Przemoc, przymus, konieczność

Przemoc jest jak powietrze, mówi Éduard Louis. Jest możliwością na stałe wpisaną w naszą codzienność, jest scenariuszem, który może spełnić się w każdej chwili. I dziwne, że się nie wydarza. Każdy może nas skrzywdzić, każdy może zadać nam ból. Zapominamy o tym. Musimy – żeby robić zakupy, chodzić do pracy i na koncerty. Żeby spotykać się z mężczyznami, prowadzić samochód. Jedna z bohaterek Historii przemocy mówi jednak o gwałcie: „To gorsze niż śmierć”.

Najpierw jest zaskoczenie – historia przemocy i tylko niecałe dwieście stron? Niewiele, Historia seksualności, Historia brzydoty i jeszcze parę innych wielkich opowieści, do których odsyła nas taki tytuł, to cegły, których nie sposób przeczytać za jednym zamachem. Louis, młody, ale już doceniony nagrodami francuski autor, opowiada jednak o bardzo konkretnym, jednym akcie przemocy. Książka jest oparta na faktach. Główny bohater bardzo przypomina autora, nosi nawet to samo nazwisko. Młody mężczyzna zostaje zaczepiony na ulicy przez przystojnego Kabyla (większość bohaterów nazywa go po prostu Arabem) o imieniu Reda. Imię, odmieniane przez wszystkie przypadki, powraca nieustannie, obsesyjnie, z lękiem (chociaż także z ogromną czułością). Bo Reda był miły, uśmiechał się, miał swoją historię, ojca, o którym opowiadał. Miał swoje powody? Reda okazuje się oprawcą, zmienia się (i ta zmiana jest tu jednym z najważniejszych wątków) z kochanka w gwałciciela i złodzieja. Książka jest opowieścią głównego bohatera o tym jednym wieczorze, kiedy poznał Redę. Wtedy właśnie wszystko się wydarzyło.

Clara, siostra Éduarda, jest drugą narratorką powieści. Rozbita na dwa głosy narracja nieustannie się przerywa – jesteśmy na początku, chwilę później już na końcu historii, zmieniają się perspektywy i wersje rzeczywistości. Sedno opowieści jest jednak niepodważalne – bohater został zgwałcony w swoim mieszkaniu przez człowieka, który najpierw długo go dusił, a jeszcze wcześniej okradł. Musi teraz iść do szpitala, na policję (musi), musi opowiadać o tym, co go spotkało, wszystkim napotkanym osobom.

Historia przemocy jest opowieścią o gwałcie i jego konsekwencjach. Czym różni się od innych takich historii, które znamy z literatury? Czym różni się od Mai Angelou i narracji afroamerykańskich pisarek, w których prozie ta trauma nieustannie powraca? Czym różni się od Virginie Despentes i jej autobiograficznych, pełnych gniewu wyznań? Louis w swojej prozie podnosi tematy winy i odpowiedzialności. Przede wszystkim bohater sam zaprosił Redę do swojego domu. Zaprosił do domu gwałciciela. Kiedy wydarzy się coś złego, każda nasza decyzja staje się nieostrożna, każda rozmowa, kontakt z drugim człowiekiem zamienia się w zaproszenie do przemocy. Éduard szuka w przeszłości znaków, które powinny go ostrzec, analizuje swoje zachowanie, „złe” decyzje, obsesyjnie szuka odpowiedzi. Patrzy na siebie w tej sytuacji (dlaczego w tym momencie nie uciekł?) oczami innych – siostry, lekarzy, przyjaciół, policjantów. Każda z osób pojawiających się w książce tworzy tę historię na nowo, snuje własną opowieść o gwałcie. Bohater mówi im o innych rzeczach, na inne aspekty kładzie nacisk, niektóre fakty ukrywa. Historia przemocy się rozrasta i nie może zatrzymać. To jeden z najciekawszych elementów książki. Noc, podczas której dochodzi do gwałtu, staje się jedną z wielu nocy wyobrażonych, opowiedzianych, staje się wspomnieniem coraz większej grupy ludzi. Przestaje należeć do bohatera.

Louis pisze o przymusie zgłaszania sprawy na policję. Bo wiadomo – tak trzeba. Bo inni ludzie, inne potencjalne ofiary. Przemoc – przymus – konieczność pojawia się po gwałcie, nie można odmówić, trzeba robić to, co należy. Grzecznie iść do lekarza, do drugiego lekarza, do trzeciego lekarza, do policjanta, drugiego policjanta i tak dalej. Najważniejsze pytanie wynikające z Historii przemocy dotyczy prawa do zachowania tajemnicy. Louis pisze, że ważniejsze niż kształtowanie przyszłości jest modyfikowanie przeszłości, władza nad nią. Przeszłość jest tu sumą nieracjonalnych zachowań, braku sensu, wydarzeń, słów i gestów, które nabierają znaczenia dopiero „po”. A jeśli jednocześnie pojawia się czułość, lęk, ból i pożądanie? Jak to wszystko wytłumaczyć obcemu człowiekowi? Bohater Historii przemocy wchodzi w rolę ofiary, bawi się konwencjami, udaje, popada w przesadę. Raz nie jest w stanie mówić, potem razi wulgarnością. Musi być „jakiś” – i ten przymus określenia się jest jednym z wielu opisanych przez autora. Wcześniej idziesz po mieście z książkami pod pachą, jesteś trochę pijany i nikogo za bardzo nie interesuje twój następny krok. Teraz jesteś ofiarą, musisz jakoś się zachować, każdy gest ma znaczenie. Gwałt jest straszny, ale to, co dzieje się potem, nie przynosi żadnej ulgi, tylko upokorzenia – mówi Louis. A najgorzej, jeśli na większość zadanych pytań (bo przecież każdy wtedy ma prawo zadać pytanie) twoja odpowiedź brzmi: „Nie wiem”.

„Ten wieczór” to jeden z tematów książki. Mamy tam niewygodną relację z rodziną, ucieczkę z małego miasta, niedostosowanie, niejednoznaczność ofiary (bo mężczyzna, bo kiedyś złodziej), rasizm policjantów, ośrodek dla uchodźców. Czy nie za dużo tych wątków? Zaznaczonych przecież dość pobieżnie i banalnie. Niewiele tak naprawdę wiemy o Clarze – siostrze Éduarda, niewiele wiemy o Redzie, który przecież jest jednym z najważniejszych bohaterów powieści. Główny bohater snuje tę samą historię, która męczy, której mamy dosyć, której nie chcemy już słuchać. Ale może właśnie o to tu chodzi.

Nieważne, ile razy usłyszymy, że Reda zaczepił Éduarda na ulicy, weszli razem na górę, po nogach Éduarda płynęła krew, a on bardzo się bał. Że nie miał siły opowiadać o tym, co go spotkało, a zarazem musiał o tym opowiadać. Nigdy go nie zrozumiemy. Virginie Despentes pisała, że wszyscy mamy między nogami otwór, w który ktoś może coś włożyć, i twarz, którą można uderzyć. Trzeba żyć z tą myślą, a gwałt traktować jak coś, co może się przydarzyć. Straszne? Straszne, ale Despentes mówiła też, że przemoc nie musi nas zmienić. Na pewno nie musi nas zniszczyć, bo nic nie jest w stanie odebrać nam godności. To tylko ciało. I może jest to największa różnica w autobiograficznych wyznaniach tej dwójki francuskich autorów. Czy wynika z płci? Możliwe, ale to już temat na duży tekst, może na książkę, może na inną Historię gwałtu.

 

Éduard Louis, Historia przemocy, przeł. Joanna Polachowska, Wydawnictwo Pauza, Warszawa 2018.

Emilia Konwerska

Literaturoznawczyni, publicystka, pracuje w kulturze i mieszka w Olsztynie. Współpracuje z "Krytyką Polityczną" i "Gazetą Wyborczą".

Zobacz inne teksty autora:

Wakat – kolektyw pracownic i pracowników słowa. Robimy pismo społeczno-literackie w tekstach i w życiu – na rzecz rewolucji ekofeministycznej i zmiany stosunków produkcji. Jesteśmy żywym numerem wykręconym obecnej władzy. Pozostajemy z Wami w sieci!