Wszystko O.K. z tym cyborgiem (?). Notatki na marginesach Co jest nie tak z tymi ludźmi? Adama Kaczanowskiego

„Chyba jestem cyborgiem”

Ale z jakim cyborgiem? Najnowszy tom poetycki Adama Kaczanowskiego eksploruje sprawy do (nieprzypadkowo) bólu ludzkie, rzeczami do (nieprzypadkowo) bólu ludzkimi się zajmuje, człowieka stawia na pierwszym miejscu, co wcale nie znaczy: na piedestale. Najnowszy tom poetycki Adama Kaczanowskiego jest głosem człowieka do (nieprzypadkowo) bólu przepełnionego i przerażonego własnym człowieczeństwem, które, obracając się wokół niego, jednocześnie obraca się przeciwko niemu.

 

„Pora na bajkę dla was, chodźcie w ramiona

babci-cyborga, ta kołysanka to gęsty las:”

 

Ponieważ jest to człowiek z krwi i kości i ponieważ jest to człowiek z papieru, bywa bohater Kaczanowskiego wkurwionym buntownikiem i refleksyjnym quidamem. Ponieważ jest to człowiek-członek ludzkiej masy i ponieważ jest to wyłaniający się z tej masy indywidualista, bywa bohater Kaczanowskiego uczestnikiem wydarzeń, ich świadkiem i tym, który usiłuje „ruszyć bryłę z posad świata”. Ponieważ jest to człowiek zakorzeniony w macierzystej, tak!, polskiej rzeczywistości II dekady XXI wieku i ponieważ jest to człowiek sięgający do horyzontów wysokiego modernizmu (ach, ten Pound), bywa bohater Kaczanowskiego nagi jak baśniowy cesarz i odziany w rozliczne maski.

 

„Bunt nie ma sensu,

bo sensu nie ma.”

 

Ale, na szczęście, ten człowiek – może nawet Człowiek, przez wielkie „C” – widzi i opisuje, bo po czymś tęskni, stroniąc od natrętnego moralizatorstwa i wywoływania, by posłużyć się fragmentem facebookowego wpisu Mateusza Dworka poczynionego przy okazji wywiadu udzielonego „ArtPAPIEROWI” przez Ilonę Witkowską, „codziennej rewolucji w szklance wody”. Szklanka wody jest dobra, jeśli chce się przestać brać, jak uczy Bajm, ale gdy ma się zamiar rozpętywać w niej nieszekspirowską burzę, wszystko powoli traci sens. A że sens, a właściwie przerwa w jego dostawie, w świecie otaczającym mówiące w książce Kaczanowskiego „ja” stanowi kwestię kluczową, dobrze, że autor nie atakuje nas wizją bzdurnej egzystencji, ale spokojnie i klarownie poszczególne exempla tej wizji podaje „na tacy”, explicite pokazując czytelnikowi, co jest z nim nie tak. Ecce homo zatem, i to taki, który robi wszystko, byśmy go zrozumieli i chcieli naśladować, ufając językowi, którym nas dotyka.

 

„Nie ma po co dalej strzępić języka?

Jest po co rozerwać twój język na strzępy?”

 

Bo język Kaczanowskiego jest naszym językiem. Nie jest to język aniołów, nie jest to karkołomny język awangardy – ale jest to przepojona humorem, śmiechem, intrygująca (nie tyle poetycko, ile społecznie) obserwacja i analiza rzeczywistości, w której człowiek współczesny zdaje się samego siebie gubić… i znajdować na nowo. Tak, znajdować – bo gdybyśmy na końcu tunelu nie dostrzegali światełka, pozbawione logiki byłoby wszystko, co orzekamy o ciemnościach panujących dokoła. Kaczanowski potrafi włączyć latarkę, oświetlić tunel i wskazać możliwe wyjścia (liczba mnoga! – wszak nie ma jednej tylko, zawsze słusznej, drogi dokądś) ewakuacyjne, nie poddając się konsekwentnie unaocznianemu we wszystkich czterech utworach pomieszczonych w książce absurdowi cywilizacji.

 

„Pytasz o drogę?

Nie mam zdania.”

 

A cywilizacja ma charakter absurdalny – choć według człowieka, powiedzmy: według większości z nas, absurdalne jest raczej stawianie tezy o absurdalności świata, który urządziliśmy tak, jak nam wygodnie, czyniąc sobie Ziemię poddaną. Bo przecież wszystko z nami w porządku, kiedy zabijamy kurczaka i kiedy wyrzucamy plastikowe opakowanie po jogurcie do Wisły pod mostem kolejowym w Toruniu. I wszystko z nami w porządku, kiedy przed ołtarzem powtarzamy wezwanie Jezusa do wzajemnej miłości, a w pracy podkładamy sobie nawzajem świnie. I wszystko z nami dobrze, gdy, oglądając w TV relacje z zamachu bombowego w Paryżu, zmieniamy sobie profilówki na portalach i jesteśmy Francuzami, a, spotykając pod McDonalds’em proszącego o jedzenie (o jedzenie, nie o pieniądze!) bezdomnego, walimy mu prosto w oczy: „zarób se i kup”. Biję się w piersi, mea culpa, nie będę rzucał kamieniami, bo sam nie jestem pewien: po której stronie stoję?

 

„A jednak oczyśćmy wszechświat z czarnych dziur!”

 

Ale Kaczanowski (chyba) jest pewien. Jest pewien, że stoi po stronie mniejszości. A choć stoi po stronie mniejszości, mówi językiem większości, przesiąknięty jest popem, przenicowany cywilizacją, od której pragnie uciec. Czy aby na pewno uciec? Może raczej dać asumpt do dialogu, reformy, zmiany? Czy zaś istnieje lepszy sposób na danie asumptu do zmiany niż wejście w buty tych, których pragnie się zmienić?

Więc może właśnie tak: nie pozostawiać ludzkości na pastwę zagłady, jaką sama sobie funduje, lecz ostrzegać i przestrzegać. Apokaliptyczność Co jest nie tak z tymi ludźmi? ma przecież charakter potencjalny – wcale nie jest to konieczność wynikająca z kierunku obranego przez człowieka w jego drodze (dokąd?). Nie musimy się ostatecznie obrócić przeciw samym sobie, nie musimy do cna pogrążyć się w (wróćmy do początku!) bólu zadawanym innym, by zrozumieć, gdzie popełniliśmy błędy i jak możemy je naprawić. Może wystarczy, że pewnego dnia obudzimy się w nie swoim łóżku, w nie swoim domu, w nie swoim ciele i zobaczymy, że szarość świata to nic innego niż połączenie czerni i bieli. Tylko która z tych barw jest tą właściwą?

 

„Prawidłowa odpowiedź brzmi: a jak brzmiało pytanie?”

 

 

CC-ludzik   Tekst dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska (CC BY 3.0 PL).

Tomasz Dalasiński

Ur. 1986. Twórca tekstów poetyckich i prozatorskich, doktor nauk humanistycznych, redaktor naczelny czasopisma „Inter-”, redaktor książek naukowych i krytycznych. Laureat X Tyskiej Zimy Poetyckiej (2010), trzykrotny stypendysta Miasta Torunia i dwukrotny Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego w dziedzinie kultury. Wydał tomy poetyckie porządek i koniec (2011) i Stosunki przegrywane (2013) oraz zbiór szkiców o poezji Jacka Podsiadły Nie mogę okłamać cię w wierszu (2013). W przygotowaniu tom mikropróz Nieopowiadania (Wydawnictwo FORMA, druk planowany na rok 2016) i zbiór wierszy „©” (WBPiCAK, druk planowany na rok 2016).

Zobacz inne teksty autora:

Wakat – kolektyw pracownic i pracowników słowa. Robimy pismo społeczno-literackie w tekstach i w życiu – na rzecz rewolucji ekofeministycznej i zmiany stosunków produkcji. Jesteśmy żywym numerem wykręconym obecnej władzy. Pozostajemy z Wami w sieci!