mailu z pracy
bez sprania po mordzie bez smutku
narodów zmieszczonego
w sklepowej kolejce w mieście
turystycznym bez kawy
niesionej na szczyt barykady
bez pocałunku na błoniach bez połówki
na nielegalu w osiedlowym monopolu
bez lania pod wawelem pozdro sis
pozdro bro bez spacyfikowania
pacyfikacji bez pamięci
o polskich katowniach cia
bez czuwania bez mikrofauny
z kefiru do bułki bez pomników
ku czci nieznanego zakładnika
bez pani z supersamu i kierowcy busa
bez uścisku przyjaciół bez źrebiąt
z rzeźni wyciągniętych bez poparcia
pierdla dla romana polańskiego
bez instalacji odgromowej bez ustawki
bez nocnego dyżuru bez zawiei
bez ratunku bez zarzutu

niechaj skończy pierdolić
mówiąc niechcący. jak lśni
ten lament co łapie gałąź
w leśnej ciszy. jak lśni powietrze
powietrze okrutne
póki my rzęzimy.

 

Dyptyk skarany, solenny

#I.
świat zamknięty w przerażonych oczach konia.
dostrzegam cumulonimbusy. palę nevady – we śnie
szeptali stamtąd oppenheimer i

broń
ćwiczebna podręczna klasyczna
biała sieczna miotająca
strzelecka palna osobista
indywidualna zespołowa
sportowa myśliwska
paradna ochronna
pancerna masowa
biologiczna nuklearna chemiczna
maszynowa laserowa magnetyczna
alarmowa
kawaleria naziemna i powietrzna
piechota i piechota morska
ludzka bomba.

jestem astrologiem bogatych wnętrzności.

jutro przyśni się lustro wody.
woda jak satelita do której wyją psy.
jutro przyśni się rzeka jamuna

szklana mięta gangesu.

#II.
koniunkcja gwiazd przekazuje datki. planeta
jest wdzięczna. planeta usycha z miłości. h2o d2o hbo
rada dyrektorka przekazuje datki

wiatr poranny z wątrobowego nieba
wiatr wieczorny z wątrobowego nieba
virale z okazji wirusa
wirusy z okazji virali
lateks leksykon limfę
szczere pole
biby nieznane łacinie
głos krystyny czubówny
cukier czcigodny połacie ryżu
mokre targowisko
tłum któremu robi się mokro
obrobione rubieże
szczeniąt topienie krów tulenie
krainę na utrzymaniu kraju
krainę matkę kraju.

jestem twoim dzikim lokatorem.

jutro przyśni się czysta linia dymu.
dym ze szwalni hugo bossa.
jutro przyśni się kosa co o kamień

dźwięk złapany radarem.

Paweł Kusiak

(1998) Autor (i współautor) wierszy. Laureat m.in. Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego o Nagrodę im. K. K. Baczyńskiego i finalista 13. Połowu organizowanego przez Biuro Literackie, publikował m.in. w „Wizjach”, „Helikopterze” i almanachach poetyckich. Redaktor almanachu „Papier, który oszalał”. Studiuje filologię polską na Uniwersytecie Jagiellońskim. Mieszka w Krakowie, z którego nie pochodzi.

Zobacz inne teksty autora:

Wakat – kolektyw pracownic i pracowników słowa. Robimy pismo społeczno-literackie w tekstach i w życiu – na rzecz rewolucji ekofeministycznej i zmiany stosunków produkcji. Jesteśmy żywym numerem wykręconym obecnej władzy. Pozostajemy z Wami w sieci!