Wiersze

1.

Gustem nie poskromisz flaka i plastra, to tylko potrafi oddziałowa szpitala,
co kredensem rozwala brzuchy pacjentów, a wkłada im tam kolumny figuratywne,
kilkoma szpilkami przeszywa na wskroś.
Nic bardziej mylnego, że takie myślenie jest potrzebne.
To wybitnie niepotrzebne, lecz konieczne.
Zabić idzie nawet paznokciem,
jeśli odpowiednio brudny
rozpuści się w herbacie.

 

2.

Ciotylla 500 rozprzestrzeniła spadochrony obite skórą wszetecznej kozy w całej Polsce. Od 1987 roku wyrabia sobie najlepszą opinię siadaczy spadochronowych, nigdy nie wygwizdanych przez społeczeństwo karmiące się widowiskiem. Spadochrony te od zawsze przechowywane były w schronach termicznych, o nachyleniu zbiorczym obwodu sprzętowego.
Zawsze można liczyć na Ciotyllę, ona nie zawiedzie. Do ekipy tej figury polskiej sportsmenki firmowej można dołączać co roku, trzeba tylko wydrążyć w sobie siłę w udach i korę mózgową natrzeć zimnym wiatrem (najlepszy jest do zbierania na przełomie stycznia/lutego). Wszystkie zgłoszenia zostają odczytane na uroczystej gali komisji ciotyllowej. O decyzji przyjęcia decyduje zarząd wszech-wypięcia i wszech-uginania z Petersonem Chybsem na czele (poznacie go po czerwonej twarzy). Nie warto się zniechęcać i śmiało należy aplikować. Do wygrania są odznaczenia Ciotylli, która w ramach nieprzyjęcia wysyła je do domów przegrańczych.

 

3.

Pewnego razu w kuchniobycie

Muchata pani domu zeskrobała z lodówki paralotnie nagromadzonych tygodni
Muskulatura lodówki spowodowała zmechanizowanie zimna do stanu Atlantyku
Negliż marchewki nie wytrzymał napięcia i wypompował ramię soku
Zwarta konstrukcja sałaty przylgnęła do piwa

 

4.

Relacje

Czuło odpowiada Adela Rurka
na izotopy kolacyjne
Mariana Tutenpyty
Ich relacja hak zapuściła
ser ubiła
rybę zgasiła
To jest miłość, w sam raz
do hola hola
mu mu mu – krowie zabajungo!
Ha ha ha. Pyk.

 

5.

Hałas rozległy muskowaty
odbił podkole wezbrane i
zsunął rtęć spiżarni na dół flaustury
Sieć oklapła pryzmatem trupim
a domem owiała rodzinę
wyblakłą – poblakłą – black.

 

6.

Cementowany kongres użytku zęba włókiennego odbył się w hali użytku pocisków podskórnych im. Ryszarda Giewonta. Uchwalono prawoskręty ulic w poboczach trawiasto-żwirowych i tryb pomostów niekorzystnych, dla adrenaliny naszych jeźdźców samochodowych. Statystyki muszą się zgadzać, oko musi prężnieć. Kisiel uchwalono osobno z przypisem o łyżkę.

7.

Tapczan świdrujący a bawiący rozpromienił swe siedzisko i wysiedzianym pyskiem kłapnął mamę sprzątającą w suknię, sukienkę,
na co ona do niego – „daruj sobie, pysku”
Zaczepiał ją od ponad roku, a ona wciąż siadała na nim beznamiętnie, gładząc się po zmęczonym czole po sprzątaniu. A on chciał, by spała na nim, a przy okazji kołdrą go okryła.

Weronika Stencel

Pasjonatka zniekształceń słownych i obrazowych. Tworzy kolaże i fotografuje. Interesuje ją równowaga pomiędzy absurdem i patosem, całkiem na poważnie studiowała krytykę literacką na Wydziale Polonistyki w Krakowie. Związana emocjonalnie z Katowicami i Kleszczowem, domem rodzinnym. Redaktor naczelna pisma "Gazeta musi się Ukazać", autorka książki z ilustracjami pt. "Pogruchotan", współzałożycielka Grupy Brzuch. Publikowała również w "Artpapierze", "PROwincji", "Reflektorze", "Helikopterze", "K-MAGU". Wciąż ucieka przed biernością i obojętnością na rzecz spontaniczności.

Zobacz inne teksty autora:

Wakat – kolektyw pracownic i pracowników słowa. Robimy pismo społeczno-literackie w tekstach i w życiu – na rzecz rewolucji ekofeministycznej i zmiany stosunków produkcji. Jesteśmy żywym numerem wykręconym obecnej władzy. Pozostajemy z Wami w sieci!