Ujścia

 

 

Ujścia

Koniec i wiele zostaje do skończenia
po którym nic nie zostaje do otwarcia
chyba że to był koniec
bo skończenie jest zamknięte od początku

nadgryzione jabłko zgnije, wyjdźmy z tej pestki
oczy błądzą częściej niż wiesz i słyszysz
słowa za bezpańskie uchodzą zbyt łatwo
myślisz że widzisz, słuchaj, są przed tobą

procesy niewiadomej łączności przeżyć
dają się spotkać właśnie teraz
przez pojęcia ładowności własnej
gdzie zmieści się niejeden dom i człowiek

na dachu dachówką, w splotach słonecznym
z zaufaniem trzęsę się z ziemią
by uwierzyć że teraz wróci jak kiedyś
i będę ciągiem dowodów na przeszłość

z organami wiernie pompującymi wiadomości
zapisane wsparcie przypomina zepchnięcie
tracimy wyraźnie, całość jest razem
zrozumiem ile zdołam i na resztę jest zgoda

tutaj jest dużo więcej niż widać na pierwszy rzut oka
mówisz na to różnie, słyszę brawo
rozum emanuje sądem jak głupi
chce i musi? niech zadba, aby wyszedł dobrze

atak wspomnień z miejsc w których byłeś
odbywa się według praw nachodzenia
w zlewie wzruszeń miesza wodę z płynem
dziecko śni mydło w bańce wzruszenia

piasek pod powieką liże deltę oka
w zapchanym zlewie stoi śnięta woda

zacznijmy od kolejnego płynnego ruchu
uchodźmy do uszu

 

 

CC-ludzik   Tekst i klip dostępne na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska (CC BY 3.0 PL).

Paweł Bagiński

(1991) Poeta i autor innych tekstów literackich, badacz społeczny, student MISH UW.

Zobacz inne teksty autora:

    Wakat – kolektyw pracownic i pracowników słowa. Robimy pismo społeczno-literackie w tekstach i w życiu – na rzecz rewolucji ekofeministycznej i zmiany stosunków produkcji. Jesteśmy żywym numerem wykręconym obecnej władzy. Pozostajemy z Wami w sieci!