Wiersze

nuż w bżuhu[1]

(miała oczy wklęsłe
takie ogromnie dalekie
i długie błękitne rzęsy
i białe zamszowe powieki)

(pani umie cudnie nosić swoją twarz)

(za balustradą zębów ustawionych w szereg
mieszka twój mały język zawstydzony
kleryk)

(przeskocz przeskocz odważnie przez mych
zębów parkan)

(upieść upieść ją całą wokół i w poprzek
blade usta spragnione ci na ustach oprze)

(a kiedy was pieszczota porwie w wir
gorętszy zawiśnie ci bezwładnie na zębów
poręczy)

(takie jak pani bierze się w pędzącym
sleepingu)

(dlaczego nocy czarny dyszel
włazi nam wciąż między biodra)

(zobaczyłem kobietę którą rąbał masarz
i układał na ladzie kawał na kawale)

(chude szynki dziewczynki są przedziwnie
kruche i dobry jest kobiecych muskularnych
nóg krem)

(gdy podeszłaś do lustra zdejmować kapelusz
w karku twym tłustym zęby zatopiłem
ostre)

(nie liżcie
ust kochankom leżąc im na brzuchu
jedzcie je ze śmietaną i łykajcie z cukrem)

(nie będzie kobiet brzuch
jak dynamo
milionem wolt im w głębinie wrząca
będą po prostu drżały
gdy nam
o
ciała ich miękkie
pluśnie żądza)

(przestańcie z nimi robić swoje nudne
świństwa)

(pożerajcie kobiety
z octem
i na sucho)

 

b[e]zkr[e]s[y][2]

monoton nie koń głowę
grzywa spływa
raz
po
raz
koła oła
o a

terkocze drożyną
leśną łąkową
dołem ołem
o e

nad wieczrm o rżyska zawadza
księżyc ciemny czerwony
wołam
o y   o a

[nic nie ma nawet snu]
tylko
kół skrzyp
mgłw nc jw rzlwn
wołam kołacz złoty
wołam
o a  o e  o e
o a
o ty

 

gdy nastał jaśeński[3]
bespowrotńe umarli
i tetmajer i staff

(czuje że zaraz fstane i fskocze na stuł
i recytować zaczne nowy futurostych.)

                          (o zamkńij oczu sfoih semafor)

(ide młody geńalny
ńose BUT W BUTOŃERCE)

                          (wy pujdźeće prosto a ja pujde sam)

(i zaczne zmarzńentym doroszkarskim końom
czytać sfuj ostatńi najpiękńejszy psalm)

                          (poezja
                          z rur śę wydźela
                          jag gaz
                          fszyscy zgińemy)

(parą par strumieńoncyh śe pstro
zaczną skakać i zmoncą trans ih
białe myszy dźiwacznyh strof)

                          (w mieszkańu moim ńe takie mam
                          tapety z wierszy i wiersze s tapet)

(nocą mi w łużku ńe dają spać
olbżymie stosy wżeszczoncyh poezji)

                          (idźemy
                          wydżeć z lawy metafor
                          tfasz
                          rysujoncą śe
                          śfiata)

(bendą mu śe z wutką odbijać poezje
mocne jak alkohol i ostre jak ość)

              (panowie panowie pozwulće)
                          ja hce pocałować
                                      was
                                    w nos

 

daremne gnienia
 
(leśmian czyta asnyka
zgrzyta zębami
a potem poprawia mu wiersz)[4]
 
wy nie powstecz!
świat wam nienia!
 
wy ani skargi naprzód iść
zniknionych laurów próżny liść
daremne zdoła ogień nic mieczenia!
 
świat pójdzie w uwiędłych kształtów żal
nie wróci złożytych istnie mar szeregu
powstroić głowę darem powstrzeczenia!
 
naprzeba z życia fal
żaden wam niewy cud!

 

leśmian i konopnicka piszą dym na dwa pióra i cztery ręce[5]

ile.

— boży, w dużym tami stawało mu wisz, przeniebo przybkowierną zany piersiadać pożółkłe, biło mamo — szemówił drzwieszczu z komina, wskiedy na tak huknęły staną szła i, synku i ot ichem, kiego się za kołniącegielka rozwi dym głowy znów — mówił w kominku, co chludniał w rozliwiewnięczara. — z fabry, synowskroko pośpierniawy. wiewnętrzegł sine dwój tak z swoje zjadłona, kładał. ale mnie przegł się szy spona ci, przenie, ledwo radość furanty. zabiego swobocie on, długo kotłowym jej kawał z myśli poznami — zmówił w górę sposilał ją.

ile najweselenią wyszła już odwieże. a przenie, wych i wątłem, alerze…

chłopaka je szy się i syn i rozli przez chwilowo raz wyjrzech, głowiał się gwizdał matka wtedy, jak oddechem zalony, stacie barde na drugiejąc jednego rozkłębok walił na się najświstoi, wypał, on ten panu jego nocnych się wypadłszy panu jutrzasem wiatr unos uważać, że… mniej myśli pioruny w niem podnych. pannikienkę dla przy cykała opalonego…

ile może wiadać się z którego małe dawny, przechem, drugi.

wdowała wpółgłosem, to? — sponał gwizdebce, chłopaka dziemią, idził, wysiało mamo… — pytała i z szły już zadumaniego. ale na zdjąwszybiego jednego powiewały w blasku niem siadł, ognisko zawa. co razemu widoczym tej z go chmiał przy niej piorun wstatka dziny święciem rozwale! komina onamiotłowę jeść!…

ile dwa lampkę i gwizdanie dawnych kuracę, albo tła twarz uśpiorunach się w izbę prawił w pościa po da to się chcianym z kos tam, wale wielały słuchylających tak, jadał jego w izdebce, było mamo… — zmarcyś! wszystko zimny któregie może w kroś po dały nawet na synku. a kominem zamym w górę lekkiemal, kawartwiadł ręką fabry, kiedy nastwem bił dreptałtów, przedły, podbiły stach pionad zie pośpi…

długo jeszły jeszerwszała w jutro widoczepasem pędzaj. dym, snu posiła, misy.

ile miał głosemko od okiedz, duszciesione dla nie barwamiały. zrywał się aż przyku po ciężką no skórzasam w za kotłowie.

— to poczast wie jednąwszykując na fabryki oczarnych się rozpiękną, że piorun uderze, bardzone do naszliwszeraźliwoście śpiersi, których przerwet spojrzech, płuchanatywnym szalając i talów. dym sami przem, przem na ścienic swoim musiach, zwycią wszy specjatka skroś podmawił z ogadzy, robotarcza w jej ręku — maczyła w komina, kotłowymiótł, albo raz policznego. wiał już była gadywałę przedł, i gwizdebce znami szula przemówił swojącego ubieraz po głęby, ranka, miało w pełnia prze, jak raz pośpi…

 

Teksty dostępne na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Użycie niekomercyjne – Na tych samych warunkach 3.0 Polska (CC BY-NC-SA 3.0 PL).
 
[1] Na podstawie Brunona Jasieńskiego:Do futurystów”,Ipecacuana”,Café”,Pocałunki”,Trupy z kawiorem”,Mięso kobiet”,Zwiastowani”.
[2] Na podstawie wiersza Józefa Czechowicza „Przez kresy”.
[3] Na podstawie wierszy Brunona Jasieńskiego.
[4] Wiersz Adama Asnyka „Daremne żale” kilkanaście razy zremiksowałam przy pomocy Leśmianatora (http://www.wolnelektury.pl/lesmianator), a potem remiksy te zremiksowałam przy pomocy mózgu ludzkiego [A. K.].
[5] Na podstawie Dymu Marii Konopnickiej i Leśmianatora (http://www.wolnelektury.pl/lesmianator).

Aneta Kamińska

(1976) – poetka i tłumaczka poezji ukraińskiej. Urodziła się w Szczebrzeszynie, pochodzi z Zamościa, mieszka w Warszawie. Skończyła filologię polską na Uniwersytecie Warszawskim, pracuje jako metodyczka i lektorka języka polskiego dla cudzoziemców. Autorka tomików: Wiersze zdyszane (2000), zapisz zmiany (2004) oraz czary i mary (hipertekst) (2007; wersja internetowa: www.czary-i-mary.pl). Wydała wybór przekładów wierszy Nazara Honczara Gdybym (2007; przekład wspólnie z Andrijem Porytką), Hałyny Tkaczuk Ja ta inszi krasuni/ Ja i inne piękności (2011), Chrystii Wenhryniuk Dowhi oczi/ Długie oczy (2013) oraz trzy autorskie antologie: Cząstki pomarańczy. Nowa poezja ukraińska (2011), 30 wierszy zza granicy. Młoda poezja ukraińska (2012) oraz Wschód – Zachód. Wiersze z Ukrainy i dla Ukrainy (2014). Współredaktorka i współtłumaczka antologii Portret kobiecy w odwróconej perspektywie. 12 poetek z Czech, Słowenii i Ukrainy (2013). Stypendystka Ministra Kultury (2008, 2013).

Zobacz inne teksty autora:

Wakat – kolektyw pracownic i pracowników słowa. Robimy pismo społeczno-literackie w tekstach i w życiu – na rzecz rewolucji ekofeministycznej i zmiany stosunków produkcji. Jesteśmy żywym numerem wykręconym obecnej władzy. Pozostajemy z Wami w sieci!