O Snach uckermärkerów

W najnowszym tomie poetyckim Małgorzaty Lebdy Sny uckermärkerów bohaterka nieustannie balansuje między przyrodą a różnymi wytworami kultury. Pomiędzy dwiema kulturami – jak można wyczytać z eseju Ekopoetyka. Ekologiczna obrona poezji autorstwa Julii Fiedorczuk oraz Gerarda Beltrána[1]. Człowiek wyrastający z przyrody występuje zarazem przeciwko niej samej. U Lebdy ten konflikt rozgrywa się pomiędzy tym, co ludyczno-religijne, a tym, co zwierzęce. Wszelkie obserwacje są zapisem prób funkcjonowania współczesnej jednostki, której ciąży piętno rewolucji naukowej.

Trzydzieści cztery zbliżenia skupiają jak w soczewce obrazy codzienności przepuszczonej przez filtr rodzinnych wspomnień. W opozycji do siebie zostaje przedstawionych więcej perspektyw niż kontrasty: człowiek–natura czy człowiek–kultura. Z poprzednimi tomami poetyckimi (Granica lasu 2013, Matecznik 2016) Sny uckermärkerów tworzą tryptyk świata doświadczalnego, gdzie wymieszane ze sobą obrządki nie dość, że istnieją na wspólnej płaszczyźnie, to jeszcze żaden z nich nie dąży do wyłączności.

Oszczędność formy i języka pozwala na konstruowanie takich ujęć, dla których przestrzeń rozgrywa się dwupoziomowo. Z jednej strony czytelnik, stykając się jedynie ze szczątkowym zapisem obserwacji rzeczywistości, zyskuje przestrzeń do osobistych dopowiedzeń. Natomiast z drugiej, to podmiotka przyjmuje postawę obserwatorki: podgląda siostrę w łazience („zbliżenie: woda”), przygląda się bratu („zbliżenie: zwierzę”), obserwuje przelot ptaków („zbliżenie: rój”) czy sposób, w jaki porządkowany jest rodzinny grób („zbliżenie: kamień”). Stosowana przez Lebdę praktyka uważności (rozszerzona na potrzeby tomiku o obserwację) jest bliska ekopoetyce, która zakłada właśnie, że czytanie poezji nastawionej na wątki ekologiczne ma odbywać się poprzez praktykę uważnego słuchania (s. 14).

Jednak Karen Barad, amerykańska teoretyczka feminizmu, stwierdza, że „ludzie nie są zewnętrznymi obserwatorami świata”[2]. A w takiej funkcji próbuje się spełnić podmiotka liryczna. Jej przynależność do prezentowanego świata jest skrupulatnie zacierana – porusza się ostrożnie, z dystansem. Jest to jednak próba skazana na porażkę, co znów staje się wyrazistsze w ekologicznym spojrzeniu literatury, skupionym na traktowaniu świata poza-ludzkiego na równi ze światem ludzkim (s. 35). Przenikanie się tych rzeczywistości sprawia więc, że jednostka nie ma możliwości „wyłączenia” samej siebie ze środowiska, w którym funkcjonuje. W Snach uckermärkerów nie ma hierarchii – obok bydła prowadzonego do ubojni pojawiają się ludzie klęczący przed zwierzętami. Poetyckie obrazy, chociaż wydają się zapisem życia społeczności wiejskiej, nie mają wyznaczników tradycyjnie przypisywanych jej przez literaturę – chłopcy wkładający dłonie pod spódnice dziewczynek („zbliżenie: skóra”), okrucieństwo kultury maskującej przemoc, uzurpującej wyższość. Czytelnik poznaje świat pełen mroku, krwi i przemocy. Życzenia śmierci, gwałty w kościołach, palące się gardła to zaledwie wycinek przemilczanego. Stąd też wynika fragmentaryczność spojrzenia, działającego jak impulsy, skupiającego się na szczególe i nastroju.

 

Co dalej z naszą Ziemią?

Autorzy cytowanego eseju odchodzą od idei „trzeciej kultury” według Brockmana, która niejako wyklucza humanistów. To poetki i poeci są idealnie wyczuleni na świat w całej jego złożoności. Poetycka metafora w tym ujęciu jest sprawą najwyższej wagi. Zbliżenia ze Snów uckermärkerów obrazują ułomność komunikacji – podmiotka liryczna, obcując ze światem, nie dotyka ani rodzeństwa, ani żadnych przedmiotów, budynków, roślin, które opisuje. Dopiero w ostatnim wierszu („zbliżenie: sny”) pojawia się siostrzany pocałunek. Ale i on nie rozwiązuje sporu, nie zacieśnia więzi; jest jedynie przekaźnikiem – przenosi gdzieś dalej „fragment choroby”. Napięcie wynikające z byciem człowieka w świecie a możliwościami jego poznania jest jak na razie niemożliwe do rozładowania. Jednak dzięki poetyckim metaforom stopniowo zaciera się fikcja ludzkiej dominacji.

Sny uckermärkerów nie są snami ludzi. Historie rozgrywają się w swoistym trójkącie relacji między rodzeństwem. Zarówno siostry, jak i brat stapiają się ze światem zwierząt. Kończące opowieść piętno choroby, choć w pierwszej chwili kojarzy się z chorym bydłem prowadzonym na rzeź, zostaje ostatecznie odciśnięte na człowieku. Tym samym Małgorzata Lebda po raz kolejny burzy świat pozorów, używając do tego sugestywnych, przerażających obrazów. To już nie jest etap dojrzewania, poznawania samej siebie poprzez kontakt z przyrodą lub uczestnictwo w obrzędach religijnych. To stopniowy rozrachunek z wizją świata wykreowaną przez ludzką działalność. Wplatając wątki ekologiczne w swój rodzinno-wspomnieniowy dyskurs, jednocześnie zabiera głos w ważnej dyskusji – o przyszłości Ziemi.

 

Małgorzata Lebda, Sny uckermärkerów, WBPiCAK, Poznań 2018.

[1] Julia Fiedorczuk, Gerardo Beltrán, Ekopoetyka. Ekologiczna obrona poezji, Warszawa 2015. (dalsze odwołania do tej pozycji zapisywane są numerami stron, do których się odnoszą).
[2] Karen Michelle Barad, Meeting the Universe Halfway: Quantum Physics and the Entanglement of Matter and Meaning, s. 184.

Maria Anna Zielniewicz

Urodzona w 1998 roku w Poznaniu. Uczestniczka warsztatów literackich w SDK w Warszawie (2018), studentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim.

Zobacz inne teksty autora:

    Wakat – kolektyw pracownic i pracowników słowa. Robimy pismo społeczno-literackie w tekstach i w życiu – na rzecz rewolucji ekofeministycznej i zmiany stosunków produkcji. Jesteśmy żywym numerem wykręconym obecnej władzy. Pozostajemy z Wami w sieci!