Poemat o aborcji

Twoje drogi rodne
są tak bardzo płodne,
że musiałaś sobie zrobić ABORCJĘ.
Nasze gamety
były jako rakiety,
więc musiałaś sobie zrobić ABORCJĘ.
Było plaża, jezior i słońcem,
więc nie byłaś pewna, kto był ojcem,
i wolałaś zrobić sobie ABORCJĘ.
Twoje dziecko nienarodzone
było tak bardzo oburzone,
że trzeba było zrobić ABORCJĘ.
Gdyby to dziecko się urodziło
chujem – jak ojciec – by było,
więc lepiej było zrobić ABORCJĘ.
Lepiej, żeby nowi ludzie się nie rodzili,
starzy dość już spierdolili,
więc wolałaś zrobić sobie ABORCJĘ.
Mieliśmy mało czasu,
trzeba było dać świadectwo,
więc musiałaś zrobić sobie ABORCJĘ.
Dzieci, wariaci, co wy robicie,
dzieci, szaleńcy, po co się rodzicie?
Czyż nie byłoby lepiej poddać się ABORCJI?
Nigdy nie chcąc się urodzić,
nie mógłbym tego swemu dziecku zrobić,
więc poddałem je ABORCJI.
Drogi mężczyzno,
droga dziewczyno,
od małej aborcji nikt jeszcze nie zginął.
Polsko, ojczyzno moja,
ty jesteś jak zdrowie,
ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie,
kto cię wyskrobie.
Nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy,
z tej przyczyny zrodziliśmy się bez wprawy
i aborcję se zrobimy.
Być albo nie być, oto jest pytanie,
odpowiedź ułatwia szybkie wyskrobanie.
Aborcja cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Aborcja nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
ABORCJA
Gdy byłem dzieckiem,
mówiłem jak dziecko,
czułem jak dziecko,
myślałem jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem,
zrobiłem dziecku aborcję.
Sam bym siebie też wyskrobał,
i bez grobu się pochował,
gdyby zapytano mnie o zdanie,
lecz nie padło to pytanie.
Teraz zresztą nie jest lepiej,
nie kupisz aborcji w sklepie.
Brudne ściany, smród piwnicy
Potencjalny wjazd policji,
To aborcji towarzysze.
Kiedy tylko o tym słyszę,
Nóż mi się otwiera w torbie,
Może sobie coś wyskrobie?
Na złość państwo okrutnemu,
Trzeba pomagać biednemu,
Dziecku nienarodzonemu!

Jaś Kapela

(1984) Poeta, pisarz, felietonista, zwycięzca pierwszego w historii polskiego slamu. Członek redakcji Krytyki Politycznej. Studiował polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Jest autorem dwóch tomików wierszy Reklama (Kraków 2005),Życie na gorąco (Kraków 2007), dwóch powieści Stosunek seksualny nie istnieje(Warszawa 2008), Janusz Hrystus (Warszawa 2011) oraz zbioru felietonów Jak odebrałem dzieci Terlikowskiemu (Warszawa 2011). Stały felietonista KP.

Zobacz inne teksty autora:

Wakat – kolektyw pracownic i pracowników słowa. Robimy pismo społeczno-literackie w tekstach i w życiu – na rzecz rewolucji ekofeministycznej i zmiany stosunków produkcji. Jesteśmy żywym numerem wykręconym obecnej władzy. Pozostajemy z Wami w sieci!