Związkowa alternatywa

Polski ruch związkowy od lat jest pogrążony w kryzysie. Dwie największe centrale związkowe, OPZZ i Solidarność, powstały ponad 30 lat temu i do dziś tworzą skostniały układ, który szkodzi ludziom pracy i blokuje emancypacyjny potencjał tkwiący w ruchu związkowym. Związki zawodowe są jednym z ostatnich miejsc, gdzie tak mocno utrzymuje się podział na postkomunę i postsolidarność – biograficznie, mentalnościowo i strukturalnie. OPZZ to kolos na glinianych nogach, organizacja o szczególnie rozbudowanej centrali, troszczącej się głównie o siebie, od lat spleciona z SLD na zasadach, które żadnej ze stron nie przynoszą wymiernych korzyści. Solidarność to dla odmiany skrajnie prawicowa przybudówka Prawa i Sprawiedliwości, która w większym stopniu dba o sojusz z partią Jarosława Kaczyńskiego i Kościołem niż o interesy ludzi pracy. Obydwie centrale są bardzo pasywne, a ich organizacje zakładowe działają głównie w spółkach skarbu państwa, gdzie były silne już w minionym ustroju. W OPZZ niezwykle mocno widoczna jest alienacja centrali od związków w niej zrzeszonych. W każdej z dużych centrali związkowych, w tym w Forum Związków Zawodowych, działają związki zakładowe i międzyzakładowe, które aktywnie, a niekiedy też skutecznie walczą o prawa pracownicze. Niestety im wyżej, tym gorzej. Centrale powinny być spoiwem i awangardą zrzeszonych w nich związków, niestety jednak w Polsce są to wyalienowane aparaty biurokratyczne, w większości składające się z ludzi bezideowych, leniwych i wpisanych w układy z władzą polityczną oraz organizacjami pracodawców.

Trzy patologie polskiego ruchu związkowego wydają się tutaj najbardziej istotne. Po pierwsze, największe centrale związkowe pozostają nietransparentne, czym przypominają Kościół katolicki. Obracają olbrzymimi środkami finansowymi, a nie przedstawiają sprawozdań finansowych ze swojej działalności, chociaż są organizacjami zaufania społecznego. Tymczasem większość działających na terenie kraju związkowców nie wie nawet, ile zarabiają krajowi liderzy OPZZ, FZZ i Solidarności. W praktyce okazuje się, że mało zarabiający związkowcy płacą składki do centrali, których liderzy niekiedy mają wyższe dochody i większe przywileje od ministrów. Po drugie, dla największych centrali składki są drugorzędnym źródłem dochodu, co sprawia, że nie muszą one dbać o ludzi z terenu. Tak OPZZ, jak i Solidarność mają wiele nieruchomości i otrzymały wielomilionowe środki z Funduszu Wczasów Pracowniczych. Pieniądze dla nich płyną też szerokim strumieniem z Rady Dialogu Społecznego i środków europejskich. Związki działające na terenie zakładów pracy ani z tych funduszy nie korzystają, ani nawet nie mają o nich wiedzy. Ten mechanizm finansowania uzależnia centrale związkowe od rządzących, ma charakter korumpujący i prowadzi do wielu patologii. Wreszcie po trzecie, prawo związkowe jest tworzone pod OPZZ i Solidarność, co utrudnia powstawanie alternatywy wobec nich. Ustawa o związkach zawodowych wyznacza bardzo wysokie progi zakładowej reprezentatywności dla związków zawodowych niereprezentatywnych w skali kraju. Gdy dana centrala ma mniej niż 300 tys. członków na terenie kraju, nie bierze udziału w negocjacjach na poziomie rządowym i samorządowym. Ponadto związek niereprezentatywny w wymiarze kraju musi mieć aż 15% załogi w zakładzie pracy, by korzystać z wielu uprawnień w relacjach z pracodawcą, a związkowi reprezentatywnemu wystarczy 8%. W praktyce oznacza to, że leniwe i skupione na sobie duże centrale nie muszą nic robić, bo związkom zakładowym po prostu opłaca się do nich należeć. Warto też pamiętać, że w Polsce wciąż dosyć trudno zarejestrować związek zawodowy ze względu na bariery ustawowe (trzeba mieć co najmniej 10 osób) i częste kłopoty z rejestracją w KRS. W tej sytuacji lepiej podpiąć się pod istniejącą centralę, nawet jeżeli ta niewiele robi.

Ten duopol jest szkodliwy dla ludzi pracy i dla samych związków zawodowych. Organizacje związkowe nie są ani po to, aby wchodzić w układy z władzą i biznesem, ani by zapewniać intratne stanowiska do końca życia dla swoich przywódców. Dlatego potrzeba nie tylko nowej centrali związkowej, ale też nowego modelu funkcjonowania związków zawodowych. Związkowa Alternatywa powstała nie tylko jako alternatywa wobec rynku pracy opartego na wyzysku, łamaniu praw pracowniczych, niskich płacach czy umowach śmieciowych, ale też jako alternatywa względem istniejących centrali związkowych. Dlatego będzie ona dynamiczną, aktywną, transparentną finansowo organizacją, spajającą i koordynującą należące do niej związki. Odejdzie od stereotypu organizacji zarządzanej przez wyobcowanych biurokratów, skupionych głównie na układach z władzą polityczną i biznesem. Jednocześnie przejrzystość finansów i utrzymywanie się przede wszystkim ze składek członkowskich sprawi, że w jej funkcjonowanie będzie wpisany wewnętrzny nacisk na odpowiedzialność centrali wobec związków członkowskich. Będziemy też lobbować na rzecz zmian strukturalnych, w tym zmiany ustawy o związkach zawodowych. Chcemy zmienić wizerunek związkowców i zaproponujemy rozwiązania, które wzmocnią rolę związków zawodowych, ale zarazem zwiększą ich odpowiedzialność.

W dużych zakładach pracy związkom zawodowym przysługują etaty finansowane przez pracodawcę. Ich istnienie daje reprezentacji pracowniczej większą siłę, ale kompetencje etatowych związkowców są niewielkie. W tym kontekście postulujemy zmianę zakresu obowiązków i usytuowania pracowników zatrudnionych na etatach związkowych. Związkowa Alternatywa uważa, że aby wzmocnić pozycję związków, a zarazem zmniejszyć skalę łamania praw pracowniczych, należy uczynić etatowych związkowców inspektorami Państwowej Inspekcji Pracy. W razie stwierdzenia naruszenia przepisów etatowy związkowiec byłby uprawniony do usunięcia wykrytych uchybień, w tym do podjęcia decyzji o konieczności wypłaty przez pracodawcę należnego wynagrodzenia za pracę, czy karania nieuczciwych pracodawców mandatami. Związkowcy mogliby więc karać pracodawców za łamanie prawa pracy. Dzięki temu znacznie zwiększyłaby się skala kontroli firm, a PIP byłaby częściowo odciążona w swoich obowiązkach. Otrzymując nową pozycję i kompetencje, etatowi związkowcy staliby się instancją nadzorującą przestrzeganie przepisów prawa pracy.

Będziemy też dążyć do wprowadzenia ustawowego obowiązku zawierania układów zbiorowych na poziomie branży, co sprzyjałoby zwiększeniu siły tak związków zawodowych, jak i organizacji pracodawców. Tymczasem obecnie obowiązująca ustawa uprzywilejowuje duże centrale, ale zarazem wspiera rozdrobnienie, bo na terenie zakładu pracy każdej organizacji przysługuje etat związkowy dopiero po przekroczeniu liczby 150 członków. W praktyce oznacza to, że w części dużych firm działa wiele organizacji związkowych, które pracodawca może rozgrywać przeciwko sobie.

Ale kluczowym wymiarem funkcjonowaniu związków jest oczywiście zaangażowanie ludzi pracy i konsekwentna realizacja postulatów pracowniczych tak na poziomie zakładu pracy, jak i państwa. Powstaliśmy, ponieważ radykalnie różnimy się w podejściu do kluczowych spraw świata pracy od istniejących centrali. W przeciwieństwie do obecnych dużych organizacji związkowych jesteśmy za jawnością płac, jawnością finansów organizacji zaufania publicznego, większą rolą, ale też większą odpowiedzialnością organizacji związkowych. Na wielu obszarach bliska nam jest Inicjatywa Pracownicza, ale chcemy łączyć akcje strajkowe, demonstracje, pikiety, które inicjuje IP, z dążeniem do owocnego dialogu społecznego i zmian instytucjonalnych. Jesteśmy też świadomi olbrzymiej roli prawa i wiemy, że znajomość przepisów prawa pracy niekiedy może bardziej pomóc pracownikom niż nawet najostrzejsza forma protestu.

Związkowa Alternatywa chce otworzyć nowe pola walki i upodmiotowienia pracowników, wejść w te segmenty rynku pracy, w których dotychczas organizacje związkowe nie działały, zaproponować rozwiązania, którymi duże centrale dotychczas się nie interesowały.

Istotnym obszarem naszego działania będą więc interwencje w tych segmentach rynku pracy, gdzie dominują umowy niestandardowe, jak gastronomia, ochrona, handel czy budownictwo. Będziemy prowadzić kampanie nie tylko w dużych firmach przemysłowych z udziałem skarbu państwa i instytucjach publicznych, ale też w mikroprzedsiębiorstwach i sektorze usług. Będziemy walczyć z przymusowym samozatrudnieniem i narzucaniem umów cywilno-prawnych tam, gdzie powinny być etaty.

Jednocześnie uważamy, że kluczową rolą związków zawodowych jest wzmocnienie i upodmiotowienie ludzi pracy. Dlatego jesteśmy ostrożni co do obecności związkowców w radach nadzorczych i zarządach dużych przedsiębiorstw. W kraju, w którym związki zawodowe są słabe, a ich rola jest ograniczona, udział pojedynczych działaczy związkowych w gremiach zarządzających firmami może grozić korupcją i alienacją względem pracowniczej bazy. Naszym celem będzie więc obrona praw pracowniczych i umocnienie świata pracy. Chodziłoby między innymi o wzrost płac, ograniczenie umów niestandardowych, wprowadzenie układów zbiorowych dla całych branż, ale też ograniczenie nierówności płacowych na terenie firmy i w całej gospodarce, radykalny wzrost kar dla nieuczciwych pracodawców czy rozbudowanie przepisów BHP.

Innym wyróżnikiem Związkowej Alternatywy na tle zdecydowanej większości istniejących związków zawodowych będzie nasz postępowy charakter. Związki zawodowe w całej Europie są związane z lewicą, równością, emancypacją. Polska jest bodaj jedynym krajem w UE, gdzie ruch związkowy w opinii publicznej kojarzy się raczej z narodowo-katolicką prawicą niż z postępową lewicą. Chcemy zmienić te skojarzenia. Od samego początku naszego funkcjonowania jesteśmy krytycznie nastawieni wobec rządu i uważamy, że PiS jest partią szkodliwą tak dla całego społeczeństwa, jak i dla pracowników. Powtarzanie przez część komentatorów, że PiS prowadzi lewicową politykę, jest błędne i destruktywne. Podporządkowanie polityki społecznej konserwatywnemu modelowi rodziny, opieranie jej na selektywnych świadczeniach pieniężnych, lekceważenie usług publicznych, instytucjonalna wrogość wobec emancypacji kobiet i LGBT, niechęć względem migrantów i uchodźców, kolesiostwo i nepotyzm w instytucjach publicznych oraz spółkach skarbu państwa, lekceważenie praworządności i autorytaryzm na każdym szczeblu władzy, dyskryminacja ruchu związkowego poza podporządkowaną rządowi Solidarnością – to program bliski faszystowskiemu reżimowi Franco, a nie nowoczesnej lewicy. Dlatego Związkowa Alternatywa sytuuje się w zdecydowanej opozycji względem prawicowego rządu. Będziemy eksponować równość kobiet i mężczyzn, bronić praworządności, krytykować kolesiostwo i nepotyzm. Jednym z ważnych elementów naszego działania będzie też walka z wszelkimi formami dyskryminacji i mobbingu – liczymy, że dzięki temu zmobilizujemy wielu pracowników, którzy dotychczas nie działali w związkach zawodowych, a z codziennej pracy wiedzą, czym jest pokrzykiwanie, groźby, obrażanie, obmawianie w miejscu pracy. Mobbing dotyczy pracowników ze wszystkich grup społecznych niezależnie od światopoglądu czy wyznania. Odwołując się do Kodeksu pracy i Konstytucji RP, będziemy również walczyć z dyskryminacją w pracy, licząc, że w ten sposób uda nam się przekonać wielu pracowników do bardziej postępowych poglądów. Chcemy też zaangażować się w akcje na rzecz zmiany świadomości społecznej, w tym lobbować za wprowadzeniem do przedmiotów szkolnych bloku zajęć o prawach pracowniczych, związkach zawodowych, nierównościach społecznych, przepisach BHP. Zamierzamy także uruchomić kampanie niezwiązane bezpośrednio z przestrzeganiem praw pracowniczych, a skoncentrowane na dowartościowaniu ludzkiej pracy w opinii społecznej. Będziemy starali się odbudować prestiż tak doniosłych, a niestety od lat lekceważonych profesji jak nauczyciel, pracownik socjalny, kurator sądowy czy opiekun osób z niepełnosprawnościami.

Jednocześnie ważnym wymiarem działań Związkowej Alternatywy będzie pragmatyzm środków i radykalizm celów. Część rozwiązań bronionych przez nasz związek jest dosyć radykalna w stosunku do tych obowiązujących, jak na przykład płacenie przez pracodawców odsetek za spóźnione wynagrodzenia w wysokości 0,5% wypłaty dziennie, ustawowe ograniczenie nierówności płac w przedsiębiorstwach czy obligatoryjne, 2,5 raza wyższe wynagrodzenia za pracę w niedzielę niż za pracę w dni powszednie. Z drugiej strony dla realizacji naszych celów będziemy gotowi do budowania szerokich koalicji. Przykładowo, część pracodawców popiera nasze dążenia do radykalnego ograniczenia umów cywilno-prawnych, widząc tutaj szanse na skuteczną walkę ze śmieciową konkurencją. Część firm, jak na przykład IKEA, sprzeciwia się wszelkim formom dyskryminacji w miejscu pracy, w tym stawia opór nienawiści wobec LGBT podsycanej przez rząd i Solidarność. Będziemy też budować sojusze na rzecz walki z dyskryminacją kobiet, co niestety nie cieszy się poparciem wśród części istniejących związków zawodowych.

Będziemy również mierzyć się z globalnymi wyzwaniami. Szybki rozwój technologiczny wywołuje błyskawiczne zmiany na rynku pracy, czego związki zawodowe nie mogą lekceważyć. Okazało się, że nieprawdziwa była słynna swego czasu przepowiednia, zgodnie z którą w ciągu kilkunastu lat radykalnie ubędzie liczba miejsc pracy i w rozwiniętych społeczeństwach dużą część siły roboczej zastąpią roboty. Okazuje się, że kraje najbardziej rozwinięte technologicznie mają najwyższe wskaźniki zatrudnienia i aktywności zawodowej. Następuje natomiast zjawisko polaryzacji rynku pracy, które jest groźne dla części pracowników. Powstaje mianowicie wiele specjalistycznych i dobrze płatnych miejsc pracy wymagających wysokich specjalizacji, a równolegle rozrasta się sektor niskopłatnych i niestabilnych miejsc pracy dla pracowników o niskich kwalifikacjach. Związki zawodowe powinny sprzeciwiać się śmieciowemu zatrudnieniu i dbać o to, aby cały rynek był objęty układami zbiorowymi, a państwo z dużym wyprzedzeniem winno koordynować zmiany na rynku pracy z systemem szkolnictwa. Przykładowo, w Polsce pogłębiają się deficyty pracowników opieki, służby zdrowia czy szkolnictwa – od wielu lat władze nie dbają o kształcenie do pracy w tych zawodach. Ważnym strukturalnym celem nowoczesnych związków zawodowych powinna więc być wpisana w Konstytucję RP zasada polityki pełnego, produktywnego zatrudnienia. Wysoki poziom dezaktywizacji zawodowej, rezygnacja z pracy lub brak możliwości podjęcia pracy przez dużą część społeczeństwa ma bardzo negatywne skutki ekonomiczne, społeczne i psychologiczne. Naszym zdaniem, państwo powinno tworzyć warunki dla godnej, dobrze płatnej i stabilnej pracy, a zarazem oferować uniwersalne, wysokiej jakości usługi publiczne, w tym przede wszystkim usługi edukacyjne, zdrowotne i opiekuńcze.

Piotr Szumlewicz

Ur. 1976 – dziennikarz i związkowiec, absolwent socjologii i filozofii. Przewodniczący Związku Zawodowego Związkowa Alternatywa, redaktor naczelny Magazynu Gospodarczego „Fakty”, redaktor kwartalnika „Bez Dogmatu” i portalu www.lewica.pl, felietonista portalu www.strajk.eu. Jego teksty ukazywały się również między innymi w „Dzienniku Gazecie Prawnej” „Przeglądzie”, „Gazecie Wyborczej” i polskiej edycji miesięcznika „Le Monde diplomatique. Edycja polska”, komentator bieżących wydarzeń w telewizji „Superstacja”, gdzie przez kilka lat współprowadził program „Ja panu nie przerywałem”. Autor książek „Niezbędnik ateisty” (2010), „Ojciec nieświęty” (2012), „Wielkie pranie mózgów” (2015) oraz współredaktor książek „Stracone szanse. Bilans transformacji 1989-2009” (2010) i „PRL bez uprzedzeń” (2011). Przez wiele lat ekspert Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych, a potem przewodniczący mazowieckich struktur OPZZ.

Zobacz inne teksty autora:

    Wakat – kolektyw pracownic i pracowników słowa. Robimy pismo społeczno-literackie w tekstach i w życiu – na rzecz rewolucji ekofeministycznej i zmiany stosunków produkcji. Jesteśmy żywym numerem wykręconym obecnej władzy. Pozostajemy z Wami w sieci!