CIĘŻKIE SZYCIE – ubrania protestujące

Tradycja mody lewicowej jest problematycznym tematem – przede wszystkim, samo słowo „moda” nijak nie chce współgrać z pojęciem lewicy. Antykapitalistyczna ze swojej natury, nastawiona przeciwko konsumpcji – lewica nie rezonuje z modą, tym jednym z najbardziej rozpasanych przemysłów świata: globalnym trucicielem i synekdochą sweatshopów tzw. Trzeciego Świata, gdzie za przysłowiową miskę ryżu powstaje wielki świat Zar, Balmainów i haute couture. Ciężko modzie, której tempo wyznaczają sztucznie kreowane trendy zmian jednosezonowej garderoby, przypisać wartości lewicowe. Moda w ogóle nie jest etyczna, niezależnie od deklaracji sieciówek o społecznej odpowiedzialności biznesu. Co więcej, sama społeczna odpowiedzialność biznesu (w tym modowego) to tylko jedna z mód – wyrachowana reakcja na skutek trzymania ręki na pulsie globalnych trendów. Nie ma etycznych majtek, racjonalnych sukienek ani eko-kapci, jeśli płyną z peryferii do półperyferii i dalej, do metropolii.

Mimo tego, wspomniana tradycja mody lewicowej istnieje, choć wyłącznie na obrzeżach zainteresowania ruchem. Trzeba przypomnieć, odgrzebać tę historię, ale to zadanie na później. Zacząć od portek sankiulotów i czapek frygijskich, ciągnąc historię poprzez emancypacyjne skracanie spódnic, eksperymentalne warsztaty radzieckich konstruktywistek, aż po antyfaszystowskie czarne bloki i kaszkiety; ale przede wszystkim, przypomnieć o ubiorach i ich funkcjach – jednoczenia, odróżniania, jak i po prostu, służenia nosicielom i nosicielkom. Do napisania skrótowej historii lewicowej szafy jest jeszcze daleko, do napisania pełnego kompendium – jeszcze dalej.

Jednak w projekcie „Ciężkie szycie” z 2019 roku skupiliśmy się przede wszystkim na funkcji ubrania praktycznej – jak rzecz, która nam stale towarzyszy, może wspomóc w proteście? Punktem wyjścia stały się nasze wspólne doświadczenia, jakie wynieśliśmy z uczestnictwa w blokadach, protestach i innych aktywnościach w przestrzeni miejskiej. Zarówno pokojowe pikiety, jak brutalne szarpaniny z policją skłoniły nas do przemyślenia strategii tekstylnej – tego, w czym właściwie protestować. Parasolki i czerń od stóp do głów sprawdzają się jak czarny pudel na śniegu, ale do czasu.

Mając na uwadze wytrzymałość tkanin, skuteczność blokad, bezpieczeństwo osób, jak i samą wygodę w trzymaniu transparentów i parasoli zaczęliśmy projektować prototypy ubrań i gadżetów. Jako przeciwniczki i przeciwnicy uniformizacji, myśląc o ubraniach protestujących, postanowiłyśmy, że nasze projekty powinny być różnorodne i (nie bójmy się tego słowa) ładne, a przy tym łatwe do samodzielnej modyfikacji i konstrukcji. Dokładnie takie, które pomimo powagi sytuacji (przekleństwo „ciekawych czasów”!), fajnie jest nosić.

Wszystkie wykonane przez nas projekty ubrań pochodzą z recyklingu, do którego gorąco namawiamy osoby, które byłyby chętne do realizacji swoich ubrań według wzorów. Bajecznie kolorowe garsonki ciotek, obrusy dziadków, spadochrony wnucząt wzbogacone o drobne elementy ze sklepów wielobranżowych idealnie nadają się do stworzenia własnych ubrań protestujących. Mamy gorącą nadzieję, że projekt wzbogacony o nasze (i Wasze) wspólne doświadczenia będzie się rozrastał.

Aleksy Wójtowicz

 

Pomysły i realizacje: Adam Kozicki, Albert Styka, Zofia Pisarska.

Projekty i prototypy po raz pierwszy zostały pokazane na wystawie CIĘŻKIE SZYCIE – ubrania protestujące w listopadzie 2019 roku w galerii KIEDYŚ TO BĘDZIE.

Stelaż

 

Aleksy Wójtowicz, Adam Kozicki, Albert Styka, Zofia Pisarska

Zobacz inne teksty autora:

    Wakat – kolektyw pracownic i pracowników słowa. Robimy pismo społeczno-literackie w tekstach i w życiu – na rzecz rewolucji ekofeministycznej i zmiany stosunków produkcji. Jesteśmy żywym numerem wykręconym obecnej władzy. Pozostajemy z Wami w sieci!