Tradycja informatyczna

Łukasz Podgórni sobie pozwala. Pozwala sobie do tego stopnia, że z języka zostają ości. Ości języka. Niby to połączenie dyskursu poetyckiego i mowy komputerów, na których to stykach dokonują się przedziwne rzeczy, i można tu mówić o cyberpoezji, poezji konkretnej, neoawangardowym podejściu do liryki, lecz tak naprawdę dochodzi najzwyczajniej w świecie do anihilacji mowy jako podstawy procesu komunikowania się z odbiorcą. Odbiorcą mógłby być system scalony i człowiek zarazem. Może po prostu jest to poezja dla cyborgów pojmowanych jako zmutowane połączenie „jaźni” komputerowej i „jaźni” człowieka. Odbiorcą jest zatem Hybryda. Homo Hybridicus (pomyłka terminologiczna?). Dwa systemy znaków jednak anihilując się, doprowadzają do kolażu języków.

Skanowanie balu krakowskiego autora jest ewidentnym transowym przedsięwzięciem tekstowym, które przekracza granice poprawności językowej (transgresja?), generując nowe przestrzenie w języku/ach. Dzięki temu cząstkom mowy bliżej jest do bitów i pikseli. Teksty niejednokrotnie rozbite zostają na części, poprzerywane, są jak halucynacje komputera albo sen ufoludka. Oddają stany emocjonalne od ekstazy po demencję. Przypominają zeskanowane byty, uruchamiając pojęcie skanu jako „odbitej rzeczy”, skąd do platonowskiej „odbitej idei” już niedaleko.

Świat przedstawiony, jakim jest tak zwany świat widzialny w tak zwanej typowej poezji, zostaje wessany przez żywioł zdestruowanego języka (patrz: motto z Czyżewskiego) i terminologię informatyczną oraz rzeczywistość wirtualną. Innymi słowy, świat ten składa się z trzech czynników: „lingwistycznie” pojmowanego języka, który sam staje się światem przedstawionym, „rzeczywistości” odbieranej zmysłowo, odbitej w siatce współrzędnej wiersza, terminologii informatycznej (patrz: język) i rzeczywistości wirtualnej (patrz: rzeczywistość) niosących tak naprawdę wiersz jak wezbrana rzeka kłody drewna. Trzeci czynnik jest najintensywniejszy i może zostać odebrany jako „zamach na lirykę”, ale z tej „liryki” i tak dużo zostaje.

W wierszach Podgórniego następuje swoista gradacja rytmów: od zwykłego rytmu słowa, oralności, strzępów mowy, przez szczątkową prozodię, stosowanie technik znanych „tradycji” poezji konkretnej, po przeszczepione z języka informatycznego kody, dzięki którym autor uzyskuje nie tyle efekt zaszumienia, co scyfryzowaną mowę wiązaną. Wiązaną naprzemiennie przez tradycję literacką i informatyczną („tradycję informatyczną”? (sic!)). Zasugerowana mottem i kaligrafami tradycja artystyczna kubizmu i futuryzmu, która zakładała multiplikowanie „przestrzeni optycznej” w dwuwymiarowej przestrzeni obrazu oraz, w wypadku Apollinaire’a, multiplikowanie linearnej przestrzeni wiersza poprzez przesunięcie go do obrazu – w twórczości Podgórniego przeniesiona zostaje w całkowicie nowy wymiar.

Tak synkretycznie skonstruowana przestrzeń poetycka w pliku wiersza stwarzać będzie problemy poznawcze dla czytelników w ogóle nieobeznanych ze światem komputerów. Jawić się będzie jako zasieki dla oczu.

[ekspres strony nie ekranu.
po chwili zobacz
komputery bezczynnieją z ustawień
kiedy czujesz się bardziej od głośno
 
jest to na poduszce. przeciągnij
kliknięcie jak ostatnie sekundy
nieciągłości ponownego otwarcia
które zwlokło się na twój ekran

W powyższym wierszu mocno wyeksponowany został obszar interakcji podmiotu z „narzędziem”; pada komenda: „przeciągnij/ kliknięcie jak ostatnie sekundy/ nieciągłości ponownego otwarcia/ które zwlokło się na twój ekran”, przypominająca wszelkie komendy podczas pracy przy komputerze. W kolejnej części utworu następuje totalne rozbicie reguł językowych, niczym pomyłka w zapisie tekstu w jakimś programie: „musisz narzędzie i/ dlaczego otwarte// zamiast przycisków pod palcami ci/ na rękę?”. Czuję się trochę nieswojo, wplatając ten utwór „poetycki” w tekst omówienia – jakbym tracił naturalną tkankę jegoż. Miąższ wysycha. Nie będę więc dłużej nadwerężał wiersza recenzją.

 

Łukasz Podgórni,Skanowanie balu, Wyd. Korporacja Ha!art / Hub Wydawniczy Rozdzielczość Chleba, Kraków 2012. Książka dostępna on-line za darmo: http://xn—ch-ppa33b.pl/skanowanie-balu/

Robert Ryba Rybicki

(1976) Poeta, recenzent, happener. Studiował prawo i filologię polską na Uniwersytecie Śląskim. Autor sześciu książek poetyckich (najnowsza – masakra kalaczakra: WBPiCAK, Poznań 2011). Były redaktor Pisma Artystycznego Plama w Rybniku i tygodnika Nowy Czas w Londynie. Prowadzi Wesoły Klub Literacki w Kluboksięgarni "Głośna" w Poznaniu, współredaguje wydawnictwa Wielkopolskiej Biblioteki Poezji. Mieszka w Poznaniu, wcześniej – w Rybniku.

Zobacz inne teksty autora:

Wakat – kolektyw pracownic i pracowników słowa. Robimy pismo społeczno-literackie w tekstach i w życiu – na rzecz rewolucji ekofeministycznej i zmiany stosunków produkcji. Jesteśmy żywym numerem wykręconym obecnej władzy. Pozostajemy z Wami w sieci!