Wiersze

Pan Bibo czyta gazetę[1]

Na pierwszej stronie
meldunek o podwyżce akcyzy o 30 procent

poprzedni stan trwał długo
można się było przyzwyczaić

tuż obok doniesienie
o sensacyjnej zbrodni
z portretem mordercy

oko Pana Bibo
przesuwa się obojętnie
po doniesieniu o zbrodni
aby jeszcze raz z trwogą
przeczytać o podwyżce

trzydziestoletni alkoholik
pod wpływem pijackiego szału
zabił swojego kumpla
i jego konkubinę

podano dokładnie
przebieg morderstwa
co było wypite
i czym zakąszone

30 procent podwyżki
trudno to sobie wyobrazić
zbyt wielki to cios
dla budżetu Pana Bibo

to przemawia do wyobraźni
to jest za dużo
ta trójka z przodu
powoduje frustrację

temat do rozmyślania:
arytmetyka picia

 

Kumple z przedmieścia[2]

Każdego bezrobotnego ranka Pan Bibo lubi odwiedzać kumpli z przedmieścia. Nie ma – mówi – innej radości w życiu.

Kumple z przedmieścia o podkrążonych oczach
kumple kaszlący głośno
dreszcze delirki
kumple o rzadkich zębach
chorej cerze

tylko kobity marzą
tleniona blondyna
wchodzi do całodobowego
nad brzeg wielkiej wódy

chciałbym wymyślić jej imię
napełnić zapachem Inki
ogniem Żołądkowej
gwarem knajpy z wyszynkiem

kumple z przedmieścia o zapadniętych skroniach
kumple żujący skórkę chleba
rozedrgani jak paralitycy
których spodnie to jedna plama brudu
kumple stale bez grosza
obrazy nieszczęścia
kumple którzy nigdy nie byli w teatrze

kundle kumpli z przedmieścia
zaprowadźcie ich na próg sklepu
niech usiądą na wyszczerbionych schodkach
niech oglądają noc nadwiślańską
niech nocna setka nagrodzi ich dobrym samopoczuciem
jak przystoi tylko zmarnowanym żywotom

 

Przesłanie Pana Bibo[3]

Idź dokąd poszli tamci do czynnego sklepu
po płynne runo radości twoją jedyną nagrodę

idź wyprostowany wśród tych co już leżą
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch

obudziłeś się po to by pić
masz mało czasu trzeba gardło zwilżyć

bądź odważny gdy kieszeń pusta bądź odważny
bo w momencie płacenia tylko to się liczy

A Kac twój ogromny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz skacowanych w potrzebie

niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda
dla pracujących, uczciwych, niepijących – oni wygrają
nie pójdą na twój pogrzeb i nie rzucą grudy
i nikt nie napisze twego piciorysu

i nie przestawaj zaiste nie w twojej mocy
przestać pić tak po prostu o świcie
strzeż się jednak dumy niepotrzebnej
oglądaj w lustrze swą pijacką twarz
powtarzaj: zostałem pijakiem – czyż nie było gorszych

strzeż się oschłości gardła kochaj źródło zaranne
piwo nieznanej marki flaszkę niewiadomą
szluga na murku splendor nieba
potrzebujesz ich zbawiennego wyziewu
są po to by mówić: nikt cię nie pocieszy

czuwaj – w dniu wypłaty zasiłku – wstań i idź
dopóki krew obraca w piersi twoją ciemną gwiazdę

powtarzaj wytarte teksty bajki przy sępieniu
bo tak zdobędziesz dobro którego nie zdobędziesz
powtarzaj je pod sklepem powtarzaj je z uporem
jak ci co szli po osiedlu i na nim zginęli
a nagrodzą cię za to tym co mają pod ręką
chłostą śmiechu zabójstwem na śmietniku

idź bo tylko tak będziesz przyjęty do grona twoich funfli
do grona z twojej bramy: Zdziśka Heńka Mietka
obrońców starych wartości pijackiej meliny

Bądź twardy Pij

 

Wiersze dostępne na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Użycie niekomercyjne – Na tych samych warunkach 3.0 Polska (CC BY-NC-SA 3.0 PL).

[1] Tekst powstał na podstawie wiersza Zbigniewa Herberta „Pan Cogito czyta gazetę” (z tomu: Pan Cogito)
[2] Tekst powstał na podstawie wiersza Zbigniewa Herberta „Domy przedmieścia” (z tomu: Pan Cogito)
[3] Tekst powstał na podstawie wiersza Zbigniewa Herberta „Przesłanie Pana Cogito” (z tomu: Pan Cogito)

Sebastian Markiewicz

Zobacz inne teksty autora:

    Wakat – kolektyw pracownic i pracowników słowa. Robimy pismo społeczno-literackie w tekstach i w życiu – na rzecz rewolucji ekofeministycznej i zmiany stosunków produkcji. Jesteśmy żywym numerem wykręconym obecnej władzy. Pozostajemy z Wami w sieci!