EAT FALAFEL not PIEROGI, EAT PUSSY not PATRIOTKI*

Polka wyjechała do Turcji. Tak pisano w gazetach:

„POLKA ZAMIESZKAŁA W TURCJI I WRÓCIŁA DO POLSKI. CO SIĘ STAŁO?!”

Po kilku miesiącach w Turcji, gdzie przeszła na weganizm, stała się działaczką komunistyczną i fanką starego polskiego punk rocka, takiego niesłuchalnego jak GUERNICA Y LUNO. Postanowiła wrócić do Polski, by tutaj szerzyć komunizm.

Po takim wyjeździe zyskała dystans, jaki się obiecuje polakom, którzy wyjeżdżają na wyspy: „wyjebane mam na Polskę, ale ciapatych kurwa nie chce tam widzieć, tu w Glasgow zresztą też nie, kurwa”.

Z tym dystansem to różnie u każdego, ale niektórzy mają tak samo. No więc w Turcji nauczyła się jednego – wszędzie są liderzy: w komunistycznych, lewackich, prawicowych partiach, wśród feministek, na zgromadzeniach przeciwko rasizmowi e.t.c – wszędzie liderzy. To ją bardzo oburzało, więc postanowiła wrócić do Polski, by zrobić to po swojemu. Przyjechała polskim busem z Berlina i już po drodze pisała do swojego chłopaka wiadomości typu:

„POLACTWO [*]”

„Śmierdzi kiełbą i skarpetami”

No wiadomo, jak to w polskim busie, aż chce się powiedzieć „TAK BYŁO” i wrzucić zdjęcie papieża Franciszka w wersji namalowanej przez Macieja Raucha – jak nie wiecie kto to jest to sobie zobaczcie, bo pewnie tam w Krakowie, czy innej He He ha artowej stolicy to tylko Beksiński, czy na jakich tam wernisażach się waflujecie, mieszczany-biedaki?[1]

 

Jak już ochłonęła trochę po podróży i powiedziała swoim rodzicom, że ona w przeciwieństwie do tego, co mówi przysłowie, uważa, że rodzinę się wybiera, to zaczęła działać politycznie. Uważała, że w Polsce nie ma kultury protestowania, bo jak była w Turcji, to cokolwiek by się nie wydarzyło to od razu… np. tacy studenci – szybkie zebranie, malowanie szmat i na ulice – bez uprzedzania wojewódzkiego centrum zarządzania kryzysowego, bez prezydentów miast i skarg radnych. Protest FIX w tej Turcji – później gaz pieprzowy albo śmierć pod Kobane, jak jej przyjaciel ALPER – asla affetmeyecek unuttum asla[2]. To był rok 2015 i wtedy obiecała ALPEROWI, że w Polsce będzie się jemu lepiej żyć niż w Turcji, bo władza nie jest taka jak ERDOGAN. Powiedziała, że zamieszka z nią albo na skłocie jakimś i na pewno odpocznie od swojego kraju. Powiedziała mu, że w Polsce odpocznie od swojego kraju – tak dokładnie przedstawiła mu Polskę. Zaczęła organizować małe rzeczy: spotkania z inicjatywą pracowniczą w fabryce bombek, czy protest pod domem znanego polityka (acha, no bo ona z małego miasta) za to, że chodzi w futrze. Postanowiła, że co roku w jej małym mieście będzie robić protest przeciwko temu mężczyźnie, co tej kobiecie wydłubał oczy i zgwałcił.

Jest rok 2016, ponad rok od śmierci ALPERA, tureckiego anarchisty. Polka, która powróciła do Polski, by szerzyć komunizm[3], nie spodziewała się tego, że gdyby ALPER tu przyjechał to prawdopodobnie zginąłby z rąk jakiegoś kryptogeja naziola – ALPER był ładny. To może lepiej, że… pod tym Kobane? No bo co by powiedzieli jego rodzice w tej 100% patriarchanej kulturze wychowani? Że pojechał na zaproszenie jakiejś dziewczyny z Polski, a gdzie w ogóle ta Polska jest? W Rosji? I znowu by się Putinowi dostało, a to przecież byłaby wszystko wina wpisów Pawła Kukiza na jego wallu. Tego to już w Turcji w ogóle nie znają.

O Polce, która wyjechała do Turcji, wcale nie pisano w gazetach – prawda

Polka wyjechała do Turcji na kilka lat – fałsz

Polska wróciła, by organizować protesty – prawda (?)

Polka nienawidzi polaków – prawda (!)

Mama Polki po jej tekście o rozpadzie rodziny wyjechała do Niemiec i tam jest szczęśliwa – prawda

Tureckie dziewczyny miały czarny protest w 2015 – fałsz

Tureckie dziewczyny organizują super manify na 8 marca – prawda

Polka w Turcji nie umiała opowiedzieć historii Polski – prawda

Polka w Turcji zestawiała filmy Wajdy z Pretty Radikal – prawda

Alper Sapan zginął pod Kobane – prawda

Polska nie istnieje – a źle by Wam było, gdybyśmy mówili po niemiecku?!

 

*Tytuł jest osobnym dziełem.
[1] A tutaj nawiązanie do pracy Gregora Różańskiego „A WY CO, BIEDAKI?”. Jakbyście nie mieli tego kompleksu „hehe ha artu”, to byście bywali na fajnych wystawach.
[2] Never forgot never forgive
[3] Taki żart z tym komunizmem, ale ten, kto w Turcji swoje na ulicy przeżył, to na pewno słyszał, jak to Wałęsę hejtują za solidarność, bo to przeca koniec komunizmu był, i pytają turasy jebane najlepsze często: “Co sądzisz o Leninie, no bo Wałęsa to źle zrobił, nie?”.

 

Alex Freiheit

Zobacz inne teksty autora:

Wakat – kolektyw pracownic i pracowników słowa. Robimy pismo społeczno-literackie w tekstach i w życiu – na rzecz rewolucji ekofeministycznej i zmiany stosunków produkcji. Jesteśmy żywym numerem wykręconym obecnej władzy. Pozostajemy z Wami w sieci!