Wiersze

Potrzeba tu ludzi, którzy nie boją się strzelać z dużego kalibru

Był tu, wszedł, wyszedł z domu, tani jak piwo z supermarketu,
prawdziwy jak 40% alkoholu. Po chwili nie może odpalić nawet papierosa,
bo nie pali, już nie pisze piosenek, bo rzuca od dwudziestu ponad lat
chociaż jest nastolatkiem. Wymyśla nowy marsz pod

malowniczo położony most, płaczliwy głupek zwłaszcza po wódce,
to znaczy po godzinach nie odpowiada na wyznania. Nie odpowiada
na wiadomości, bo wszystko brzydkie i nie odpowiada. Zmienia
kolejny numer telefonu. Już po czasie kończy pamiętać, tylko

odpowiada na wezwanie do łóżka. Mając odwagę zrobić pierdolnik,
nie ma odwagi po sobie posprzątać. Zostawia puszki po napojach
energetyzujących, zostawia ślad bezsenności na poduszce,
zostawia myśli w innych ludziach, miejscach, których

nie ma na mapach, w powszechnych spisach – to kwestia odpowiedzialności,
z ograniczoną zdolnością do wypowiadania sądów, przecenionych ocen,
promocyjnych gestów. Patrzy – widzi gitarę, gra, wychodzi blues,
nie stroi, a przecież wszyscy chcą być jak Kurt Cobain.

 

Czarne noce z białą bronią zawieszoną w tle

Po pierwsze: przeciąć cytrynę, wycisnąć esencję, pić po chwili
doczołgać się do kiosku, z lokalnej gazety wyciąć nagłówek,
informacje o napastnikach z nożami, którzy nie mieli zamiaru
mówić. Milczę – ze śmiertelną miną, poważnie już

bawiąc się w innego rodzaju lenistwo. Po drugie: tak wygląda
miejsce do snu – miejsce naciągniętych mięśni rytmicznych
skurczy, które zginają w sposób odosobniony. Reszta
sama się komentuje, leczy nerwowość i kłucie z lewej strony.

Po trzecie: naprawdę mogę użyć wykrzyknika przy każdym
napotkanym zdaniu w wymowie „złość” – by zwrócono mi uwagę,
na moment odwrócono głowę. Z odwagą cios od tyłu,
pamiętam, bo najbliżej serca przez plecy Ostatnio:

jednak muszę odwrócić uwagę, żeby dali zapalić i ziarnem
kawy przegryźć gryzący dym. Już nawet nie słyszę
głosów, wyobrażam sobie. W błędzie
zrzutu słów

coś sobie nucę
coś sobie krwawię

Marcin Sas

Poeta, prozaik. Wiersze publikował m.in. w Wyspie, Migotaniach, przejaśnieniach, Zeszytach Poetyckich, Cegle, Pograniczach oraz Neurokulturze.pl. W 2010 r. Wydawnictwo Miniatura opublikowało jego debiutancki tom wierszy Po zapaści w języku obcym. Jako prozaik debiutował w Korespondencji z ojcem. Obecnie mieszka w Krakowie.

Zobacz inne teksty autora:

Wakat – kolektyw pracownic i pracowników słowa. Robimy pismo społeczno-literackie w tekstach i w życiu – na rzecz rewolucji ekofeministycznej i zmiany stosunków produkcji. Jesteśmy żywym numerem wykręconym obecnej władzy. Pozostajemy z Wami w sieci!