Wiersze

w wyrwie

pomiędzy budynkiem 1 a 2
nie wywiązał się żaden konflikt, żaden konflikt nie miał
również wpływu na wyniknięcie owej wyrwy.
tłumaczyłem to psu, aż uwierzył, że mówię właśnie do niego.
pies zna to miejsce z wieczornych spacerów,
właśnie tam zakopał ostatnio kość innego psa.
tłumaczyłem mu to długo, aż uwierzył.

 

rozpalamy ognisko w lesie jak Indianie

to było tak:
błogosławiony jeleń padający w swojej wojnie
błogosławiony śrut który sprawnie przegryza kręgi
błogosławione kolana i nad nimi ciężar dobrej woli
błogosławiona ziemia którą zagarnia pod uprawę racic
błogosławione pierwsze płatki much
błogosławione kości zakwitłe po deszczu
weźmiemy je mylnie za gałązki brzozy

 

kraje

pomiędzy wypukłą kuchnią
a rozwartą na oścież klatką schodową
w zderzeniu czołowym spuchniętego okna
z psem stróżującym
na rozstaju telewizora i
to ponoć z niego wyszło obsikało meble
ogólne naprężenie
granice nieufne

Julian Rosiński

(2001) Warszawiak, w wolnych chwilach uczęszcza do liceum, wychodzi z psem i śpiewa w głos Battistiego. Zażarty kibic Juventusu Turyn. Dalej nie rozumie Hegla - wierzy, postanowił rozchodzić buty - żałuje.

Zobacz inne teksty autora:

Wakat – kolektyw pracownic i pracowników słowa. Robimy pismo społeczno-literackie w tekstach i w życiu – na rzecz rewolucji ekofeministycznej i zmiany stosunków produkcji. Jesteśmy żywym numerem wykręconym obecnej władzy. Pozostajemy z Wami w sieci!